czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 25



Wszyscy stali nad łóżkiem, w którym leżał Harry, a ja siedziałam obok niego i przykładałam mu lód do zapuchniętej wargi. 
- Po co z nim w ogóle zaczynałeś? Przecież on jest większy, silniejszy, grubszy…- zaczęłam wymieniać
- Bo cię obraził. Nie pozwolę na to, żebyś cierpiała.-powiedział
- A ja nie chcę, żebyś ty cierpiał. I co? I leżysz tu pobity i to w pewien sposób przeze mnie.
- Nieważne czy będę cały poobijany, czy będę miał połamane wszystkie kości, najważniejsze żebyś była potem ze mną
Rozczulił mnie strasznie tymi słowami. Delikatnie podniosłam mu głowę i położyłam sobie na kolanach, głaszcząc go  po włosach.
- Liam dziękuję ci. Wczoraj uratowałeś mnie, a dzisiaj Harry’ego. Przecież on by sobie nie poradził gdybyś mu nie pomógł.. Dziękuję ci.- powiedziałam do niego i przytuliłam go mocno.
- Nie ma sprawy. Jesteśmy przyjaciółmi i musimy sobie pomagać- powiedział
- Harry, a może pójdziesz spać. Nie będziesz tak myślał o bólu.- powiedział Zayn
- Wątpię czy zasnę
- A co cię boli?- zapytała Martyna
- Wszystko.-odpowiedział Hazza
-  No ale tak najbardziej?- kontynuowała
- To chyba ta warga i może jeszcze palec. Chyba jest wybity.
- Pokaż- powiedziała Ania, a Harry posłusznie wyciągnął w jej kierunku rękę. Dziewczyna popatrzyła na ułożenie kości i stwierdziła, że nie jest złamany, tylko bardzo silnie stłuczony. I faktycznie w tym momencie zauważyłam, że palec mojego chłopaka jest cały siny. Aga pobiegła po bandaż i maść na stłuczenia. Delikatnie wtarłam ją w palca Harry’ego i zawinęłam bandażem tak, że  prawie nie miał jak posługiwać się dłonią. Miał pecha, że to była akurat prawa ręka.
-Chodźmy stąd. Harry powinien teraz  odpocząć- powiedziała Ania. Wszyscy wstaliśmy i ruszyliśmy ku drzwiom.
- Magda zostań ze mną- poprosił słabym głosem. Było mi go tak strasznie żal. Leżał tu pobity, a ja nie mogłam nic zrobić, żeby mu pomóc.
- Mogłabyś mi podać coś do picia?- poprosił, więc podałam mu szklankę z herbatą i pomogłam mu się napić, bo nie miał nawet jak trzymać szklanki.
 -Dziękuję- odpowiedział cicho. – Dlaczego nic nie mówisz? Jesteś na mnie zła?- zapytał zaniepokojony
- Nie, nie jestem zła. Niby o co? Po prostu martwię się o ciebie. Widzę, że cierpisz, a ja nie mogę nic zrobić, żeby ci te cierpienia złagodzić.
- To, że tu ze mną jesteś jest dla mnie najlepszym lekarstwem na ból.- powiedział uśmiechając się lekko, a ja w odpowiedzi pocałowałam go delikatnie w policzek.
- Wiesz co mam cos w kieszeni w spodniach i mi to przeszkadza. Mogłabyś to wyjąć? – zapytał. Zanurzyłam rękę w jego kieszeni i wyciągnęłam z niej małe pudełeczko. Spojrzałam na Harry’ego niepewnie.
- Otwórz- powiedział,  a ja spełniłam jego prośbę i zobaczyłam, ze  są tam dwa łańcuszki i srebrne serduszko z wygrawerowanymi literami z jednej strony „H”, a z drugiej „M”. Przywieszka była „pęknięta” przez środek, żeby można ja było przełamać na dwie połówki.
- Dziękuję- powiedziałam wzruszona i podałam Harry’emu serce, które wspólnie przełamaliśmy. Założyłam mu na szyję łańcuszek z przywieszką z literą „M”, a mój chłopak męczył się, aby zapiąć mi łańcuszek z „H” w końcu po wielu nieudanych próbach i z moją „małą” pomocą, udało mu się.
- Dziękuję. Kocham cię- powiedziałam po czym pocałowałam go i wtedy przypomniało mi się, że bolą go usta.
- Przepraszam Bardzo cie boli?- zapytałam z niepokojem, ale on uśmiechnął się.
- Nie. Nawet jakby mi lepiej.- powiedział i złapał mnie za rękę. Leżałam koło niego i bawiłam się jego włosami, bo wiedziałam, że bardzo to lubi.
- Jutrzejszą wycieczkę chyba mam z głowy- bardziej stwierdził niż zapytał
- My. My mamy. Przecież nie zostawię cię tu samego.-powiedziałam
- Ale przecież przyjechałaś tu po to, żeby zwiedzać, dobrze się bawić…
- Przyjechałam tu po to, żeby być z tobą. Wolę tu zostać i towarzyszyć ci niż iść i się o ciebie martwić.- powiedziałam, a Harry tylko się uśmiechnął.
- Idź spać. Robi się już późno, a poza tym nie będziesz tak czuł bólu.- powiedziałam
- Dobra, ale zostaniesz ze mną przez całą noc?
 -No pewnie. Nie martw się. Nie zostawię cię.
- To dobrze. To daj jeszcze całusa na dobranoc i mogę iść spać.
Pocałowałam go delikatnie i zaczęłam głaskać po głowie i policzku.  Już po kilu minutach chłopak zasnął.  Siedziałam tak i patrzyłam jak słodko wygląda, gdy nagle do pokoju wszedł Louis.
- Co się stało?- zapytałam
- A żebym ja to wiedział. Siedzieliśmy wszyscy razem. Liam pisał sms-y i nagle zaczął płakać po czym wstał i wyszedł. Wysłali mnie po ciebie, bo stwierdzili, że jesteś najlepsza w tych sprawach i że dowiesz się co się stało i mu jakoś pomożesz. – powiedział
- Ok. A gdzie on jest?
