czwartek, 25 lipca 2013

Rozdział 41



*Nina*
Późnym wieczorem przylecieli Niall, Martyna i Greg. Dziewczyna bardzo martwiła się o Magdę, ale uspokoiliśmy ją i powiedzieliśmy, ze najprawdopodobniej już jutro nasza przyjaciółka wróci do domu.
Rano Harry przywiózł swoją dziewczynę ze szpitala. Bardzo ucieszyliśmy się z jej powrotu. Magda nadal była chora, ale jej stan nie był już aż tak poważny. Zapowiadał się miły dzień, w którym mieliśmy poznać brata naszego przyjaciela.
-Słuchajcie, jest problem.- powiedział Liam, który właśnie skończył rozmawiać przez telefon.
- Co się stało?- zapytałam
- Jutro po południu mamy lecieć do USA na tydzień czy dwa.
- Ale jak to? Tak nagle? Po co?- dopytywałyśmy się.
- żeby udzielić tam paru wywiadów, spotkać się z fanami i promować płytę..
-Ale dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero teraz?- zapytał Zayn
- Bo teras nasz menager cierpi na brak zajęcia i wymyśla nam różne głupoty. Stwierdził, że taki wyjazd jest bardzo potrzebny, bo zwiększy naszą popularność za oceanem.- powiedział Liam. Wszyscy zamilkli i zastanawiali się co dalej zrobić.
-Ja nie jadą.- powiedział zdecydowanie Harry, który przerwał panującą tu ciszę.
- Dlaczego?- zapytał Goo Lou
-A niby jak to sobie wyobrażasz? Mam z dnia na dzień wyjechać i zostawić tu samą chorą dziewczynę, która gdyby coś się działo, nie trafiłaby nawet do lekarza, bo mieszka tu od niedawna i nie zna jeszcze aż tak dobrze miasta?  Mam stracić czas, który mógłbym spędzić ze swoją dziewczyną przed jej operacją na udzielanie jakiś idiotycznych wywiadów?
-Harry uspokój się- Liam próbował opanować sytuację
-Nie! Nie uspokoję się, bo nie pojmuję jak można być takim egoistą i kazać nam teraz nagle lecieć do Stanów zostawiając tu dziewczyny same.  Jeśli chcecie, to lećcie, ale ja zostaję.
-Nie możesz zostać! Przecież One Direction to 5, a nie 4 osoby, więc bez ciebie wyjazd nie ma sensu. Nie chcę być osobą, przez którą w zespole dochodzi do sporów. Przecież wasi fani są bardzo ważni. Gdyby nie oni, 1D nie istniałoby , dlatego należy im się coś za to, że kupują wasze płyty, głosują na was jeśli tylko jesteście nominowani do jakiejkolwiek nagrody i zawsze was wspierają. Ja sobie dam radę. Przecież nie jestem aż tak bardzo chora, a poza tym dziewczyny będą ze mną. Nina mieszka w Londynie od urodzenia, więc nie masz się co martwić, nie zgubimy się.- powiedziała Magda.
- Ale ja nie mogę cię tak tu zostawić. Ok, Nina zna miasto, ale żadna z was nie ma prawa jazdy. Co zrobicie jeśli coś się będzie działo?
-Ja z nimi zostanę. Nie znam Londynu na wylot, ale jest Nina, a prawo jazdy mam, więc mogę się przydać, a i tak miałem u was zostać przez parę dni, to chociaż się na coś przydam.- powiedział Greg.
- Naprawdę? Zaopiekowałbyś się dziewczynami w czasie naszej nieobecności?
- No pewnie. Z wielką przyjemnością
- Dziękuję ci. Kamień spadł mi z serca. Teraz, jak już wiem, że dziewczyny są pod twoją opieką, to mogę spokojnie lecieć do Ameryki.- powiedział Harry.
- Musimy się pakować- powiedział Liam i pociągnął mnie za rękę prowadząc do swojego pokoju. 

