piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 23



*Martyna*  
W nocy nie mogłam spać, więc postanowiłam, że wyjdę przed dom posiedzieć na ławce, bo nie chciałam budzić dziewczyn. Patrzyłam na sąsiedni dom, w którym w niektórych pokojach paliło się jeszcze światło. Wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo, kiedy nagle ktoś podbiegł do mnie i przytulił od tyłu. Początkowo przestraszyłam się, ale zaraz poczułam zapach perfum mojego chłopaka.
- Niall nie strasz mnie tak. Już się bałam, ze ktoś chce mnie napaść.
- Przepraszam nie chciałem, żebyś się tak przestraszyła.- powiedział i pocałował mnie
- Czemu jeszcze nie śpisz?- zapytałam
- Nie mogłem spać i zobaczyłem przez okno, że tu siedzisz  i postanowiłem dotrzymać ci towarzystwa.
- Dzięki, ale jutro będziesz niewyspany.
- Trudno. Jeśli mam nie spać żeby uszczęśliwić moją księżniczkę, to mogę wcale nie spać.- powiedział i znów mnie pocałował, a ja przytuliłam go mocniej.
- Dziękuję ci- powiedziałam
-Za co?- zapytał
- Za to, ż jesteś. Że siedzisz tu ze mną i zawsze jesteś przy mnie  i że mnie kochasz.
Blondyn uśmiechnął się i odgarnął mi włosy z twarzy.
- Dla ciebie wszystko.- powiedział i po raz kolejny pocałował mnie.
- Niall co się stanie jak wakacje się skończą? Przecież ja wtedy stracę wszystkie osoby, na których mi zależy. Magda będzie w Londynie, Nina też, a ty będziesz albo w Londynie, albo w trasie. Nie będziemy mieli dla siebie czasu. Wątpię czy nasz związek to przetrwa. Zostanę sama. Wy wszyscy będziecie tam, a ja jedna zostanę tutaj.- powiedziałam i poczułam, że do oczu napływają mi łzy. Nie chciałam ich wszystkich stracić. Nie chciałam zostać sama. Będzie mi brakowało momentów kiedy mogę zwierzyć się Niall’owi czy Magdzie, ale będę też tęsknić za chwilami kiedy po prostu wszyscy jesteśmy razem i śmiejemy  się ze wszystkiego..
- Nie martw się, wymyślimy coś. Nie będzie aż tak źle. Albo sprowadzimy cię jakoś do nas, albo będziemy do ciebie często przylatywać.- powiedział Niall i otarł mi z oczu łzy. Nie wiem jak to robił, ale jego głos działał na mnie uspokajająco, tak, że wszystkie problemy wydawały mi się bardziej błahe, a wszystko co dobre bardziej osiągalne.
- Kocham cię- powiedziałam i pocałowałam go
- Ja ciebie też- odpowiedział tym samym Niall. Siedzieliśmy tak jeszcze przez prawie godzinę. Niewiele mówiliśmy, bo czasem gesty liczą się bardziej niż słowa, a przytulanie i całowanie najwspanialszego chłopaka pod słońcem na pewno było przyjemniejsze niż gadanie o głupotach.

*Magda*  (następnego dnia)
Gdy rano się obudziłam, zobaczyłam, że  Ani nie ma już w pokoju, bo pewnie poszła zrobić śniadanie, za to Martyna spała jak zabita. Próbowałam ją obudzić, ale mi się nie udało. Błyskawicznie się ubrałam i uczesałam i pobiegłam po wsparcie.
-Cześć!- powitałam chłopaków
- Cześć!- powiedział stojący obok mnie Liam
- Tylko cześć?- zapytał idący do mnie Harry. Przytuliłam go, a on pocałował mnie.
- No tak o wiele lepiej- powiedział
- A gdzie reszta?- zapytałam
- Zayn i Louis pomagają Ani, a Niall śpi jak kamień.- wyjaśnił Liam.
- A gdzie Martyna?- zapytał Harry
- Też jeszcze śpi i nie mogłam jej obudzić, więc przyszłam was prosić o pomoc.
- Dobra tylko najpierw obudzimy Niall’a. powiedział Liam
- Niall obudź się!- krzyczeli, ale chłopak jak spał, tak spał.
- Patrz teraz- powiedział Hazza
- Niall robie naleśniki chcesz spróbować!?- wykrzyczał mój chłopak, a śpiący królewicz natychmiast otworzył oczy.
- Gdzie te naleśniki?- zapytał jeszcze nie do końca obudzony, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Chodź trzeba obudzić Martynę- powiedział Liam.
-Ok.- odpowiedział blondyn i błyskawicznie wstał, a po pięciu minutach  był już gotowy. Nie wiem jak mu się to udało, ale gdy zaczął krzyczeć, dziewczyna od razu się obudziła.
- Ale mi się spać chce-powiedziała
- Mi też- powiedział Niall
- Dziwne, że tylko wy dwoje jesteście zaspani- stwierdziłam
- No  dziwne…- powiedziała moja przyjaciółka i dyskretnie spojrzała na swojego chłopaka. Po chwili byliśmy już na dole i jedliśmy śniadanie.