- Siedzi na bujance przed domem
- Dobra już do niego idę. Zostaniesz z Harry’m?- zapytałam
- No jasne- powiedział i usiadł na krześle obok łóżka. Szłam już do drzwi kiedy Louis powiedział nagle:
- Weź coś na siebie, bo  jest już chłodno.- powiedział i rzucił mi swoja bluzę.
- Dzięki- powiedziałam i pobiegłam do Liam’a. usiadłam obok niego i przytuliłam go, a on spojrzał tylko na mnie  i odwrócił głowę.
- Co się stało?- zapytałam niepewnie. Liam spojrzał na mnie zapłakanymi oczami i długo nie mógł wydusić z siebie słowa.
 -Ona ma chłopaka- powiedział w końcu, a z jego oczu wypłynęły kolejne łzy
- Nina?
- Tak. Powiedziała mi o tym jakby się chwaliła, jakby mówiła, że nic dla niej nie znaczę i że kocha innego. Bo tak jest. Jaki ze mnie idiota.
- Kochasz ją?
- Wiesz początkowo traktowałem ją tylko jak przyjaciółkę, ale potem stwierdziłem, że zaczyna nas coraz więcej łączyć i pokochałem ją. Ale niestety trochę za późno to zrozumiałem, bo ona ma już innego.
- Liam w normalnych warunkach bym ci tego nie powiedziała, bo Nina by mnie chyba zabiła, ale ja myślę, że ona wcale nie ma chłopaka. Ona planowała coś, żebyś zwrócił na nią uwagę, bo ona cię kocha. I tego jestem pewna.
- To dlaczego to zrobiła?- zapytał smutno
- Wiesz kiedy was jeszcze nie znałam czytałam w Internecie ciekawostki o was i wtedy przeczytałam jeden bardzo mądry cytat, który idealnie zobrazuje ci tą sytuację. „ Najgorsze co możesz zrobić dziewczynie, to ignorowanie jej, kiedy ona kocha cię całym sercem.” Wiesz kto to powiedział?
- Ja. To są moje słowa. Masz rację nie dziwię się jej, że jest na mnie zła i chciała zwrócić na siebie moją uwagę. Zrobiłem jej straszne świństwo. Myślisz, że mi wybaczy?
- Jestem tego pewna. Tylko musicie pogadać w cztery oczy i wszystko sobie wyjaśnić.- powiedziałam z uśmiechem
- Dzięki. Gdyby nie ty dalej bym u siedział i wypłakiwał sobie oczy.
- Nie ma za co. Przynajmniej tak mogę ci się odwdzięczyć za to, że pomagałeś mi zanim zostałam dziewczyną Harry’ego i za to, że wczoraj uratowałeś mnie, a dzisiaj mojego chłopaka. Nigdy ci tego nie zapomnę.
- Ja tez jestem ci bardzo wdzięczny.- powiedział i przytulił mnie po przyjacielsku.
- Biegnij do Harry’ego, bo on cię teraz potrzebuje.
- Dobra.- powiedziałam i z uśmiechem pobiegłam na górę.
- I jak?- zapytał mnie Lou
- Dłuższa historia miłosna, ale już wszystko jest ok. A co u was?
- dobrze, ze z Liam’em  już wszystko w porządku, a Harry śpi jak suseł tylko, że gada przez sen.
- Serio? A co mówił?- zapytałam zaciekawiona
- Dokładnie nie pamiętam i wszystkiego dobrze nie zrozumiałem, ale wnioskuję, że mu się śnisz. – powiedział jak zwykle z bananem na twarzy.
- Fajnie. A będzie wam przeszkadzało jak zostanę u was na noc, bo Harry mnie o to prosił.
- No pewnie, że możesz zostać. Gadałem nawet na ten temat z Anią i ona mówi, że jest jeden pokój trzyosobowy, więc ona pójdzie do Agi, niell do Martyny, a ja Liam i Zayn się tam przeniesiemy, żeby Harry miał ciszę i spokój.
-Dzięki. Widzę, że dobrze się dogadujesz z Anią.
-Tak. Bardzo ją polubiłem, świetnie się dogadujemy, bo ta dziewczyna ma naprawdę wspaniałe poczucie humoru…
- O widzę, że szykuje się nowy romans.- zażartowałam
- Fajnie by było…- powiedział rozmarzony Lou i wyszedł pozostawiając mnie z zasadniczym pytaniem: czy on ją kocha? 
_______________________________________________________________
Cześć. Przepraszam, że wczoraj nie dodałam rozdziału tak jak obiecałam, ale nie miałam czasu, bo prawie cały dzień nie było mnie w domu. Ale mam dla was dobrą wiadomość, jutro pojawi się 26 rozdział :) Dziękuję wam za te wszystkie miłe komentarze. Cieszę się, że dobiłyście do 20 :) Prosiłyście mnie o nową postać,  niestety w tym rozdziale nie udało mi się nikogo nowego dodać, ale w następnym kto wie? Wiem, że ten rozdział jest nudny i praktycznie nic w nim się nie dzieje, ale nie miałam weny:(
 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 24



*Magda*
Leżałam w łóżku przewracając się z boku na bok. Nie mogłam zasnąć. Chyba miałam za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Nagle zauważyłam, że dostałam sms-a do Harry’ego:
śpisz już?- napisał
-
nie, jeszcze nie.- odpisałam i postanowiłam przejść się do  niego, bo zaczynało mi się  już nudzić to leżenie i patrzenie w sufit. Cichutko otworzyłam drzwi, żeby nie obudzić chłopaków. Harry podniósł głowę, uśmiechnął się do mnie i przesunął się bliżej ściany robiąc mi w ten sposób miejsce. Położyłam się koło niego.
- Zimno ci?- zapytał
- Nie, dlaczego?
- Bo masz ręce jak kostki lodu.
- No dobra może trochę zmarzłam.
Harry otulił mnie kołdrą i przytulił mocno. Czułam jego ciepło i bicie serca. Jego włosy połaskotały mnie w policzek, więc zaśmiałam się cicho.
- Przepraszam- powiedział
- Nie szkodzi. Lubię jak mnie te twoje loki łaskoczą- powiedziałam uśmiechając się serdecznie, a chłopak zaczął mnie delikatnie głaskać po policzku.