*Magda*
- Nie chcę wyjeżdżać- powiedział Harry
- Nie martw się, nic mi się nie stanie.
- To nie o to chodzi. Po prostu nie chcę się z tobą rozstawać.
- Ja też nie chcę, ale nie mamy wyjścia. – powiedziałam przytulając się do niego.
- Tylko Harry, błagam cię nie rób niczego głupiego, bo pamiętaj, że ja jestem w stanie wybaczyć wiele, ale nie wszystko.
- Nie masz się o co martwić. Nawet nie spojrzę na inne dziewczyny i nie będę pił, żebym był w pełni świadomy tego, co robię. Poproszę Liam’a, żeby mnie pilnował.- powiedział i pocałował mnie.
-Ty lepiej sam się pilnuj.
Będę, ale na wszelki wypadek Liam będzie nade mną stał i mnie kontrolował. Mogę ci przysiąc, że nie musisz się martwić, ale pod jednym warunkiem: obiecasz mi, ze mogę być spokojny.
-Nie mogę obiecać ci, że będę zdrowa, chociaż bardzo bym chciała.
- Nie o to mi chodzi.- powiedział, a ja popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.- No wiesz brat Niall’a jest całkiem przystojny i w ogóle…
-Myślisz, że mogłabym cię dla niego zostawić? Obiecuje ci, że nie zwrócę uwagi na Greg’a ani na żadnego innego chłopaka.- powiedziałam patrząc mu w oczy i całując jego uśmiechnięte usta, przytuliłam go. Oboje opadliśmy na łóżko. Chłopak obiecał mi, że nie będzie zwracał uwagi na żadne dziewczyny i że nie mam co się martwić.   Potem nachylił się nade mną i pocałował mnie jednocześnie łaskocząc mnie opadającymi na moje policzki lokami. Kilka sekund później zaczął składać pocałunki na mojej szyi. Serce waliło mi jak oszalałe. Bałam się tego co się zaraz może stać, ale jednocześnie sprawiało mi to wielką radość. W momencie kiedy Harry robił mi malinkę, do pokoju wszedł Louis, który jak zwykle nigdy nie zapukał. Spojrzał na nas niepewnie, zrobił się cały czerwony i błyskawicznie odwrócił głowę.
- To ja może przyjdę później i nie będę wam teraz przeszkadzał.- powiedział i chciał wyjść z pokoju, ale miał zamknięte oczy, więc nie trafił w drzwi tylko w ścianę, od której odbił się, nabijając sobie pewnie niezłego siniaka. Przy drugiej próbie opuszczenie pokoju miał więcej szczęścia, bo już bez problemu przeszedł przez drzwi, które szybko zamknął za sobą. Spojrzałam na Harry’ego i jednocześnie zaczęliśmy się śmiać. Biedny Lou, ale musiało mu być głupio.
- Ciekawe, co on sobie o nas pomyślał?- zapytałam
- Pewnie to, o czym ja myślę- powiedział poruszając brwiami i wyciągając rękę w kierunku guzików od mojej bluzki. Rozpiął je wszystkie po kolei i zaczął składać pocałunki na moim dekolcie, a następnie brzuchu.  Nawet nie wiem kiedy zdjął swoją koszulkę ukazując mi swój nagi tors. Przytulił mnie mocno i zaczął błądzić rękami po moich plecach i ciągle całując mnie. Z jednej strony bałam się tego co zaraz może nastąpić, z drugiej nie mogłam się tego doczekać.  W końcu ogarnęły mnie jeszcze większe obawy i w momencie, gdy mój chłopak praktycznie rozpinał mi już biustonosz, poprosiłam, aby przestał. Nie byłam na to jeszcze gotowa.
-Harry, przepraszam, ale…- zaczęłam się tłumaczyć, lecz chłopak przerwał mi pocałunkiem.
-Rozumiem. Na wszystko przyjdzie czas. To ja przepraszam, zapędziłem się za bardzo. – powiedział patrząc mi w oczy i głaszcząc mnie po głowie. Pocałowałam go czule i przytuliłam.  Niestety robiło się coraz później, a Harry musiał się pakować i z wielkim żalem postanowiłam mu o tym przypomnieć.  Hazza nie spieszył się zbyt, tłumacząc się tym, że musi się ze mną pożegnać.  Powiedziałam mu, że czym szybciej się spakuje, tym szybciej będzie miał to z głowy i wstałam z łóżka, kierując się do szafy. Chłopak wyjął walizkę i zaczął wkładać do niej pierwsze lepsze rzeczy, które podeszły mu pod rękę. Bez przemyślenia wrzał wszystko do walizki, tak że pół godziny później była już pełna.
- Skończyłem- powiedział zadowolony z siebie -Chodźmy zobaczyć, co chciał Louis- powiedział ciągnąc mnie za rękę. Zeszliśmy na dół, gdzie siedzieli wszyscy nasi przyjaciele.  Na nasz widok Lou zaczął się szczerzyć i posyłać nam znaczące spojrzenia.
- Co chciałeś?- zapytał go jakby nigdy nic Harry
- A już nic. I co pożegnaliście się już?- zapytał cały czas mając banana na twarzy.
- Jak na mój gust, to tak.- powiedziała śmiejąca się Ania.
- O co wam chodzi? Z czego się śmiejecie?- zapytałam
- Z tego.-  powiedziała Nina, podając mi lusterko. W tym momencie przypomniałam sobie o malince, a nawet kilku malinkach, które miałam na szyi i zrobiłam się czerwona, a pozostali zaczęli się jeszcze bardziej śmiać. Nie wiedząc co robić, przytuliłam się do mojego chłopaka i miałam nadzieje, że to coś da, ale niestety ich śmiechy i żarty na nasz temat trwały jeszcze kilkanaście długich minut. Na koniec Louis zadał dobijające mnie do końca pytanie:
- Słuchajcie, jak coś, to kto będzie chrzestnym?- zapytał, a wszyscy zaczęli się jeszcze bardziej śmiać.
- Ale jesteście zabawni. Normalnie koń by się uśmiał- powiedział też mający już tego dosyć Hazza.
- Oj nie obrażajcie się, przecież my tak tylko żartujemy.- powiedziała Agnieszka.
- Żarty żartami, ale jak coś to ja od razu mówię, że ja chcę być chrzestnym.- powiedział Louis.
- I właśnie załatwiłeś sobie focha forever- powiedziałam i więcej się już do niego nie odezwałam.
________________________________________________________________
Hej! :) Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale miałam remont i przez to problemy z dostępem do komputera, a nawet jak już miałam jak się dostać, to nie zawsze miałam siłę. Do tego doszedł jeszcze jeden problem: nie byłam pewna czy w ogóle wstawiać ten rozdział czy napisać jakiś zupełnie inny. Część z Was mówiła, że zaczyna się robić nudno i tak dalej. Wiem, że nie dam rady zadowolić wszystkich, ale chciałabym jak największą grupę osób. Nie wiem dokładnie, które z podrzuconych przez Was pomysłów zrealizuję, bo i tak nie zadowolę każdego, a niektóre ciężko będzie tu wpleść, czy nie będą po prostu pasowały. Jest jeszcze taki problem, że mam napisane parę rozdziałów do przodu i nie wiem czy Wam się spodobają, a pisać to wszystko jeszcze raz będzie ciężko. Dlatego jeśli chodzi o wprowadzanie do opowiadania Waszych pomysłów musicie uzbroić się w cierpliwość, ale na pewno jakieś bardzo chętnie wykorzystam i dziękuję Wam za sugestie. Mogę Wam obiecać, że jakiś rozdział erotyczny, na który wszystkie tak czekacie się pojawi, jednak nie wiem jeszcze kiedy. To co było w tym to tylko taka moja mini próba napisania czegoś takiego (niezbyt udana zresztą, ale mniejsza z tym) i dodanie tu już teraz choć fragmentu czegoś na co większość z Was czeka. Opisanie takiej sceny jest bardzo trudne i nie wiem czy mi się to uda, czy będziecie zadowolone, ale spróbuję. Postaram się dla Was zrobić to najlepiej jak umiem, ale potrzebuję troszkę czasu, dlatego od razu mówię, że musicie się uzbroić w cierpliwość, bo w następnym rozdziale na pewno takowej sceny jeszcze nie będzie.
A jak Wam się podoba ten rozdział? jest choć troszkę lepszy niż poprzedni? Wiem, że nie jest najlepszy, ale może chociaż troszkę Wam się spodoba. Proszę Was komentujcie, bo chcę wiedzieć co myślicie, co Wam się podoba, a co nie. Dziękuję tym, którzy komentują i zawsze są ze mną. Jesteście kochane.
Przepraszam Was, że tak bardzo się rozgadałam, ale jakoś nie mogłam zmieścić tego wszystkiego w dwóch zdaniach. Na koniec zapytam Was jeszcze tylko jak wam się podoba Best Song Ever? :) Mi bardzo, a oglądając teledysk nie mogłam powstrzymać się do śmiechu :)