- To gdzie dzisiaj idziemy?- zapytał Zayn
- Są dwie propozycje: łatwiejsza czyli Gubałówka i Krupówki i trudniejsza czyli Morskie Oko. Co wybieracie?- zapytała Ania
- Oczywiście, ze trudniejszą. Przecież co to takiego przejść sobie kilka kilometrów.- chłopcy zaczęli się popisywać.
- Ale wiecie ja już dokładnie nie pamiętam, bo dawno tam nie byłam, ale z tego co kojarzę to  jest jakieś 9 kilometrów.- powiedziałam
- Co to jest 9 kilometrów?- powiedział pewny siebie Lou
- W jedną stronę- powiedział Anie
- Czyli, że w dwie jest 18?- zapytał lekko przestraszony Harry, a my pokiwałyśmy twierdząco głowami.
- Damy radę- powiedział Zayn i ostatecznie przesądził cel naszej wycieczki. Nagle drzwi się otworzyły i do kuchni weszła siostra Ani
- Poznajcie moją siostrę, Agnieszkę. Aga  to jest Zayn, Louis, Liam, Niall, Martyna, Harry, a Magdę już znasz.
- Cześć- przywitała się.  Szybko zjedliśmy śniadanie i niedługo byliśmy już na początku trasy naszej wycieczki. Po drodze dużo rozmawialiśmy. Wszyscy zdążyli już poznać Agę i myślę, że ją polubili.
- A co będziemy robić jak już wrócimy?- zapytał Lou
- A będziesz miał jeszcze na cokolwiek siłę?- zapytał lekko zasapany Niall
- Wiem znam fajną grę, ale możemy w nią zagrać dopiero jak się ściemni. Jesteście zainteresowani szczegółami?- zapytała Ania
- Powiedz im. Już tak dawno w to nie grałam
- Ale o co chodzi w tej grze?- zapytał Liam
- To jest trochę podobne do podchodów.  Dzieli się na dwie drużyny i jedna się chowa, a druga jej szuka. Kryje się w parach chyba, że ktoś bardzo chce to może sam. Cały efekt dopełnia to, że wszyscy są ubrani na czarno , żeby nie było ich widać i każdy ma latarkę. Co wy na to?
- Brzmi ciekawie- stwierdził Harry
- To co gramy?- zapytał Zayn. Wszyscy się zgodzili i tak przez ponad pół godziny wypytywali nas o szczegóły.
- A nie będzie nas za mało?- zapytałam
- Przecież jest nas 9- powiedziała Martyna
- Magda ma rację, czym więcej tym lepiej. Może Max się zgodzi to chociaż w każdej drużynie będzie tyle samo osób.- powiedziała Aga
- Kto to Max?- zapytał Lou
-Nasz brat- odpowiedziała Ania. Po kilku godzinach byliśmy już w schronisku. Było bardzo dużo ludzi, wiec musieliśmy siadać gdzie było miejsce i nie mogliśmy siedzieć razem. Udało mi się znaleźć dwuosobowy stolik dla mnie i dla Harry’ego.
- I jak ci się tu podoba?- zapytałam
- Jest przepięknie. Nigdy jeszcze nie byłem w takim miejscu- powiedział
- Cieszę się, że jesteś zadowolony.
- A jak się czujesz? Wszystko w porządku?
- Tak. Tylko jestem trochę zmęczona, a ty?
- Też mnie nogi bolą, ale jakby coś się działo to powiedz. Mogę cię nawet nieść całą drogę powrotną, tylko żeby nic ci się nie stało i żebyś była szczęśliwa.
- Jestem szczęśliwa, bo mam ciebie. A ty?- zapytałam i oparłam głowę na jego ramieniu
- To jest najlepszy czas mojego życia, moje najlepsze wakacje. A wszystko dzięki tobie- powiedział i delikatnie odgarnął mi włosy z twarzy i pocałował mnie.
- Jesteście słodcy- usłyszałam za sobą głos Louis’a
- Lou czy ty zawsze musisz się odzywać  w najmniej odpowiednim momencie?- zapytał zbulwersowany Harry
- Przepraszam. Chciałem tylko wam powiedzieć, że idziemy sobie zrobić zdjęcia nad Morskim Okiem i przydałoby się, żebyście wy też a nich byli.- powiedział po czym wyjął aparat pstryknął nam fotkę.  Wyszliśmy przed schronisko, gdzie czekali  nasi przyjaciele. Gdy zakończyliśmy już sesję zdjęciową, postanowiliśmy wracać. W połowie drogi serce zaczęło mnie trochę boleć, ale nic nikomu nie powiedziałam, bo nie chciałam im psuć humorów.  Poprosiłam tylko Harry’ego, żeby wziął mój plecak i złapałam go za rękę. Chłopak spełnił moją prośbę, ale wydawał się być trochę zaniepokojony.
- Wszystko ok?- zapytał troskliwie
- Tak. Po prostu nie mam już siły go dźwigać. Nie martw się tak o mnie. Powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Gdy byliśmy już na parkingu usiadłam na ławce, bo czułam się coraz gorzej.