- Kocham cię- powiedziałam. Harry uśmiechnął się, a na jego policzkach pojawiły się dołeczki.
- Ja ciebie też. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie- powiedział i pocałował mnie- A jak się czujesz? Wszystko w porządku?- zapytał troskliwie
- Tak, dziękuje. Nie martw się tak o mnie.- powiedziałam bawiąc się jego włosami
- O nie już raz się dałem temu twojemu „nie martw się” i jak to się skończyło? Drugi raz nie zamierzam się na to nabrać. Powiedz prawdę. Jak się czujesz?
- Dobrze, naprawdę. Nie mam zamiaru ci tu marudzić.
- A ja nie mam zamiaru znów się tak bać- przerwał mi
- Martwiłeś się o mnie?- zapytałam patrząc w jego zielone oczy
- No pewnie. Bałem się, że cos ci się stanie, że cie stracę. Gdybym cię stracił, straciłbym najważniejszą dla mnie osobę i cały sens życia.- powiedział patrząc mi głęboko w oczy
- Dziękuję ci. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś ,kto tak by się o mnie troszczył.
- Zrobiłbym wszystko, żeby tylko zobaczyć uśmiech na twojej twarzy- powiedział, a ja przytuliłam go mocniej.
- Dziękuję. Ty też jesteś dal mnie najważniejszy i ja też zrobiłabym da ciebie wszystko.
Harry pocałował mnie najpierw w czoło, później w policzek, aż  w końcu dotarł do ust. Całowaliśmy się już wiele razy, lecz zawsze w tym momencie zaczynałam go kochać coraz bardziej, a w moim brzuchu zaczynało latać stado motyli.
- Co będziemy jutro robić?- zapytałam
-  Niw wiem, to zależy od tego jak się będziesz czuła Teraz coś ci jest? Tylko powiedz szczerze.
- Mam motylki w brzuchu i nie mogę pojąć, że można tak bardzo kochać drugiego człowieka. Cieszę się, że mam to szczęście, że kocham cię ze wzajemnością.
- Ja też- wyszeptał mi do ucha i pocałował mnie. Zachciało mi się spać, więc wtuliłam się w niego, słuchając jak szepcze mi do ucha tyle miłych słów. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam, ale pamiętam, że już dawno tak dobrze mi się nie spało.

*Zayn*
- Budzimy ich czy nie?- zapytałem moich  przyjaciół stojących nad Harry’m przytulonym do Magdy.  Wyglądali tak słodko. Oboje uśmiechali się przez sen. Widać było, że bardzo się kochają i że nie jest to tylko wakacyjna miłość.
- Nie budźcie ich jeszcze przez chwilę, bo muszę im zrobić zdjęcie.- powiedziała Ania i wyjęła aparat, po czym  zaczęła fotografować naszych zakochanych.
- Dobra budzimy ich- powiedziała z uśmiechem. Wszyscy zaczęliśmy krzyczeć i hałasować najgłośniej jak się da. Musze przyznać, że mają twardy sen, bo trochę pokrzyczeliśmy zanim się obudzili. Chociaż myślę, że warto było sobie zdzierać gardła, bo ich miny były po prostu bezcenne. Początkowo spojrzeli na siebie uśmiechając się, a potem dostrzegli nas.  To było piękne. Po prostu nie da się tego opisać.
-Magda chyba w nocy lunatykowałaś i trafiłaś do nie tego łóżka co trzeba- zaśmiała się Martyna
- No jak nie do tego? Przecież do swojego chłopaka trafiła, a nie  na przykład do twojego- zaśmiała się Aga
- Dobra skończyliście już?- zapytał zażenowany Harry
- Ok, dajmy im już spokój.- powiedział Liam
- To gdzie dzisiaj idziemy?- zapytałem
- Na Gubałówkę- powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Aga. Dopiero teraz zauważyłem , że ma bardzo ładny uśmiech.
- Ja też mogę iść?- zapytała Magda
- No nie wiem. Nikt nie chce powtórki z wczoraj.- powiedział Niall, który wczoraj wystraszył się najbardziej z nas wszystkich (oczywiście poza Harry’m, który narobił takiej paniki).
 -Już wiem. My wejdziemy, a Magda z Harry’m wjadą kolejką- powiedziała Ania
- To może wszyscy wjedziemy?- zaproponował z nadzieją Niall
- Przyjechałeś tu po to, żeby jeździć kolejką zamiast chodzić?- zapytała zdenerwowana Martyna.
Po dwóch godzinach byliśmy już w kolejce po bilety. Harry i Magda pojechali, a my zaczęliśmy iść pod górę. Muszę przyznać, że mam niezłe zakwasy po wczorajszej wycieczce, ale widoki jakie się tu roztaczały były niezłą rekompensatą. Gdy doszliśmy na górę Magda i Harry już na nas czekali. Chłopak bawił się jej włosami, co chwile całując ją w policzek, a ona rozmawiała z  kimś przez telefon.

*Magda*
- Z kim rozmawiałaś?- zapytał zaciekawiony Lou
- Z Niną- odpowiedziałam
- I co mówiła?- zapytał z ożywieniem Liam
- Że jej się nudzi bez nas, ale na szczęście zaprzyjaźniła się z jakimś kumplem, więc ma z kim spędzać czas. Nie może się już doczekać kiedy wrócimy i pozdrawia was wszystkich- powiedziałam i zobaczyłam, że w momencie kiedy mówiłam o jej przyjacielu, Liam zrobił się nieco smutny. On ją kocha, tylko jeszcze o tym nie wie. Za to ja jestem już tego pewna. Z czystym sumieniem mogę zadzwonić do Niny i podzielić się z nią moimi spostrzeżeniami. Trochę źle czułam się z tym, że okłamałam Liam’a, ale robię to dla jego dobra. Ja też nie chciałam, żeby on ingerował w relacje pomiędzy mną, a Harry’m, a teraz jestem mu za to ogromnie wdzięczna.