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 40

*Magda*
Był środek nocy, a ja spałam kamiennym snem aż do tej chwili. Spojrzałam na siedzącego obok mnie Harry’ego i uśmiechnęłam się do niego. Chłopak odpowiedział mi tym samym i przyłożył dłoń do mojego policzka.
- Chyba masz gorączkę- stwierdził i podał mi termometr. Tak, jak przypuszczał nie było dobrze. Mimo tego, że kilka godzin temu dostałam zastrzyk i wzięłam tabletki, miałam wysoką temperaturę. Harry pobiegł do pokoju naprzeciwko i obudził Liam’a. Chłopcy przyszli do mojego pokoju rozmawiając o tym, co w zaistniałej sytuacji zrobić i już po chwili miałam na czole zimny okład, jednak nie pomógł mi on. Po jakiś piętnastu minutach przyszła Ania, którą obudziły hałasy wydawane przez chłopaków. Kiedy dziewczyna dowiedziała się, co się dzieje, wzięła sprawy w swoje ręce i zadzwoniła po pogotowie.  Przewieziono mnie do szpitala i podano kolejny zastrzyk. Potem przeprowadzono badanie serca, którego wyniki nie były zadowalające. Mój stan był krytyczny i najprawdopodobniej do operacji nie wyjdę już ze szpitala. Nie chciałam się na to zgodzić, ale Harry, który był tu ze mną, przekonał mnie. Ustaliliśmy z lekarzem, że gdy tylko mój stan nieco się polepszy, na własną odpowiedzialność wrócę do domu. Mój chłopak usiadł na krześle obok mojego łóżka i chciał ze mną zostać, ale pielęgniarka kategorycznie mu tego zabroniła i kazała jechać do domu się wyspać. 

*Martyna*
Dopiero dzisiaj poznałam rodziców Niall’a, bo wcześniej nie było ich w domu, ponieważ jego tata wyjechał na tydzień w jakiejś sprawie służbowej, a mamę dopadła grypa.  Brat mojego chłopaka jest bardzo fajny i bez problemów się dogadaliśmy, ale strasznie bałam się spotkania z jego rodzicami.  Jestem przecież dziewczyną ich kochanego syna i będą na mnie patrzeć krytycznie, żeby stwierdzić czy na pewno do Niall’a pasuję.  Na szczęście niepotrzebnie się bałam, bo państwo Horan okazali się bardzo miłymi ludźmi.  Od razu mnie polubili i traktowali jak członka rodziny. Jedyne, co nie podobało mi się w ich zachowaniu to ich stosunek do siebie nawzajem.  Rozumiem, że są po rozwodzie, ale to przecież nie oznacza, że są dla siebie obcymi ludźmi. Praktycznie wcale się do siebie nie odzywali i traktowali się bardzo chłodno.  Kiedy patrzyłam na nich i na nas byłam przerażona, bo zrozumiałam, że ludzie, którzy darzyli się tak wielkim uczuciem, po kilku latach mogą się nienawidzić.  Mam nadzieję, że nas nie spotka nic takiego.  Kiedy leżeliśmy w łóżku w pokoju Niall’a, opowiedziałam mu o moich obawach.
- Nie martw się, ja na to nie pozwolę. Nie zostawię cię i nie dam ci odejść.- powiedział przytulając mnie.  Obdarowałam go ciepłym uśmiechem i zaczęłam przeczesywać jego włosy, a on pocałował mnie. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi i bez czekania na naszą odpowiedź wszedł. To był Greg.
- Hej. Nie przeszkadzam wam?- zapytał
- Nie, no co ty, wchodź. – powiedziałam i brat mojego blondynka usiadł na krześle obrotowym.
- Jak ja bym chciał, żeby wszystko było tak, jak dawniej, kiedy wszyscy byliśmy razem, a rodzice nie kłócili się.  Wiem, że może mówię jak małe dziecko, które nie radzi sobie z tym, co się dookoła niego dzieje, ale ja po prostu czasem mam już tego dosyć. Rodzice  rozmawiają ze sobą tylko kiedy muszą, a ze mną widzą się raz na kila tygodni. Ty mieszkasz w Londynie i spotykam cię tylko w czasie świąt.- powiedział.
- Wiem i przykro mi z tego powodu, ale co ja mogę zrobić?- zapytał Niall
- Nic. Nie chcę, żebyś coś robił, bo wiem, że to niemożliwe. Po prostu czasem zastanawiam się, jakby wyglądało nasze życie gdyby rodzice nie rozstali się, a ty nie byłbyś w zespole.
- Na pewno byłoby inaczej, ale niestety jest jak jest.  A może przyjedziesz do nas, do Londynu na kilka dni?
-Nie. Nie chcę wam robić problemu.
- Ale byłoby bardzo fajnie jakbyś przyjechał. Tam nigdy nie można się nudzić, bo zawsze ktoś coś ciekawego wymyśli. – powiedziałam.
- No właściwie, to może gdybym przyjechał na kilka dni, to nic by się nie stało. – powiedział uśmiechając się.
-To pojutrze lecimy do domu?- zapytał Niall
- Tak- odpowiedziałam przytulając mojego blondynka.
- Cieszę się, że w końcu znalazłeś sobie dziewczynę- powiedział Greg.
- Nawet nie wiesz jak ja się z tego powodu cieszę. – odpowiedział Niall.
Przez prawie całą noc siedzieliśmy we troje rozmawiając o wszystkim, co nam akurat przyszło do głowy. Rano obudził mnie telefon. Dzwoniła Nina, która powiedziała, że Magda jest chora i leży w szpitalu. Byłam przerażona tym, co usłyszałam, bo strasznie martwiłam się o przyjaciółkę. Obudziłam szybko Niall’a i opowiedziałam mu o wszystkim. Udało nam się wymienić bilety na dzisiejszy lot, więc zaczęłam się pakować, ponieważ wieczorem mieliśmy lecieć do Londynu.