 -Magda dobrze się czujesz, bo jesteś  blada?- zapytał Niall
- Tak.- powiedziałam czując, ze  zaraz się przewrócę. Niall usiadł koło mnie i zaczął mi się uważnie przyglądać, a ja czułam się  coraz gorzej i położyłam się na ławce
- Magda co jest?- zapytał przestraszony Niall, ale ja nic mu już nie odpowiedziałam, bo zaczynałam tracić przytomność i nie byłam w stanie wydobyć z siebie głosu.

*Niall*
Nie wiedziałem co mam robić. Magda powoli przestawała kontaktować, a akurat nikogo nie było, bo wszyscy byli jeszcze w toalecie. Siedziałem tak bezradnie trzymając jej głowę na kolanach i za wszelką cenę próbując utrzymać z nią kontakt. Nagle zobaczyłem zbliżającą się Martynę.
- Co wy kurde robicie? Wychodzę na kilka minut, a tu mój chłopak z moją najlepszą przyjaciółką.. – mówiła prawie płacząc
- Martyna, ona traci przytomność- przerwałem jej i dopiero teraz moja dziewczyna spostrzegła co się dzieje.
-Co robimy?- zapytałem
- Nie mam pojęcia. Przydałby się Liam. On zawsze w takich sytuacjach wie co zrobić.- powiedziała. Nie mogliśmy nawet zadzwonić po karetkę, bo nie było zasięgu. W oddali zobaczyłem Harry’ego. Chłopak  chyba zorientował się co się dzieje, bo zaczął biec w naszą stronę.
- Co się stało?- wykrzyknął – Magda, Magda słyszysz mnie?- krzyczał do już nieprzytomnej dziewczyny, która oczywiście nie zareagowała na jego krzyki. Harry zaczął płakać i robić panikę i nie wiem jak by się ta cała sytuacja zakończyła gdyby nie  Liam, który właśnie przyszedł i udzielił przyjaciółce pierwszej pomocy. Gdy dziewczyna otworzyła oczy, Harry przytulił ja i wykrzyknął:- Żyjesz! Liam dziękuję ci.
- Nie ma sprawy- powiedział skromnie. Pojechaliśmy z Magdą do lekarza. Okazało się, ze na szczęście dziewczyna tylko się przeforsowała i zemdlała z przemęczenia. Od tego momentu Harry nie odstępował jej na krok i cały czas trzymał ją za rękę. W sumie to mu się nie dziwię, bo na jego miejscu zachowywałbym się tak samo. Całe szczęście, że Magdzie nic się nie stało.
_________________________________________________________________
Przepraszam was, że nie dodałam rozdzaiłu wtedy, kiedy obiecałam, ale tak jaj już pisałam wypadło mi coś ważnego i nie mogłam, a później rzez cały tydzień miałam ciągle kartkówki i sprawdziany, więc nie miałam w ogóle czasu. Ale na szczęście wreszcie zaczęły mi się ferie. I ze względu na to, że teraz będę mieć sporo czasu, to postaram się dodawać częściej nowe rozdziały. Następny pojawi sie w poniedziałek, a kolejne będę dodawać tak mniej więcej co dwa dni przez najbliższy tydzień. 
I mam jeszcze jedną sprawę. Chciałabym bardzo podziękować Rose Riordan za polecenie mojego bloga i polecić wam jej genialne opowiadania.
http://luck-fate-journey.blogspot.no/  
http://all-this-little-things.blogspot.no/
http://life-is-beautifully-weird.blogspot.no/   Ten blog jest juz niestety zakończony, ale naprawdę warto go przeczytać. Wszystkie te opowiadania są cudowne i uwielbiam je. Mam nadzieję, że wam też się spodobają.

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 22



Kiedy wróciliśmy do domu, każdy zajął się czymś innym. Martyna pojechała z rodzicami do jakiejś dalekiej cioci, Niall grał na gitarze, Zayn siedział przed komputerem, Liam pisał   sms-y  ( pewnie z Niną), z Harry i Louis byli w moim pokoju ( o kurde w jakim on będzie stanie)  i nie wiem co tam robili ( i nie chcę wiedzieć). Ja poszłam do kuchni i  pomogłam mamie piec ciasto. Później pojechaliśmy do galerii i po kilku godzinach  każdy z nas miał kilka toreb z zakupami. Wieczorem wszyscy siedzieliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy jakąś komedię, jedząc ciasto, które wcześniej upiekłyśmy.
- Mamo…- zaczęłam niepewnie – Ja niedługo znów wyjadę do Londynu, a jak wrócę to nie będzie już dobrej pogody, a chciałam jechać w góry i pomyśleliśmy, że może pojechalibyśmy tam teraz całą siódemką?