- Chodźmy na tor saneczkowy- zaproponował Niall, który jako pierwszy wymyślił coś, żeby przerwać niezręczną ciszę. Wszyscy uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem  i obiegliśmy po bilety. Jako pierwszy jechał Lou, bo nikt nie odważył się jechać przed nim. Potem jechał Liam, ja, Harry, Niall Martyna, Aga, Zayn i Ania. Było świetnie. Mogłam się dobrze rozpędzić, bo Louis i Liam byli daleko przede mną. Gdy dojechała na górę chłopcy czekali na mnie.
- I jak wam się podobało?- zapytałam
- Super- odparł rozradowany Lou
- Nawet fajnie-  powiedział przygnębiony Liam. Było mi go szkoda jak patrzyłam jak się smuci. Do tego miałam wyrzuty sumienia, bo dałam się Ninie namówić na tą intrygę. Odeszłam na bok i zadzwoniłam do niej
- Cześć. Słuchaj przepraszam cię, ale ja się z tego wycofuję. Nie mogę patrzeć jak on cały czas siedzi przygnębiony.
- Dobra. Trudno jakoś sama sobie muszę dać radę.- powiedziała
- Nina wydaje mi się, że nie tędy droga. Ranisz go.
- A on mnie nie rani ignorując mnie kiedy ja go tak kocham? On sobie z tego nie zdaje sprawy i dlatego to robię. Chcę, żeby zrozumiał, że mnie kocha i rani jednocześnie.- powiedziała smutno
- A może ja z nim po prostu pogadam?- zaproponowałam
- O nie. Ja sama się tym zajmę. Już wiem nawet jak.
- Ok, ale gdybyś jednak się zdecydowała, to dzwoń, to z nim pogadam.
- Dzięki, ale nie skorzystam. Muszę kończyć. Pa.
- Pa- pożegnałam przyjaciółkę i wróciłam do pozostałych
 -Gzie byłaś?- zapytała Martyna
- Rozmawiałam przez telefon
- Z kim?- zapytał Harry
- Z przyjacielem- zażartowałam
- Z jakim? Znam go? Przystojny jest?- zapytał zaniepokojony chłopak
- Przyjaciel ma na imię Nina i myślę, że go znasz.- zaśmiałam się
- No wiesz co, a ja już się zaczynałem martwić
- I za to cię kocham- powiedziałam.
Przez półtorej, a może i dwie godziny chodziliśmy po Gubałówce korzystając z różnych atrakcji i kupując pamiątki, a później zjechaliśmy wyciągiem. Niall  był tym zachwycony tym pomysłem .Poszliśmy na Krupówki. Początkowo chodziliśmy wszyscy razem, ale  później podzieliliśmy się na dwie grupy: męską i żeńską. Po godzinie spotkaliśmy się znowu i postanowiliśmy wracać do domu na obiad.
- Nie mam już siły- stwierdziłam. Harry szybko podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Bez przesady nie jestem aż tak zmęczona. Dam radę iść.
- Ale ja się będę źle czuł jak będę widział, że się męczysz, a ja nic nie robię.  Jeśli mnie kochasz to nie marudź- zaszantażował mnie,  więc tylko westchnęłam głośno i  przytuliłam się do niego. Nagle usłyszałam jakieś obelgi, których nawet nie powtórzę. Spojrzałam przed siebie i spostrzegłam, że wyzwiska są skierowane do mnie. W odległości 2-3 metrów stał chłopak z mojej byłej klasy. Nie pamiętam jak miał na imię, bo ze względu na swoją wagę dostał nieciekawą ksywkę Pasztet. Wszyscy tak o nim mówili więc już maiło kto pamiętał jego imię, zwłaszcza,  że nie widzieliśmy się już dawno.
- Masz jakiś problem?- zapytał wściekły Harry
- Tak mam taki, że ta kaleka, którą trzymasz na rękach jest uśmiechnięta, a ja lubię patrzeć jak płacze.- powiedział jak gdyby nigdy nic Pasztet.
Wtedy Harry nie wytrzymał i postawił mnie delikatnie koło Louis’a , po czym podszedł i przywalił mojemu wrogowi. I wtedy się zaczęło…. Nie mogłam na to patrzeć. Louis przytulił mnie , żebym tego nie widziała, ale i tak słyszałam, ze pomiędzy chłopakami nawiązała się niezła bójka.  Strasznie bałam się o mojego chłopaka, bo Pasztet był od niego wyższy, cięższy i silniejszy. Na szczęście Liam pomógł Harry’emu i mój wróg  wystraszył się i uciekł. Spojrzałam na Harry’ego. Miał posiniaczoną twarz i podbite oko, a z ust i nosa ciekła mu krew. Ku mojemu zdziwieniu wcale nie zrobiło mi się słabo. Nawet o tym nie pomyślałam. Myślałam tylko o tym, żeby jakoś pomóc Harry’emu  i żeby nic mu się nie stało.
____________________________________________________________
Jak wam się podoba rozdział? Według mnie nie jest zły, ale mógł być lepszy. Opinie pozostawiam wam. Dziękuję wam za wszystkie komentarze i wejścia. Następny rozdział postaram sie dodać w środę pod warunkiem, że pod tym pojawi się kila  komentarzy. Miłego czytania :)

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 23



*Martyna*  
W nocy nie mogłam spać, więc postanowiłam, że wyjdę przed dom posiedzieć na ławce, bo nie chciałam budzić dziewczyn. Patrzyłam na sąsiedni dom, w którym w niektórych pokojach paliło się jeszcze światło. Wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo, kiedy nagle ktoś podbiegł do mnie i przytulił od tyłu. Początkowo przestraszyłam się, ale zaraz poczułam zapach perfum mojego chłopaka.
- Niall nie strasz mnie tak. Już się bałam, ze ktoś chce mnie napaść.
- Przepraszam nie chciałem, żebyś się tak przestraszyła.- powiedział i pocałował mnie
- Czemu jeszcze nie śpisz?- zapytałam
- Nie mogłem spać i zobaczyłem przez okno, że tu siedzisz  i postanowiłem dotrzymać ci towarzystwa.
- Dzięki, ale jutro będziesz niewyspany.
- Trudno. Jeśli mam nie spać żeby uszczęśliwić moją księżniczkę, to mogę wcale nie spać.- powiedział i znów mnie pocałował, a ja przytuliłam go mocniej.