*Ania*
Rano wszyscy razem pojechaliśmy do Magdy do szpitala. Dziewczyna leżała w łóżku czytając książkę i wyglądała zdecydowanie lepiej niż wczoraj. Przez prawie dwie godziny rozmawialiśmy z naszą przyjaciółką. Niestety pojawiła się pielęgniarka i stwierdziła, że taki tłum nie może być u pacjenta, tym bardziej, że Magda leży tu od wczoraj i na szczęście nie zostanie tu aż tak długo, jak na początku myślano, dlatego nic jej się nie stanie, jak przez kilka dni nie będzie się z nami widziała. Oczywiście takie było zdanie pielęgniarki, a nie nasze. Harry został ze swoją dziewczyną, a my poszliśmy do domu. Zjedliśmy obiad i każdy poszedł w swoja stronę. Liam i Nina gdzieś pojechali, Zayn usadowił się przed telewizorem, moja siostra poszła do swojego pokoju, a Louis zaproponował mi spacer. Zgodziłam się. Szliśmy trzymając się za ręce, ale nic nie mówiliśmy. Odkąd jesteśmy parą nic nie jest już tak, jak kiedyś. Dawniej ze wszystkiego się śmialiśmy, często się uśmiechaliśmy i dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie. Teraz jest tak sztywno i nienaturalnie. Louis zrobił się poważny i nie był już sobą. Dręczyło mnie to, dlatego postanowiłam podzielić się z nim moimi przemyśleniami. Chłopak powiedział, że zachowuje się tak, bo chciałby być idealnym chłopakiem, ponieważ bardzo zależy mu a mnie.
- Ale Louis, nie powinieneś się zmieniać. Przecież wszyscy lubią cię za to, że zawsze jesteś radosny, a nie poważny.
- Masz rację, przepraszam. Ja po prostu chcę, żebyś była szczęśliwa.
- To przestań na siłę udawać kogoś, kim nie jesteś.- powiedziałam, a on zaczął się jak zwykle uśmiechać.  Kiedy wróciliśmy do domu, nie mogliśmy uwierzyć w to, co widzimy. Zayn i Aga siedzieli na kanapie z wielka miską popcornu i oglądali jakąś komedię.
- Zawieszenie broni?- zapytałam
- Ale przecież my się nie kłócimy, tylko nie zgadzamy się w wielu sprawach, ale to nie znaczy, ze nie możemy razem obejrzeć filmu. – powiedział Zayn
- Może przyłączycie się do nas?- zaproponowała Agnieszka. Byliśmy w takim szoku, że ci dwoje się nie kłócą, że bez zastanowienia usiedliśmy obok nich. Kiedy film się skończył, poszliśmy do ogrodu. Usiadłam na bujance obok Louisa i patrzyłam na zachodzące w oddali słońce.  Myślałam o tym, jaka jestem okropna. Przecież on mnie kocha, a ja… No właśnie co ze mną?  W zeszłe wakacje miałam chłopaka i wraz z końcem wakacji skończył się nasz związek. Mieszkaliśmy daleko od siebie, więc nie mogliśmy się widywać. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i oficjalnie zakończyliśmy nasz związek.  On znalazł sobie nową dziewczyną, a ja wypłakiwałam oczy, mając nadzieję, że to uleczy moje złamane serce.  Od tego czasu nie chcę mieć chłopaka, nie chcę się zaangażować, bo boję się, że kiedy zacznie mi zależeć, to skończą się wakacje  i on stwierdzi, że związki na odległość nie mają przyszłości. Może dlatego nie chcę dać szansy Louisowi?  Boje się go pokochać, dlatego bronię się przed tym. Spojrzałam na niego, zastanawiając się, czy on mógłby mnie zranić.  Jako przyjaciele dogadujemy się świetnie i dlatego boję się, że jeśli teraz, jak jesteśmy parą, pokłócimy się, to stracę najlepszego przyjaciela. Chłopak usiadł bliżej mnie i spojrzał na zachodzące słońce, w które się wpatrywałam.
- Nie kochasz mnie, prawda?- zapytał nagle
- Lou, to nie tak. Po prostu ja już raz byłam w podobnej sytuacji i skończyło się złamanym sercem, dlatego nie chcę powtórki.
- Przecież musisz znów komuś zaufać i mieć nadzieję, że z tą osoba ci się uda.  Każde rozstanie jest po to, aby można było rozpocząć nowy, lepszy związek i dowiedzieć się, że nie ma czego żałować.  Nie przekonasz się o tym, dopóki sama nie odpowiesz sobie na to jedno pytanie: czy mnie kochasz?
Spojrzałam głęboko w jego niebieskie oczy  i chciałam mu powiedzieć, że jest dla mnie ważny, że mogę na niego liczyć, że nie chciałabym go nigdy stracić i że darzę go wielkim uczuciem, ale nie mogłam. Nie byłam w stanie się odezwać.  Chłopak delikatnie położył dłonie na moich policzkach i zbliżył się do mnie. Poczułam jego oddech na twarzy i zrozumiałam, że jeśli teraz niczego nie poczuję, to nie ma sensu ryzykować straty przyjaciela. Louis pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek. Poczułam jak po plecach przechodzą mnie dreszcze, a serce łomocze przyspieszonym rytmem, Teraz już z czystym sumieniem mogłam spojrzeć mu w oczy i powiedzieć:
- Kocham cię.
________________________________________________________________
Cześć! Na początku chciałabym Was bardzo, bardzo, bardzo przeprosić za tak długa nieobecność.  Musiałam trochę od tego wszystkiego odpocząć i uzbierać siły na te wakacje. Ale teraz mam nadzieje, że będzie już lepiej i będę częściej dodawała rozdziały :) A jak mijają Wam pierwsze dni najpiękniejszych miesięcy w roku? Mam nadzieję, że dobrze :) Macie jakieś ciekawe plany?  Ja wyjeżdżam w góry, ale to dopiero w sierpniu. :)
A jak Wam się podoba rozdział? Mam nadzieję, że teraz, jak nauczyciele już nie męczą waszych biednych głów, to dacie radę napisać chociaż parę słów o tym co myślicie na temat rozdziału. Dacie rade? Proszę Was bardzo, to strasznie dużo dla mnie znaczy i niesamowicie poprawia mi humor oraz moja beznadziejną samoocenę. Jesteście wspaniałe i dziękuję Wam wszystkim ♥