- Dobrze. Nie wiem kiedy następnym razem trafi się taka okazja więc jedźcie.- powiedziała
- Naprawdę?- zapytałam z niedowierzaniem, bo jakoś za łatwo się zgodziła
- Tak, bo wiesz tata rozmawiał dzisiaj z lekarzem, który ma cię operować i on powiedział, że najlepiej by było jakbyś przez kilka miesięcy po operacji została w Londynie. Nie mam pojęcia co zrobimy, ale chyba jedynym wyjściem z sytuacji jest przeprowadzka. Ciężko nam będzie tam znaleźć pracę, zwłaszcza, że nie potrafimy biegle posługiwać się językiem angielskim, ale przecież nie możesz mieszkać sama. Ktoś musi się tobą opiekować.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Z jednej strony cieszyłam się, ze będę blisko Harry’ego , ale z drugiej  nie chciałam stąd wyjeżdżać. Tu się urodziłam, wychowałam, tu mam rodzinę i przyjaciół. Co ja zrobię bez Martyny? I co ona zrobi beze mnie?  W jaki sposób rodzice znajdą tam pracę? Jak my sobie tam poradzimy? W mojej głowie kłębiło się kilka tysięcy pytań bez odpowiedzi.
-Magda może zamieszkać u nas- powiedział nagle Harry, który jako pierwszy otrząsnął się z szoku coś wymyślił.
- Ale to będzie przecież dla was kłopot…- zaczęli moi rodzice
- Pomoc przyjaciółce nie będzie dla nas kłopotem, tylko przyjemnością.- powiedział Liam, a reszta chłopaków go poparła.
- Nie wiem. Zastanowię się nad tym i jak wrócicie z gór dam wam odpowiedź.- powiedziała moja mama
Później Niall, Martyna, Louis i Zayn poszli do domu Martyny, a my siedzieliśmy we troje i rozmawialiśmy o tym co koniecznie musimy zwiedzić. W pewnym momencie do pokoju weszła mama i powiedziała, że musi nas jakoś przygotować do podróży.  I w ten oto prosty sposób każdy z nas dostał jakieś zadanie. Liam pojechał na stację benzynową żeby jutro nie tracić czasu, ja zostałam wysłana do sklepu, a Harry miał czegoś poszukać w piwnicy. Chłopcy byli zdziwieni, że w naszym domu jest piwnica, bo wcześniej jej nie zauważyli, ale pokazałam im małe drzwi prowadzące do pomieszczenia pod schodami. Gdy po piętnastu minutach wróciłam do domu zobaczyłam, że  jest u nas Lou, Zayn, Martyna i Niall. Moich rodziców nie było, bo pojechali po coś do cioci.
-A gdzie Liam i Harry?- zapytał Lou
- Liam pojechał zatankować samochód, powinien zaraz wrócić, ale gdzie jest Harry to nie mam pojęcia. Przecież on został w domu.
- Nie było go tu jak przyszliśmy.- powiedział Zayn
- Może gdzieś wyszedł- powiedział Lou. Wzięłam do ręki telefon i wybrałam numer Harry’ego i zobaczyłam, że jego telefon leży na stole.
- On nigdy nie wychodzi bez komórki- powiedział Lou
- A co robił jak wychodziłaś z domu?- zapytała Martyna, a ja doznałam olśnienia
- Szukał czegoś w piwnicy.- powiedziałam i rzuciłam się ku drzwiczkom. Zobaczyłam, że są zamknięte na klucz. Otworzyłam je i ujrzałam siedzącego tam Harry’ego
- Co się stało?- zapytałam podając mu rękę żeby mógł wyjść
- Ktoś mnie przypadkiem zamknął- powiedział
- Dlaczego nie krzyczałeś?- zapytał Zayn
- Krzyczałem, ale nikogo tu nie było i domyśliłem się, że Magda i Liam jeszcze nie wrócili, a jej rodzice gdzieś pojechali i czekałem tu mając nadzieję, że ktoś jednak pamięta o mnie i zorientuje się, że mnie nie ma.
- Całe szczęście, że Magdzie się przypomniało gdzie jesteś- powiedział Niall. Podeszłam do Harry’ego i przytuliłam go.
- Ale przynajmniej będziesz miał ciekawe wspomnienia z wycieczki do Polski.- powiedziałam z uśmiechem
- To już wiesz jak się czuł Harry Potter jak go zamykali w komórce pod schodami. Może dlatego dałeś się zamknąć. Chciałeś się poczuć jak czarodziej- zażartował Louis, a wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Wiesz jak tam było okropnie? Bałem się trochę- powiedział zrezygnowany Harry. Pocałowałam go w policzek, na co on odpowiedział uśmiechem oznaczającym, że już się nie focha.  A cała sytuacja wyglądała tak: drzwi do piwnicy były lekko uchylone i mój tata pomyślał, że same się otworzyły zamknął je, a Harry tego nie usłyszał i zauważył to dopiero jak chciał wyjść, a wtedy już nikogo nie było w domu.