- Dziękuję ci- powiedziałam
-Za co?- zapytał
- Za to, ż jesteś. Że siedzisz tu ze mną i zawsze jesteś przy mnie  i że mnie kochasz.
Blondyn uśmiechnął się i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Dla ciebie wszystko.- powiedział i po raz kolejny pocałował mnie.
- Niall co się stanie jak wakacje się skończą? Przecież ja wtedy stracę wszystkie osoby, na których mi zależy. Magda będzie w Londynie, Nina też, a ty będziesz albo w Londynie, albo w trasie. Nie będziemy mieli dla siebie czasu. Wątpię czy nasz związek to przetrwa. Zostanę sama. Wy wszyscy będziecie tam, a ja jedna zostanę tutaj.- powiedziałam i poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Nie chciałam ich wszystkich stracić. Nie chciałam zostać sama. Będzie mi brakowało momentów kiedy mogę zwierzyć się Niall’owi czy Magdzie, ale będę też tęsknić za chwilami kiedy po prostu wszyscy jesteśmy razem i śmiejemy  się ze wszystkiego..
- Nie martw się, wymyślimy coś. Nie będzie aż tak źle. Albo sprowadzimy cię jakoś do nas, albo będziemy do ciebie często przylatywać.- powiedział Niall i otarł mi z oczu łzy. Nie wiem jak to robił, ale jego głos działał na mnie uspokajająco, tak, że wszystkie problemy wydawały mi się bardziej błahe, a wszystko co dobre bardziej osiągalne.
- Kocham cię- powiedziałam i pocałowałam go
- Ja ciebie też- odpowiedział tym samym Niall. Siedzieliśmy tak jeszcze przez prawie godzinę. Niewiele mówiliśmy, bo czasem gesty liczą się bardziej niż słowa, a przytulanie i całowanie najwspanialszego chłopaka pod słońcem na pewno było przyjemniejsze niż gadanie o głupotach.

*Magda*  (następnego dnia)
Gdy rano się obudziłam, zobaczyłam, że  Ani nie ma już w pokoju, bo pewnie poszła zrobić śniadanie, za to Martyna spała jak zabita. Próbowałam ją obudzić, ale mi się nie udało. Błyskawicznie się ubrałam i uczesałam i pobiegłam po wsparcie.
-Cześć!- powitałam chłopaków
- Cześć!- powiedział stojący obok mnie Liam
- Tylko cześć?- zapytał idący do mnie Harry. Przytuliłam go, a on pocałował mnie.
- No tak o wiele lepiej- powiedział
- A gdzie reszta?- zapytałam
- Zayn i Louis pomagają Ani, a Niall śpi jak kamień.- wyjaśnił Liam.
- A gdzie Martyna?- zapytał Harry
- Też jeszcze śpi i nie mogłam jej obudzić, więc przyszłam was prosić o pomoc.
- Dobra tylko najpierw obudzimy Niall’a. powiedział Liam
- Niall obudź się!- krzyczeli, ale chłopak jak spał, tak spał.
- Patrz teraz- powiedział Hazza
- Niall robie naleśniki chcesz spróbować!?- wykrzyczał mój chłopak, a śpiący królewicz natychmiast otworzył oczy.
- Gdzie te naleśniki?- zapytał jeszcze nie do końca obudzony, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Chodź trzeba obudzić Martynę- powiedział Liam.
-Ok.- odpowiedział blondyn i błyskawicznie wstał, a po pięciu minutach  był już gotowy. Nie wiem jak mu się to udało, ale gdy zaczął krzyczeć, dziewczyna od razu się obudziła.
- Ale mi się spać chce-powiedziała
- Mi też- powiedział Niall
- Dziwne, że tylko wy dwoje jesteście zaspani- stwierdziłam
- No  dziwne…- powiedziała moja przyjaciółka i dyskretnie spojrzała na swojego chłopaka. Po chwili byliśmy już na dole i jedliśmy śniadanie.
- To gdzie dzisiaj idziemy?- zapytał Zayn
- Są dwie propozycje: łatwiejsza czyli Gubałówka i Krupówki i trudniejsza czyli Morskie Oko. Co wybieracie?- zapytała Ania
- Oczywiście, ze trudniejszą. Przecież co to takiego przejść sobie kilka kilometrów.- chłopcy zaczęli się popisywać.
- Ale wiecie ja już dokładnie nie pamiętam, bo dawno tam nie byłam, ale z tego co kojarzę to  jest jakieś 9 kilometrów.- powiedziałam
- Co to jest 9 kilometrów?- powiedział pewny siebie Lou
- W jedną stronę- powiedział Anie
- Czyli, że w dwie jest 18?- zapytał lekko przestraszony Harry, a my pokiwałyśmy twierdząco głowami.
- Damy radę- powiedział Zayn i ostatecznie przesądził cel naszej wycieczki. Nagle drzwi się otworzyły i do kuchni weszła siostra Ani
- Poznajcie moją siostrę, Agnieszkę. Aga  to jest Zayn, Louis, Liam, Niall, Martyna, Harry, a Magdę już znasz.
- Cześć- przywitała się.  Szybko zjedliśmy śniadanie i niedługo byliśmy już na początku trasy naszej wycieczki. Po drodze dużo rozmawialiśmy. Wszyscy zdążyli już poznać Agę i myślę, że ją polubili.
- A co będziemy robić jak już wrócimy?- zapytał Lou
- A będziesz miał jeszcze na cokolwiek siłę?- zapytał lekko zasapany Niall
- Wiem znam fajną grę, ale możemy w nią zagrać dopiero jak się ściemni. Jesteście zainteresowani szczegółami?- zapytała Ania
- Powiedz im. Już tak dawno w to nie grałam
- Ale o co chodzi w tej grze?- zapytał Liam
- To jest trochę podobne do podchodów.  Dzieli się na dwie drużyny i jedna się chowa, a druga jej szuka. Kryje się w parach chyba, że ktoś bardzo chce to może sam. Cały efekt dopełnia to, że wszyscy są ubrani na czarno , żeby nie było ich widać i każdy ma latarkę. Co wy na to?