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 39



*Liam*
- Rozmawiałam z Leną i myślę, ze dziewczyny już się dogadają.- powiedziała Nina.
- To dobrze. Chociaż z nią Magda przestanie się kłócić.
- A jak ci poszła rozmowa z Harry’m?
- Wcale. Stwierdziłem, że gdybym był na jego miejscu, to nie chciałbym, żeby ktoś się mnie czepiał i zasypywał dobrymi radami. Oni muszą sami dojść do porozumienia. Nie możemy się wtrącać we wszystkie ich sprawy. Pomogliśmy Magdzie pogodzić się z siostrą, ale dalej dajmy im samym rozwiązać ten problem.
- Tak myślisz? Może masz rację, ale  pomyśl, co się stanie jak oni będą dalej się kłócić, tak że aż w końcu się rozstaną?
- Nie rozstaną się , a poza tym to ich życie i my nie możemy się wtrącać.
-Ok.- powiedziała przytulając się do mnie
- Może obejrzymy jakiś film?- zaproponowałem. Nina zgodziła się i już po chwili leżeliśmy pod kołdra z wielką miską popcornu. Nie wiem czemu, ale zdecydowaliśmy się na horror, więc dziewczyna cały czas się do mnie przytulała, żeby się nie bać, a ja głaskałem ją po głowie. 