(następnego dnia)
Wszyscy wstaliśmy wcześnie, żeby dopakować jeszcze ostatnie rzeczy i wyjechać jak najwcześniej żeby uniknąć korków. Pożegnałyśmy się z rodzicami i wyruszyliśmy w drogę. W czasie podróży świetnie się bawiliśmy. Chłopcy śpiewali, a my cieszyłyśmy się, że mamy okazję usłyszeć cały zespół. Przecież jeszcze kilka tygodni temu naszym największym marzeniem było  zobaczenie ich, a teraz siedzę obok Harry’ego, słucham jak śpiewa i jestem jego dziewczyną. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, ale nie spodziewałam się, że uda mi się byś drugą połówką osoby, którą podziwiają miliony, a na dodatek chłopaka, którego kocham, a on kocha mnie. Po sześciu godzinach dojechaliśmy na miejsce.
- Jak tu jest pięknie- powiedział Niall. Uśmiechnęłam się do niego, bo pomyślałam o tym samym. Mimo tego, że byłam tu już tyle razy, to wciąż jak tu przyjeżdżam to czuję się cudownie.  Teraz będzie jeszcze lepiej, bo nigdy nie byłam tu z Martyną  i teraz są też ze mną chłopcy. Weszliśmy do domu i zeszliśmy po schodach, żeby przywitać się z mamą Ani, ale zobaczyliśmy, że w kuchni siedzi nasz przyjaciółka.
- Cześć!- krzyknęliśmy chórem i rzuciliśmy się na nią
- Cześć! Ale fajnie, że przyjechaliście- powiedział przytulając nas wszystkich po kolei.
- Słuchajcie tylko jest jeden mały problem z pokojami, bo okazało się, że jedni goście zostają dłużej i chłopcy będą mieszkać razem w pięcioosobowym pokoju, a wy dziewczyny zamieszkacie u mnie. Jak będziecie chciały to ja na ten czas przeniosę się do pokoju mojej siostry albo brata
- Żartujesz?! Im nas więcej tym weselej- powiedziała Martyna
- Masz rodzeństwo?- zapytał Anię Zayn
- Tak. Jak już wcześniej wspomniałam mam o rok młodsza siostrę i starszego brata w waszym wieku. Przyjedzie tu jutro, bo pojechał na jakąś wycieczkę, a Agnieszka jest akurat u koleżanki więc poznacie ją później- powiedziała uśmiechnięta Ania i pokazała nam nasze pokoje. Do wieczora rozpakowywaliśmy walizki. Kolację zjedliśmy  później niż  wszyscy goście, bo to była jedyna szansa, żeby móc spokojnie porozmawiać z Anią i jej rodzicami. Po posiłku zaproponowaliśmy im, że wyręczymy ich w obowiązkach i posprzątamy po kolacji. Mama Ani początkowo nie chciała się zgodzić, bo mówiła, że przyjechaliśmy tu odpoczywać i tak dalej, ale w końcu zgodziła się. Po jakimś czasie chłopcy poszli już na górę, a my zostałyśmy we trzy i kończyłyśmy sprzątanie. Od razu zaczęłyśmy gadać na wszystkie możliwe tematy, o których nie mówiłybyśmy przy chłopkach. I tak zaczynając od lakierów do paznokci nagle zaczęłyśmy mówić o tym jak nam się życie układa. Martyna opowiedziała Ani jak poznała Niall’a i jak zakochali się w sobie i mówiła, że nie wyobraża już sobie życia bez niego. Ania nie ma chłopaka, a jej przyjaciele mieszkają daleko, bo większość z nich to goście pensjonatu jej rodziców.
- A ty? Jak tobie się układa?- zapytała mnie Ania. Wtedy poczułam, że muszę się wygadać, powiedzieć im o wszystkim czego się boję i podzielić się z nimi moim szczęściem. Powiedziałam, że martwię się o to co będzie  ze mną po operacji i czy to nie będzie oznaczało końca mojego związku z Harry’m.
- Ale na szczęście mam takie wspaniałe przyjaciółki jak wy. Mam Liam’a,  Louis’a, Niall’a, Zayn’a i oczywiście Harry’ego.  Tak właściwie to dzięki niemu cieszę się życiem. Nie wyobrażam sobie co by było, gdybyśmy się nie poznali. Jest dla mnie wszystkim i kocham go jak nikogo innego na tym świecie.- powiedziałam i nagle poczułam, że ktoś podchodzi do mnie i przytula mnie od tyłu.
- Ja ciebie też- powiedział Hazza i pocałował mnie  w policzek.
- Długo tu stał?- zapytałam szczerzących się dziewczyn
- Wystarczająco długo, żeby usłyszeć trochę o sobie.- powiedział z uśmiechem
- Jesteście słodcy. Szkoda, że ja jestem sama- powiedziała Ania
- Nie martw się. Louis, Zayn i teoretycznie Liam są wolni, więc nic straconego- powiedział Harry, a Ania tylko się uśmiechnęła.
- Nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczona i idę spać- powiedziała Martyna i nagle wszystkim przypomniało się, że wstali wcześnie i są niewyspani, przecież jutro też musimy zerwać się o świcie.  