- Brzmi ciekawie- stwierdził Harry
- To co gramy?- zapytał Zayn. Wszyscy się zgodzili i tak przez ponad pół godziny wypytywali nas o szczegóły.
- A nie będzie nas za mało?- zapytałam
- Przecież jest nas 9- powiedziała Martyna
- Magda ma rację, czym więcej tym lepiej. Może Max się zgodzi to chociaż w każdej drużynie będzie tyle samo osób.- powiedziała Aga
- Kto to Max?- zapytał Lou
-Nasz brat- odpowiedziała Ania. Po kilku godzinach byliśmy już w schronisku. Było bardzo dużo ludzi, wiec musieliśmy siadać gdzie było miejsce i nie mogliśmy siedzieć razem. Udało mi się znaleźć dwuosobowy stolik dla mnie i dla Harry’ego.
- I jak ci się tu podoba?- zapytałam
- Jest przepięknie. Nigdy jeszcze nie byłem w takim miejscu- powiedział
- Cieszę się, że jesteś zadowolony.
- A jak się czujesz? Wszystko w porządku?
- Tak. Tylko jestem trochę zmęczona, a ty?
- Też mnie nogi bolą, ale jakby coś się działo to powiedz. Mogę cię nawet nieść całą drogę powrotną, tylko żeby nic ci się nie stało i żebyś była szczęśliwa.
- Jestem szczęśliwa, bo mam ciebie. A ty?- zapytałam i oparłam głowę na jego ramieniu
- To jest najlepszy czas mojego życia, moje najlepsze wakacje. A wszystko dzięki tobie- powiedział i delikatnie odgarnął mi włosy z twarzy i pocałował mnie.
- Jesteście słodcy- usłyszałam za sobą głos Louis’a
- Lou czy ty zawsze musisz się odzywać  w najmniej odpowiednim momencie?- zapytał zbulwersowany Harry
- Przepraszam. Chciałem tylko wam powiedzieć, że idziemy sobie zrobić zdjęcia nad Morskim Okiem i przydałoby się, żebyście wy też a nich byli.- powiedział po czym wyjął aparat pstryknął nam fotkę.  Wyszliśmy przed schronisko, gdzie czekali  nasi przyjaciele. Gdy zakończyliśmy już sesję zdjęciową, postanowiliśmy wracać. W połowie drogi serce zaczęło mnie trochę boleć, ale nic nikomu nie powiedziałam, bo nie chciałam im psuć humorów.  Poprosiłam tylko Harry’ego, żeby wziął mój plecak i złapałam go za rękę. Chłopak spełnił moją prośbę, ale wydawał się być trochę zaniepokojony.
- Wszystko ok?- zapytał troskliwie
- Tak. Po prostu nie mam już siły go dźwigać. Nie martw się tak o mnie. Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Gdy byliśmy już na parkingu usiadłam na ławce, bo czułam się coraz gorzej.
 -Magda dobrze się czujesz, bo jesteś  blada?- zapytał Niall
- Tak.- powiedziałam czując, ze  zaraz się przewrócę. Niall usiadł koło mnie i zaczął mi się uważnie przyglądać, a ja czułam się  coraz gorzej i położyłam się na ławce
- Magda co jest?- zapytał przestraszony Niall, ale ja nic mu już nie odpowiedziałam, bo zaczynałam tracić przytomność i nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu.

*Niall*
Nie wiedziałem co mam robić. Magda powoli przestawała kontaktować, a akurat nikogo nie było, bo wszyscy byli jeszcze w toalecie. Siedziałem tak bezradnie trzymając jej głowę na kolanach i za wszelką cenę próbując utrzymać z nią kontakt. Nagle zobaczyłem zbliżającą się Martynę.
- Co wy kurde robicie? Wychodzę na kilka minut, a tu mój chłopak z moją najlepszą przyjaciółką.. – mówiła prawie płacząc
- Martyna, ona traci przytomność- przerwałem jej i dopiero teraz moja dziewczyna spostrzegła co się dzieje.
-Co robimy?- zapytałem
- Nie mam pojęcia. Przydałby się Liam. On zawsze w takich sytuacjach wie co zrobić.- powiedziała. Nie mogliśmy nawet zadzwonić po karetkę, bo nie było zasięgu. W oddali zobaczyłem Harry’ego. Chłopak  chyba zorientował się co się dzieje, bo zaczął biec w naszą stronę.
- Co się stało?- wykrzyknął – Magda, Magda słyszysz mnie?- krzyczał do już nieprzytomnej dziewczyny, która oczywiście nie zareagowała na jego krzyki. Harry zaczął płakać i robić panikę i nie wiem jak by się ta cała sytuacja zakończyła gdyby nie  Liam, który właśnie przyszedł i udzielił przyjaciółce pierwszej pomocy. Gdy dziewczyna otworzyła oczy, Harry przytulił ja i wykrzyknął:- Żyjesz! Liam dziękuję ci.
- Nie ma sprawy- powiedział skromnie. Pojechaliśmy z Magdą do lekarza. Okazało się, ze na szczęście dziewczyna tylko się przeforsowała i zemdlała z przemęczenia. Od tego momentu Harry nie odstępował jej na krok i cały czas trzymał ją za rękę. W sumie to mu się nie dziwię, bo na jego miejscu zachowywałbym się tak samo. Całe szczęście, że Magdzie nic się nie stało.
_________________________________________________________________
Przepraszam was, że nie dodałam rozdzaiłu wtedy, kiedy obiecałam, ale tak jaj już pisałam wypadło mi coś ważnego i nie mogłam, a później rzez cały tydzień miałam ciągle kartkówki i sprawdziany, więc nie miałam w ogóle czasu. Ale na szczęście wreszcie zaczęły mi się ferie. I ze względu na to, że teraz będę mieć sporo czasu, to postaram się dodawać częściej nowe rozdziały. Następny pojawi sie w poniedziałek, a kolejne będę dodawać tak mniej więcej co dwa dni przez najbliższy tydzień. 