*Magda* ( kilka dni później)
Szkoda, ze Lena dzisiaj już wyjeżdża. No, ale trudno takie jest życie. Moja siostra chce wrócić do Polski i zacząć wszystko od nowa. Postanowiła skończyć studia i znaleźć pracę.
Staliśmy na lotnisku i żegnaliśmy Lenę, która po kolei wszystkich przytulała, a Harry’emu szepnęła coś do ucha. Następnie podeszła do mnie i długo nie mogłyśmy się rozstać. Przytulałyśmy się, płakałyśmy i zapewniałyśmy, że już nigdy więcej nie stracimy kontaktu, ani tak się nie pokłócimy.  Wreszcie Lena musiała iść.  Mieliśmy jeszcze udać się do Nandos, ale jakoś nie miałam na to humoru. Wszyscy zaczęli mnie przekonywać, żebym z nimi poszła, wiec co mogłam zrobić?  Usiedliśmy przy stoliku i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Byłam strasznie smutna, kiedy patrzyłam na przytulonych Lou i Anię oraz Ninę i Liam’a. Ja siedziałam pomiędzy Zayn’em i Agnieszką, a Harry daleko ode mnie. Strasznie cierpiałam przez to, że się do siebie nie odzywamy.  Kiedy wyszliśmy z restauracji, okazało się, ze jest typowo angielska pogoda.  Mgła, deszcz i dosyć niska temperatura, a my oczywiście szliśmy na pieszo.  Trzęsłam się cała z zimna, bo nie miałam żadnej bluzy. Harry, widząc to, zdjął swoją kurtkę i chciał założyć mi ją na ramiona, ale ja zrzuciłam ją i powiedziałam, że dam sobie radę bez niego.  Nie wiem czemu to zrobiłam, bo miałam już dość tych naszych sporów, a znowu źle go potraktowałam. Chłopak zabrał kurtkę i odsunął się ode mnie, ale nie założył jej. Kiedy wróciliśmy do domu, usiadłam na tarasie i patrzyłam na deszcz padający do basenu.  Nie obchodziło mnie to, że jest zimno, ani że pada.  W ogóle nic się dla mnie nie liczyło. Najchętniej skoczyłabym do tego basenu i się utopiła.
- Magda, chodź do domu, bo się rozchorujesz.- powiedziała Aga, ale ja dalej siedziałam i wpatrywałam się w taflę wody. Później wołała mnie jeszcze Nina, Liam i Ania, ale ja i tak ciągle siedziałam w tym samym miejscu i nie zamierzałam się ruszyć.  Wszystkich po kolei odsyłałam do domu i myślałam o tym, jaka jestem głupia. Dlaczego ja zawsze muszę wszystko zniszczyć? Przecież było tak pięknie. W głębi serca liczyłam na to, że Harry coś zrobi, żebyśmy się pogodzili, ale wiedziałam, ze nie mam na co liczyć. Wreszcie późnym popołudniem poszłam do domu. Przebrałam się w suche ubrania, otuliłam kocem i włączyłam telewizor. Przez kilka godzin siedziałam patrząc się w ekran i czułam, ze mimo tego, iż siedzę pod kocem, robi mi się coraz zimniej. Gardło bolała mnie, jakby ktoś wbijał mi w nie igły, a oczy zaczynały widzieć niestworzone rzeczy. Zdawało mi się, że ściany lecą na mnie i że jakieś cienie biegają po pokoju. W pewnym momencie dostrzegłam, że drzwi się otwierają i do pomieszczenia wchodzi Harry.
-Jak się czujesz?- zapytał kładąc rękę na moim czole, ale ja straciłam ją.
- Nic mi nie jest, tylko trochę zmarzłam, to wszystko.
- Może masz gorączkę- powiedział i przyłożył rękę do mojego czoła a ja tym razem nie zaprotestowałam.
- Zaraz przyjdę- powiedział i szybko wybiegł z pokoju. Po chwili wrócił z termometrem, kubkiem herbaty i paczką jakiś tabletek.  Zmierzyłam temperaturę i okazało się, że mam 39,8 stopni Celsjusza. Przerażony Harry podał mi kołdrę, okrył mnie nią i przytulił mnie, żeby było mi cieplej.
- Musisz jechać do lekarza i łyknąć tabletki.- powiedział. Spojrzałam na niego oczami dziecka proszącego o niepodawanie mu lekarstw, ale na chłopaka to nie zadziałało. Niechętnie łyknęłam tabletkę i chciałam się położyć, ale Harry kazał mi się podnieść i zbierać się do lekarza.  Nie miałam siły, więc zamiast wstać, opadłam na łóżko. Zrezygnowany chłopak zdjął ze mnie kołdrę i wziął mnie na ręce.
- Zostaw mnie!-  krzyknęłam i w miarę możliwości próbowałam się wyrwać.
- Uspokój się- powiedział spokojnie
-Nie! Zostaw mnie! Za kogo ty się uważasz, że myślisz, że będę robić co chcesz?
- Twoim chłopakiem! Mimo tego, że się do mnie nie odzywasz, to nadal nim jestem i robię to wszystko, bo się o ciebie troszczę.- powiedział i zaniósł mnie do samochodu. Ja już nic nie powiedziałam, bo zrobiło mi się trochę głupio, że tak go traktuje. A nawet jeśli chciałabym coś powiedzieć, nie dałabym rady z powodu bólu gardła. Lekarz zbadał mnie i stwierdził, że mam zapalenie płuc. Mam tak wysoką gorączkę, że możliwe jest, że będę miała zwidy i będę majaczyć. Pielęgniarka dała mi zastrzyk na obniżenie temperatury, a lekarz wypisał receptę i powiedział, że przy mojej wadzie serca taka choroba może być bardzo niebezpieczna.  Harry z uwagą słuchał wszystkich rad mężczyzny i obiecał, że troskliwie się mną zaopiekuje. Kiedy wróciliśmy do domu, wzięłam wszystkie leki i położyłam się. Harry usiadł obok mojego łóżka i cały czas mnie pilnował. Na jakieś dwie godziny zasnęłam, a kiedy się obudziłam, zobaczyłam, że chłopak wciąż siedzi koło mnie. Czułam się już lepiej, więc stwierdziłam, że muszę z nim porozmawiać.
 - Harry, przepraszam cię za to, jak cię wcześniej potraktowałam, ale wiesz ja nie byłam w pełni świadoma co robię.
- Nie przejmuj się tym, rozumiem.
- Ale to nie wszystko! Chciałam cię przeprosić za wszystko co złego o tobie powiedziałam  w czasie naszych kłótni. Wiedz, że tak o tobie nie myślę. Po prostu ja jestem największą idiotką jaką znam i zawsze muszę zrobić coś źle i powiedzieć za dużo, nawet jeśli wcale tak nie myślę.  Przepraszam cię.- powiedziałam i wyciągnęłam do niego rękę.  On uśmiechnął się do mnie i chwycił moją dłoń.
- Nie gniewam się. Zwłaszcza, że ja tez nie jestem bez winy i tak naprawdę przeze mnie te wszystkie nasze problemy się zaczęły. Ja też kilkakrotnie powiedziałem zbyt wiele i niezgodnie z tym co myślę i za to chciałbym cię przeprosić. Uśmiechnęłam się, bo już od bardzo dawna czekałam na chwilę, kiedy wreszcie porozmawiamy jak normalni ludzie.
- Szkoda tylko, że zmarnowaliśmy tyle czasu, który mogliśmy spędzić razem na niepotrzebne sprzeczki. Już za pięć dni przesądzi się mój los i okaże się czy jest mi pisane żyć długo i szczęśliwie, czy umrzeć młodo.
- Będziesz żyła długo i szczęśliwie, jestem tego pewien. A poza tym operację trzeba będzie przenieść na inny dzień, bo najpierw musisz wyzdrowieć i dojść do siebie. – powiedział.
- No to dzięki temu będziemy mieć trochę więcej czasu, który spędzimy razem, szkoda tylko, że póki co czuję się tak, ze nie mam siły wstać z łóżka.
- Trudno. Nie ważne gdzie, ważne z kim, a ja nie zamierzam cie  nawet na chwilę zostawić samej.- powiedział głaszcząc mnie po dłoni.
______________________________________________________
Cześć :D Przepraszam Was bardzo, że tak długo nie dodawałam nic nowego, ale po pierwsze miałam problemy z internetem, a po drugie miałam trochę problemów osobistych.  Jak Wam się podoba rozdział? Przepraszam za ewentualne błędy, ale nie mam już siły sprawdzać. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tak długą nieobecność i dalej będziecie czytać to opowiadanie i komentować. Jesteście wspaniałe. Kiedy tylko mam zły humor, czytam wasze komentarze i od razu robi mi się cieplej na sercu. Dziękuję Wam :*

sobota, 22 czerwca 2013

Hej :D

Przepraszam, że tak długo nie dodaję rozdziału, ale obecnie mam problemy z internetem. :( W zeszłym tygodniu rozdział był jeszcze niegotowy, bo nie miałam kiedy pisać. To był ostatni tydzień na poprawę ocen, więc same rozumiecie. A w tym niestety ciągle mam problemy z internetem.:( Teraz korzystam z uprzejmości koleżanki, żeby napisać Wam, dlaczego rozdział tak długo się nie pojawia. Postaram się go dodać najszybciej jak tylko będę mogła. Mam nadzieję, że w ciągu kilku najbliższych dni się pojawi. Być może uda mi się go dodać nawet jutro, ale niczego nie obiecuję. Jeszcze raz Was przepraszam. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe i dalej będziecie czytać to opowiadanie. :) Jesteście najlepszymi czytelniczkami, jakie mogłam sobie wymarzyć. Dziękuję Wam za to, że jesteście :*