______________________________________________
Cześć! Dziękuje wam za te wszystkie miłe komentarze. Narawdę bardzo poprawiłyście mi tym humor :D A tak w ogóle to ze względu na to, że dzisiaj są urodziny mojego kochanego Harry'ego to mam bardzo dobry humor i mam dla was pewną propozycję: jeśli do jutra będzie co najmniej 5 komentarzy to jutro dodam nowy rozdziałi obiecuję, że coś ciekawego w nim będzie;)
I oczywiście chciałam jeszcze złożyć naszemu jubilatowi życzenia. Co z tego, że on tego nie przeczyta. Liczy sie to, że będę miała satysfakcję. Kochany Harry życzę ci wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń, kolejnych sukcesów z zespołem i wielu lat współpracy. Życzę ci, żebyś nigdy się nie zmieniał, pozostał naszym kochanym Haroldem i w końcu mnie poznał i mógł znaleźć szczęście w miłości ;)

niedziela, 27 stycznia 2013

Rozdział 21



Obudziłam się wcześnie rano, bo przez cała noc nie mogłam spać. Śniły mi się koszmary, że Harry mnie zostawia, że Martyna postępuje jak Julka. Jednym słowem wszystko co złe i czego się boję. Nagle zobaczyłam, że ktoś siedzi na krześle przy biurku.
- Harry co ty tu robisz?- zapytałam zaskoczona
- Nie mogłem spać i usłyszałem, że coś się u ciebie dzieje  przyszedłem sprawdzić czy wszystko jest ok.
- Nie jest ok. Całą noc nie mogłam spać. Śniło mi się wszystko czego się boję. Że stracę życie i że stracę najważniejsze dla mnie osoby.
Harry wstał z krzesła i usiadł obok mnie przytulając mnie.
-To co robimy? Bo chyba nie będziemy tak tu siedzieć i się martwić.- zapytałam
- Może pójdziemy na spacer? Pokażesz mi swoje ulubione miejsca
- Ale wiesz nie ma jeszcze nawet 6 rano, a większość miejsc, które lubię jest raczej daleko stąd. Może pokażę ci jej jak wszyscy już wstaną?
- No dobra.- powiedział i pocałował mnie w policzek
- Wiesz co wczoraj znalazłam? Kiedy dostałam od ciebie tego misia, przypomniało mi się, że mam podobnego tylko, że  własnym imieniem na koszulce.- powiedziałam i pokazałam Harry’emu maskotkę
- Super. dasz mi ją? Jak nie będzie cie blisko mnie, to będę miał misia Magdę|
-no nie wiem. Ciężko mi się będzie z nią rozstać. Może jak ładnie poprosisz- zaczęłam żartować. Harry uśmiechnął się i delikatnie mnie pocałował po czym powiedział „proszę” głosem dziecka proszącego o lizaka
- No niech ci będzie- powiedziałam i dałam mu misia
_ Dziękuję- powiedział i znów mnie pocałował
- Chodźmy na dół coś zjeść- zaproponowałam gdy zeszliśmy po schodach, zobaczyliśmy, ze Liam też już nie śpi, tylko gapi się w swój telefon.
- Co robisz?- zapytał Harry
- Piszę- odpowiedział zamyślony Liam
- A z kim?- zapytałam
-Z Niną- odpowiedział
- Aaa to my idziemy i już nie przeszkadzamy- powiedział Harry, a Liam w odpowiedzi uśmiechnął się i rzucił w niego poduszką

*Martyna*
Wstałam wcześnie, bo stwierdziłam, że nie mogę marnować czasu, kiedy  jestem razem z Niall’em w Polsce. Poszłam do pokoju obok obudzić chłopaków. Zaczęłam od Niall’a. potrząsnęłam nim lekko, a on  błyskawicznie otworzył oczy i uśmiechnął się.
- Cześć. Czemu tak wcześnie wstałaś?- zapytał z uśmiechem
- Bo chcę spędzić z tobą jak najwięcej czasu, żebym potem miała mnóstwo pięknych wspomnień. Tylko trzeba jeszcze obudzić chłopaków.- powiedziałam wskazując głową na śpiącego Zayna i Louisa.
- mam pomysł. Zadzwonimy po Magdę, Harry’ego i Liam’a i   zrobimy im taką pobudkę jaką kiedyś zrobiliśmy Zayn’owi i Harry’emu.
Odpowiedziałam mu złowieszczym uśmiechem mówiącym, że jak najbardziej się z nim zgadzam.
- A co jak oni jeszcze śpią?- zapytałam
- To mają problem. A właściwie Harry ma , bo do niego zadzwonię.- powiedział i wziął swój telefon
- I co?- zapytałam gdy skończył rozmawiać
- Nie śpią już i zaraz tu będą.
Po kilku minutach staliśmy już w piątkę nad smacznie  śpiącymi chłopakami. Niall trzymał w rękach  gitarę, na której zaczął grać najpierw cicho, a stopniowo coraz głośniej. Harry i Liam zaczęli śpiewać, a Magda i ja zaczęłyśmy skakać po łóżku. Nagle Zayn obudził się przecierając leniwie oczy, a Lou zaczął krzyczeć jak opętany. Krzyczał z dwóch powodów: po pierwsze został brutalnie obudzony, a po drugie  któraś z nas przez przypadek skoczyła mu na nogę. Po godzinie wszyscy byli już gotowi na zwiedzanie miasta. Poszliśmy do muzeum i pokazać chłopcom stare miasto. Tak jak przewidywałyśmy bardziej niż stare kościoły i inne zabytki interesowały ich lody (a zwłaszcza Niall’a). zrezygnowane postanowiłyśmy pójść do parku.