I mam jeszcze jedną sprawę. Chciałabym bardzo podziękować Rose Riordan za polecenie mojego bloga i polecić wam jej genialne opowiadania.
http://luck-fate-journey.blogspot.no/  
http://all-this-little-things.blogspot.no/
http://life-is-beautifully-weird.blogspot.no/   Ten blog jest juz niestety zakończony, ale naprawdę warto go przeczytać. Wszystkie te opowiadania są cudowne i uwielbiam je. Mam nadzieję, że wam też się spodobają.

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 22



Kiedy wróciliśmy do domu, każdy zajął się czymś innym. Martyna pojechała z rodzicami do jakiejś dalekiej cioci, Niall grał na gitarze, Zayn siedział przed komputerem, Liam pisał   sms-y  ( pewnie z Niną), z Harry i Louis byli w moim pokoju ( o kurde w jakim on będzie stanie)  i nie wiem co tam robili ( i nie chcę wiedzieć). Ja poszłam do kuchni i  pomogłam mamie piec ciasto. Później pojechaliśmy do galerii i po kilku godzinach  każdy z nas miał kilka toreb z zakupami. Wieczorem wszyscy siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakąś komedię, jedząc ciasto, które wcześniej upiekłyśmy.
- Mamo…- zaczęłam niepewnie – Ja niedługo znów wyjadę do Londynu, a jak wrócę to nie będzie już dobrej pogody, a chciałam jechać w góry i pomyśleliśmy, że może pojechalibyśmy tam teraz całą siódemką?
- Dobrze. Nie wiem kiedy następnym razem trafi się taka okazja więc jedźcie.- powiedziała
- Naprawdę?- zapytałam z niedowierzaniem, bo jakoś za łatwo się zgodziła
- Tak, bo wiesz tata rozmawiał dzisiaj z lekarzem, który ma cię operować i on powiedział, że najlepiej by było jakbyś przez kilka miesięcy po operacji została w Londynie. Nie mam pojęcia co zrobimy, ale chyba jedynym wyjściem z sytuacji jest przeprowadzka. Ciężko nam będzie tam znaleźć pracę, zwłaszcza, że nie potrafimy biegle posługiwać się językiem angielskim, ale przecież nie możesz mieszkać sama. Ktoś musi się tobą opiekować.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Z jednej strony cieszyłam się, ze będę blisko Harry’ego , ale z drugiej  nie chciałam stąd wyjeżdżać. Tu się urodziłam, wychowałam, tu mam rodzinę i przyjaciół. Co ja zrobię bez Martyny? I co ona zrobi beze mnie?  W jaki sposób rodzice znajdą tam pracę? Jak my sobie tam poradzimy? W mojej głowie kłębiło się kilka tysięcy pytań bez odpowiedzi.
-Magda może zamieszkać u nas- powiedział nagle Harry, który jako pierwszy otrząsnął się z szoku coś wymyślił.
- Ale to będzie przecież dla was kłopot…- zaczęli moi rodzice
- Pomoc przyjaciółce nie będzie dla nas kłopotem, tylko przyjemnością.- powiedział Liam, a reszta chłopaków go poparła.
- Nie wiem. Zastanowię się nad tym i jak wrócicie z gór dam wam odpowiedź.- powiedziała moja mama
Później Niall, Martyna, Louis i Zayn poszli do domu Martyny, a my siedzieliśmy we troje i rozmawialiśmy o tym co koniecznie musimy zwiedzić. W pewnym momencie do pokoju weszła mama i powiedziała, że musi nas jakoś przygotować do podróży.  I w ten oto prosty sposób każdy z nas dostał jakieś zadanie. Liam pojechał na stację benzynową żeby jutro nie tracić czasu, ja zostałam wysłana do sklepu, a Harry miał czegoś poszukać w piwnicy. Chłopcy byli zdziwieni, że w naszym domu jest piwnica, bo wcześniej jej nie zauważyli, ale pokazałam im małe drzwi prowadzące do pomieszczenia pod schodami. Gdy po piętnastu minutach wróciłam do domu zobaczyłam, że  jest u nas Lou, Zayn, Martyna i Niall. Moich rodziców nie było, bo pojechali po coś do cioci.
-A gdzie Liam i Harry?- zapytał Lou
- Liam pojechał zatankować samochód, powinien zaraz wrócić, ale gdzie jest Harry to nie mam pojęcia. Przecież on został w domu.
- Nie było go tu jak przyszliśmy.- powiedział Zayn
- Może gdzieś wyszedł- powiedział Lou. Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Harry’ego i zobaczyłam, że jego telefon leży na stole.
- On nigdy nie wychodzi bez komórki- powiedział Lou
- A co robił jak wychodziłaś z domu?- zapytała Martyna, a ja doznałam olśnienia
- Szukał czegoś w piwnicy.- powiedziałam i rzuciłam się ku drzwiczkom. Zobaczyłam, że są zamknięte na klucz. Otworzyłam je i ujrzałam siedzącego tam Harry’ego
- Co się stało?- zapytałam podając mu rękę żeby mógł wyjść
- Ktoś mnie przypadkiem zamknął- powiedział
- Dlaczego nie krzyczałeś?- zapytał Zayn
- Krzyczałem, ale nikogo tu nie było i domyśliłem się, że Magda i Liam jeszcze nie wrócili, a jej rodzice gdzieś pojechali i czekałem tu mając nadzieję, że ktoś jednak pamięta o mnie i zorientuje się, że mnie nie ma.
- Całe szczęście, że Magdzie się przypomniało gdzie jesteś- powiedział Niall. Podeszłam do Harry’ego i przytuliłam go.
- Ale przynajmniej będziesz miał ciekawe wspomnienia z wycieczki do Polski.- powiedziałam z uśmiechem
- To już wiesz jak się czuł Harry Potter jak go zamykali w komórce pod schodami. Może dlatego dałeś się zamknąć. Chciałeś się poczuć jak czarodziej- zażartował Louis, a wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Wiesz jak tam było okropnie? Bałem się trochę- powiedział zrezygnowany Harry. Pocałowałam go w policzek, na co on odpowiedział uśmiechem oznaczającym, że już się nie focha.  A cała sytuacja wyglądała tak: drzwi do piwnicy były lekko uchylone i mój tata pomyślał, że same się otworzyły zamknął je, a Harry tego nie usłyszał i zauważył to dopiero jak chciał wyjść, a wtedy już nikogo nie było w domu.