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 38



*Louis* (kilka dni później)
Siedziałem przed laptopem i przeglądałem zdjęcia na twitterze, gdy do mojego pokoju wpadła Ania.
-Taka ładna pogoda, a ty siedzisz w domu?
-Jakoś tak wyszło. A co stęskniłaś się za mną?- zapytałem uśmiechając się
-Nie, ale bez ciebie nie jest tak  wesoło.
- No wiadomo przecież, że to ja jestem ten mądry, inteligentny, zabawny, z najlepszym poczuciem humoru…
-… Najskromniejszy.- przerwała mi śmiejąc się
- O  to na pewno- poparłem ją , starając się mówić jak najpoważniejszym głosem, co powodowało, ze dziewczyna jeszcze bardziej się śmiała. Strasznie ja lubię i bardzo dobrze się dogadujemy, ale chciałbym żebyśmy byli więcej niż tylko przyjaciółmi. Może powinienem zrobić ku temu jakiś krok?
- O czym tak myślisz?- zapytała
- O tym, że masz piękny uśmiech. – powiedziałem, a ona zarumieniła się i spojrzała w dół, żeby uniknąć mojego wzroku.
- A ty jesteś świetny w wymyślaniu bzdur.- powiedziała znów się śmiejąc
- Ale ja mówiłem serio. W ogóle bardzo cie lubię i świetnie się z tobą dogaduję.
- Ja też cie bardzo lubię. Gdyby nie ty, to by tu było nudno.
- To może… jakbyś chciała… jeśli się zgodzisz to… to może pójdziemy razem na przykład do kina czy do jakiejś kawiarni?- plątałem się, bo nagle zacząłem się denerwować.
- Czemu nie? Idę zapytać reszty, co oni na to.
-Nie. Nie idź po nich. Nie o to mi chodziło. Chciałem, żebyśmy poszli gdzieś sami, tylko we dwoje.- powiedziałem, a niebieskie źrenice Ani rozszerzyły się ze zdziwienia.
-Czyli, że zapraszasz mnie na randkę?
-Nie, to znaczy tak… Znaczy nie… Tak.- powiedziałem już pewniej.
- Super. Już nie mogę się doczekać.- powiedziała całując mnie w policzek i pozostawiając w stanie maksymalnej euforii. 

*Nina*
-Liam, wiesz martwię się o Magdę. Od czasu tej imprezy ona i Harry ciągle się kłócą, prawie ze sobą nie rozmawiają, Lena ją jeszcze nakręca przeciwko niemu i z nią też się ciągle kłóci. Ona ciągle jest smutna i prawie cały czas płacze.
- Ja nie widziałem, żeby płakała.- przerwał mi Liam.
-Bo ona to robi tak, żeby nikt z nas nie widział, bo nie chce nam zawracać głowy.
- Przecież jest naszą przyjaciółką i jej problemy to też nasze problemy.
-wiem, ale według mnie ona myśli, że jest z tym sama i ze nikt nie jest w stanie jej pomóc. Trzeba coś z tym zrobić.
- Pewnie, tylko co?
- Tego jeszcze nie wiem, ale na pewno musimy jej pokazać, że z nią jesteśmy
-Ok, to chodźmy do niej.- zaproponował.
Magda siedziała owinięta ciepłym kocem i oglądała jakiś film.
- Co robisz?- zapytał Liam
- Tańczę.- odpowiedziała ze złością – nie widać, że oglądam film?
-Widzę. Przepraszam, ale tak jakoś nic lepszego nie przyszło mi do głowy, a chcieliśmy z tobą porozmawiać.- wytłumaczył się. Magda  powiedziała, że z Harry’m  nie rozmawiała już trzy dni, a wcześniej jak coś do siebie mówili, to  były same kłótnie. Martyna i Niall polecieli do jego brata, więc dziewczyna nie ma przy sobie swojej najlepszej przyjaciółki i czuje, że nie ma się komu wyżalić. Zapewniliśmy ją, że ma nas. Później powiedziała, że mączy ją ta cała sytuacja z Leną i boi się tej operacji. Siedzieliśmy z Liam’em i próbowaliśmy ją pocieszyć. Po jakimś czasie nasza przyjaciółka czuła się już lepiej i chciała znów zostać sama, więc poszliśmy sobie. Ustaliliśmy, że Liam pogada z Harry’m, a ja z Leną. Nagle drzwi się otworzyły i do domu wszedł Lou z Anią. Oboje byli bardzo zadowoleni i widać było, że coś  jest między nimi.
-Słuchajcie, jesteśmy parą.- powiedział Louis, a wszyscy wytrzeszczyli na nich oczy. Oni opowiedzieli nam w skrócie jak to się stało, a my cieszyliśmy się ich szczęściem. Nawet Magda się uśmiechnęła. Tylko Lena rzuciła jakiś złośliwy tekst i poszła sobie.  Stwierdziłam, że muszę wykorzystać moment, kiedy możemy spokojnie porozmawiać.
- Możemy pogadać?- zapytałam
-Niby o czym?
-O Magdzie. Wiesz, ona strasznie się cieszyła, jak się dowiedziała, że się odnalazłaś, ale też bała się, że nie będziecie się mogły dogadać. I niestety jej obawy okazały się słuszne, bo ciągle się kłócicie. Nie wiem, jak wcześniej wyglądały wasze relacje, ale myślę, że Magda mogła na ciebie liczyć, miała w tobie oparcie, a teraz ona boi się tobie o czymkolwiek powiedzieć.
-Wiem, że może traktuję ją trochę nie tak jak powinnam, ale ja już sporo w życiu przeszłam i nie chcę, żeby Magda powtarzała moje błędy
- To co się stało jak wyjechałaś?
- Nie chcę o tym rozmawiać. Po prostu ja się martwię o moją siostrę  i chcę, żeby była szczęśliwa.
- No i była. Jak zaczęłaś się wtrącać, to zaczęła kłócić się z Harry’m  i chodzić ciągle smutna. Oni naprawdę są piękną parą i on jej nie skrzywdzi.
- Może i masz rację, ale wiesz, tu jest też taki problem, że ja pamiętam Magdę jako dziecko, a tu teraz nagle się okazuje, że to już nie jest małą dziewczynka. Trochę ciężko mi się do tego przyzwyczaić.
- Domyślam się, ze to nie jest dla ciebie łatwe, ale musisz coś zrobić, bo jest coraz gorzej. Z Harry’m się nie odzywa, z tobą ciągle kłóci i w ogóle cały czas jest smutna. Jeśli naprawdę chcesz dla niej jak najlepiej, to nie czepiaj się tak jej związku z Harry’m , przestań się z nią kłócić i powiedz jej, co się z tobą przez te wszystkie lata działo. 