*Louis*
Bardzo spodobało mi się miasto moich przyjaciółek. Szkoda tylko, że nie ma z nami Niny i Ani. Gdy dotarliśmy do parku moim oczom ukazała się wielka fontanna na środku stawu.
- Można tu pływać?- zapytałem z entuzjazmem
- Lou, a widzisz jaka tu jest brudna woda?- odpowiedziała pytaniem na pytanie Magda i skrzywiła się. Spojrzałem na wodę i zrozumiałem jej minę.
- Czyli nie będę mógł tu wrzucić Zayna?- zapytałem z udawanym smutkiem, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Dzięki Lou. Na przyszłość będę wiedział, że lepiej nie stać koło ciebie , gdy w pobliżu jest woda.- powiedział Zayn.
- Hej patrzcie tam sprzedają watę cukrową- powiedział Niall. Wszyscy podeszliśmy do sprzedawcy i kupiliśmy watę. Harry i Magda wieli dużą na pół, za ich przykładem poszli Niall i Martyna (biedna Martyna nie naje się zbytnio), a pozostali zdecydowali się na małą. Siedzieliśmy na ławce rozmawiając o wszystkim o czym się da.
_ A jakie jest wasze ulubione miejsce w Polsce poza waszym miastem?- zapytał dziewczyny Liam
-Ja bardzo lubię jeździć w góry. Tam jest pięknie, a poza tym to miejsce bardzo pozytywnie mi się kojarzy, bo mam tam wielu przyjaciół, z którymi znam się od dziecka, a są też i tacy, których znam dopiero rok czy dwa.- powiedziała Magda
- A może tam pojedziemy?- zaproponował Harry i spojrzał na swoją dziewczynę. Chciał poprawić jej grzywkę, która weszła jej na twarz, ale zapomniał o tym, że je watę i przez to ubrudził dziewczynę. Magda niewiele myśląc odwdzięczyła mu się przyłożeniem watą w twarz i już po chwili toczyli wojnę.
- No wiecie co tak marnować jedzenie. Jak nie chcecie jeść to mi dajcie.- powiedział Niall, a my zaczęliśmy się śmiać.
- Wiecie chyba zaraz będziemy musieli wracać, bo my jesteśmy cali brudni, a poza tym trochę się chmurzy.- powiedział Harry
- Dobra, ale zaraz. Tak dawno tu nie byłam- powiedziała Martyna i wtuliła się w Niall’a
- A co z tym wyjazdem?- zapytał Zayn
- W góry? To wy mówiliście poważnie?- zapytały zdezorientowane dziewczyny
- Ja bym chciał jechać. Zobaczylibyśmy fajne miejsca i spotkalibyśmy się z Anią.- powiedziałem
- Jeśli nasi rodzice się zgodzą to ja jestem za, a ty?- powiedziała Martyna i spojrzała na Magdę
- Ja też.- powiedziała z uśmiechem
- Patrzcie tam jest plac zabaw- powiedział Zayn
- Lubiłam się tu bawić jak byłam mała- powiedziała Magda
- Dawno już tu nie byłam.- stwierdziła Martyna i  wtedy wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że trochę tęsknimy za dzieciństwem
- Słuchajcie nie wiem jak wy, ale ja i tak zachowuję się dzisiaj jak dziecko, więc zamierzam tam iść.- powiedziałem
-Ścigamy się?- zapytał Niall i nagle wszyscy zerwali się z ławki i zaczęli biec. Liam wskoczył na ścianę wspinaczkową, a ja pobiegłem do konika na sprężynie. Za mną przybiegł Zayn, który od razu powędrował na zjeżdżalnię. Martyna i Niall kręcili się na karuzeli, a Harry i Magda huśtali próbując jednocześnie trzymać się za ręce. Poczułem się wtedy jakbym znów miał 5 lat.  Jakbym nie był sławny, tylko jakbym był zwykłym, beztroskim dzieckiem bawiącym się z rówieśnikami. Fajnie było gdy byłem mały i nie miałem żadnych problemów, nie musiałem się niczym martwić. Myślę, że inni czuli się podobnie. Wnioskowałem to po ich minach. Nagle poczułem, ze zaczyna padać deszcz. Wszyscy szybko się podnieśli i zaczęliśmy się kierować w stronę wyjścia. Kiedy byliśmy już przy fontannie lało jak z cebra.
- Pośpieszcie się- krzyknął Liam
- Biegnijcie już, a my was dogonimy- powiedział Harry i zatrzymał idąca obok niego Magdę.  Wszyscy poszli dalej, ale ja postanowiłem zobaczyć co on wymyślił. Przytulił Magdę spojrzał jej głęboko w oczy,  powiedział „kocham cię” i pocałował ją. Wyglądało to jak scena z jakiegoś filmu. Po prostu cudownie.