(następnego dnia)
Wszyscy wstaliśmy wcześnie, żeby dopakować jeszcze ostatnie rzeczy i wyjechać jak najwcześniej żeby uniknąć korków. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyruszyliśmy w drogę. W czasie podróży świetnie się bawiliśmy. Chłopcy śpiewali, a my cieszyłyśmy się, że mamy okazję usłyszeć cały zespół. Przecież jeszcze kilka tygodni temu naszym największym marzeniem było  zobaczenie ich, a teraz siedzę obok Harry’ego, słucham jak śpiewa i jestem jego dziewczyną. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, ale nie spodziewałam się, że uda mi się byś drugą połówką osoby, którą podziwiają miliony, a na dodatek chłopaka, którego kocham, a on kocha mnie. Po sześciu godzinach dojechaliśmy na miejsce.
- Jak tu jest pięknie- powiedział Niall. Uśmiechnęłam się do niego, bo pomyślałam o tym samym. Mimo tego, że byłam tu już tyle razy, to wciąż jak tu przyjeżdżam to czuję się cudownie.  Teraz będzie jeszcze lepiej, bo nigdy nie byłam tu z Martyną  i teraz są też ze mną chłopcy. Weszliśmy do domu i zeszliśmy po schodach, żeby przywitać się z mamą Ani, ale zobaczyliśmy, że w kuchni siedzi nasz przyjaciółka.
- Cześć!- krzyknęliśmy chórem i rzuciliśmy się na nią
- Cześć! Ale fajnie, że przyjechaliście- powiedział przytulając nas wszystkich po kolei.
- Słuchajcie tylko jest jeden mały problem z pokojami, bo okazało się, że jedni goście zostają dłużej i chłopcy będą mieszkać razem w pięcioosobowym pokoju, a wy dziewczyny zamieszkacie u mnie. Jak będziecie chciały to ja na ten czas przeniosę się do pokoju mojej siostry albo brata
- Żartujesz?! Im nas więcej tym weselej- powiedziała Martyna
- Masz rodzeństwo?- zapytał Anię Zayn
- Tak. Jak już wcześniej wspomniałam mam o rok młodsza siostrę i starszego brata w waszym wieku. Przyjedzie tu jutro, bo pojechał na jakąś wycieczkę, a Agnieszka jest akurat u koleżanki więc poznacie ją później- powiedziała uśmiechnięta Ania i pokazała nam nasze pokoje. Do wieczora rozpakowywaliśmy walizki. Kolację zjedliśmy  później niż  wszyscy goście, bo to była jedyna szansa, żeby móc spokojnie porozmawiać z Anią i jej rodzicami. Po posiłku zaproponowaliśmy im, że wyręczymy ich w obowiązkach i posprzątamy po kolacji. Mama Ani początkowo nie chciała się zgodzić, bo mówiła, że przyjechaliśmy tu odpoczywać i tak dalej, ale w końcu zgodziła się. Po jakimś czasie chłopcy poszli już na górę, a my zostałyśmy we trzy i kończyłyśmy sprzątanie. Od razu zaczęłyśmy gadać na wszystkie możliwe tematy, o których nie mówiłybyśmy przy chłopkach. I tak zaczynając od lakierów do paznokci nagle zaczęłyśmy mówić o tym jak nam się życie układa. Martyna opowiedziała Ani jak poznała Niall’a i jak zakochali się w sobie i mówiła, że nie wyobraża już sobie życia bez niego. Ania nie ma chłopaka, a jej przyjaciele mieszkają daleko, bo większość z nich to goście pensjonatu jej rodziców.
- A ty? Jak tobie się układa?- zapytała mnie Ania. Wtedy poczułam, że muszę się wygadać, powiedzieć im o wszystkim czego się boję i podzielić się z nimi moim szczęściem. Powiedziałam, że martwię się o to co będzie  ze mną po operacji i czy to nie będzie oznaczało końca mojego związku z Harry’m.
- Ale na szczęście mam takie wspaniałe przyjaciółki jak wy. Mam Liam’a,  Louis’a, Niall’a, Zayn’a i oczywiście Harry’ego.  Tak właściwie to dzięki niemu cieszę się życiem. Nie wyobrażam sobie co by było, gdybyśmy się nie poznali. Jest dla mnie wszystkim i kocham go jak nikogo innego na tym świecie.- powiedziałam i nagle poczułam, że ktoś podchodzi do mnie i przytula mnie od tyłu.
- Ja ciebie też- powiedział Hazza i pocałował mnie  w policzek.
- Długo tu stał?- zapytałam szczerzących się dziewczyn
- Wystarczająco długo, żeby usłyszeć trochę o sobie.- powiedział z uśmiechem
- Jesteście słodcy. Szkoda, że ja jestem sama- powiedziała Ania
- Nie martw się. Louis, Zayn i teoretycznie Liam są wolni, więc nic straconego- powiedział Harry, a Ania tylko się uśmiechnęła.
- Nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczona i idę spać- powiedziała Martyna i nagle wszystkim przypomniało się, że wstali wcześnie i są niewyspani, przecież jutro też musimy zerwać się o świcie.  
______________________________________________
Cześć! Dziękuje wam za te wszystkie miłe komentarze. Narawdę bardzo poprawiłyście mi tym humor :D A tak w ogóle to ze względu na to, że dzisiaj są urodziny mojego kochanego Harry'ego to mam bardzo dobry humor i mam dla was pewną propozycję: jeśli do jutra będzie co najmniej 5 komentarzy to jutro dodam nowy rozdziałi obiecuję, że coś ciekawego w nim będzie;)
I oczywiście chciałam jeszcze złożyć naszemu jubilatowi życzenia. Co z tego, że on tego nie przeczyta. Liczy sie to, że będę miała satysfakcję. Kochany Harry życzę ci wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń, kolejnych sukcesów z zespołem i wielu lat współpracy. Życzę ci, żebyś nigdy się nie zmieniał, pozostał naszym kochanym Haroldem i w końcu mnie poznał i mógł znaleźć szczęście w miłości ;)