*Magda*
Louis i Ania już druga godzinę dzielili się z nami swoim szczęściem. A dokładniej to Lou ciągle mówił, a Ania od czasu do czasu coś dopowiedziała.  Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że entuzjazm Louisa  za bardzo jej się nie udzielił. W końcu chłopcy musieli jechać na próbę i zostałyśmy same.
-Cieszysz się, że jesteście razem? Jakoś tego  po tobie nie widać.
- Cieszę się, Louis to wspaniały chłopak, tylko to wszystko się tak szybko potoczyło. On był tak zadowolony, ze zgodziłam się z nim pójść i kiedy chciał mnie pocałować nie potrafiłam powiedzieć „nie”. Nie wiem jak ja się w tym związku odnajdę, bo jako przyjaciele dogadywaliśmy się świetnie i nie chciałabym tego stracić. Ja raz przeżyłam wielkie załamanie miłosne i kolejnego nie chcę.  A z resztą ja nie jestem pewna tego, co do niego czuję. Stwierdziłam, że nie będę mu robić przykrości i może z czasem zrozumiem, że na pewno go kocham.
- A co jeśli nie?
- Nie wiem. Wolę o tym nie Myślec, bo to najlepszy chłopak jakiego znam i nie chcę go zranić.
- Musimy pogadać- powiedziała Lena, która właśnie weszła do pokoju.
- To może ja lepiej pójdę- powiedziała niepewnie Ania i szybko wyszła.
- Chciałam cie przeprosić. Zachowywałam się okropnie, ale wiesz, ja po prostu nie umiałam pogodzić się z tym, że ty jesteś już zupełnie inną osobą niż byłaś, że straciłam tyle czasu. Ja praktycznie cię nie znam, bo nie było mnie w najważniejszych momentach twojego życia, nie wiem co lubisz, a czego nie. Kiedy zobaczyłam cię z Harry’m to nie umiałam tego zaakceptować, ale miałaś  rację.  On jest świetnym chłopakiem i naprawdę cie kocha. Trzymam za was kciuki.
- Tylko teraz to już jest chyba trochę za późno, bo nie wiem czy my się pogodzimy. Odkąd zaczęłaś się wtrącać jest coraz gorzej.
- Przepraszam. Już za kilak dni wyjeżdżam do Polski i nie będę wchodzić z butami w twoje życie, ale chce, żebyśmy się do tego czasu pogodziły.
- Ok, ale pod jednym warunkiem. Powiesz mi, co się z tobą przez ten cały czas, kiedy cię nie było działo.
-Dobra.  Na początku wszystko było super. działanie dla tych akcji charytatywnych i tak dalej, ale później wysłali nas na jakąś wyspę i nie mogliśmy stamtąd wrócić, bo nikomu nie chciało się po nas przysłać samolotu. Mniej więcej wtedy zaczęłam mniej dzwonić, bo było mi głupio, ponieważ wyszło na to, że rodzice mieli rację. Następny nasz wyjazd był jeszcze większa porażką. Porwano nas i przetrzymywano w nieludzkich warunkach.  Kiedy wreszcie udało nam się wrócić do Europy, dowiedziałam się, że mnie szukacie i postanowiłam wrócić. .- powiedziała ocierając z oczu łzy.  Nie mogłam w to uwierzyć. Wiedziałam, że na świecie jest wiele zła, ale nie przypuszczałam, że coś takiego spotka bliską mi osobę.  Przez kilka godzin Lena opowiadała mi o szczegółach tego porwania i o tym, co się  wtedy stało. Na całe szczęście uratowano ją i zdobyła się na odwagę, żeby mi o tym opowiedzieć oraz pogodziłyśmy się.
____________________________________________________________
Hej! Co tam u Was? U mnie kiepsko. Wiadomo koniec roku, poprawianie ocen i kompletny brak czasu. Na dodatek byłam chora i niestety nie obyło się bez wizyty w szpitalu, ale na szczęście wszystkio jest już dobrze:) A jak Wam się podoba rozdział? Mam nadzieję, że jesteście zadowolone z rozwoju akcji. Proszę Was postarajcie się o jak najwięcej komentarzy, bo jak nie komentujecie, to nie mam motywacji do pisania. Ja rozumiem, że jest taki czas, że każdy ma urwanie głowy w szkole, ale naprawdę ja nie proszę o niewiadomo jak długie komntarze. Wystarcze, że napiszecie cokolwiek, żebym tylko wiedziała, że czytacie i nie piszę tego dla siebie. Dziękuję tym osobom, które komentują i zawsze mnie wpierają.  Jesteście świetne :)