-Zawsze o tym marzyłem- powiedział Harry i uśmiechnął się do swojej dziewczyny.
- Chodźcie już, bo będziecie chorzy jak będziecie tak stać w tym deszczu.- powiedziałem, a na ich twarzach pojawiły się miny, których nie da się opisać. Byli tak zdziwieni i zaskoczeni tym, że ich obserwuję, ze odebrało im mowę, ale szybko wrócili do siebie, za ręce i pobiegli za mną do samochodu. Gdy już dotarliśmy na parking, wszyscy siedzieli i czekali na nas. Szybko usiadłem na miejscu kierowcy, a Magda z Harry’m zajęli miejsce z tyłu, obok Martyny przytulającej się do Niall’a.
- Cała się trzęsiesz.- stwierdził Harry i wyjął z bagażnika swoją bluzę, którą założył Magdzie. Wdzięczna dziewczyna wtuliła się  niego i po chwili zasnęła. Nie minęło pięć minut, a wszyscy (oprócz mnie oczywiście) zasnęli. Chyba dziewczyny nie powinny nas tak wcześnie budzić.
_______________________________________________
Cześć. Słuchajcie mam jakieś dziwne wrażenie, że jest was coraz mniej. Było już 15-16 komentarzy, a teraz  ledwo co 10. Martwi mnie to, że są osoby, które czytały i zawsze komentowały, a nagle zniknęły. Czy ja piszę coraz gorzej? Mam prośbę pod tym rozdziałem każdy kto czyta niech napisze komentarz, żebym wiedziała ile was tu jest. Nie musi być jakiś super długi wystarczy kilka słów. I jeszcze jedna prośba do anonimów: podpisujcie się.

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 20



*Liam*
Siedziałem z Louisem i Zayn’em przed telewizorem. Niall był u Martyny. W pewnym momencie drzwi do domu otworzyły się i stanął w nich Harry z Magdą.
- Co się stało? Dlaczego macie takie miny?- zapytałem
- Dzwoniła moja mama i prosiła żebyśmy wszyscy przylecieli do Polski. Była jakaś taka smutna i przestraszona. Boję się, że coś się stało. Przecież gdyby nic  się nie działo, to nie ściągałaby nas do Polski.- powiedziała Magda
-Nie martw się pewnie tylko chciała się z tobą zobaczyć.- powiedział Zayn
- Wszystko będzie dobrze- dodał Lou i przytulił ją
- Kiedy lecimy?- zapytałem
- No tak daddy  direction jak zawsze konkretny- powiedział Lou, a wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet na twarzy Magdy zagościł uśmiech.
- Jutro. Jeśli uda się zdobyć bilety, ale myślę, że nie będzie problemu.- powiedział Harry
- Wiecie ja już mam za dużo wrażeń jak na jeden dzień, idę spać.- powiedziała Magda
Poczekałem chwilę, żeby mieć pewność, że jest już w swoim pokoju i że nas nie usłyszy.
- Słuchajcie ja się chyba domyślam o co chodzi. Pewnie Magda pojedzie do Polski i już tu nie  wróci, bo będzie musiała mieć operację.- powiedziałem
- Myślisz, że już nigdy tu nie przyjedzie?- zapytał zasmucony Harry
- Nie wiem, ale myślę, że nie prędko.

*Nina* (następnego dnia)
O 13 moi przyjaciele mieli lecieć do Polski. Była 11:45, a my już byliśmy na lotnisku. Nie leciałam z nimi, bo miałam akurat ważny egzamin na dodatkowych zajęciach, a poza tym nie chciałam z nimi lecieć, bo nie znałam rodziców Magdy ani Martyny, więc bałam się jakbym tam sobie radziła. Było mi trochę przykro, z zostaję, ale co mogłam zrobić? Widocznie tak musiało być. Pożegnałam się już ze wszystkimi oprócz Magdy. Gdy do niej podeszłam, zaczęłyśmy się przytulać i płakać, bo obie miałyśmy jakieś dziwne przeczucie, że widzimy się po raz ostatni. Ustaliłyśmy, że będziemy do siebie często dzwonić i ze łzami w oczach rozstałyśmy się. Patrzyłam na moich przyjaciół wsiadających do samolotu i ocierałam z oczu słone łzy. Długo machałam Magdzie i Martynie, które siedziały przy oknie. Kiedy samolot odleciał, stałam bezradnie i nie wiedziałam co mam zrobić. Bałam się, że mogę stracić dwie moje najlepsze przyjaciółki.

*Martyna*
Kiedy dolecieliśmy do Polski, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo tęsknię za moją rodziną i za domem.
- Czy miesiąc temu myślałabyś, ze spotkasz One Direction?- zapytałam Magdę
- Żartujesz? Wtedy miałam nadzieję, że zobaczę ich koncert, który w końcu się nie odbył, ale w życiu bym nie pomyślała, że poznam ich osobiście, a co dopiero, że zostanę dziewczyną Harry’ego. Albo, że zwiedzę Londyn i Paryż. Nigdy nie myślałam, że moje marzenia  się spełnią i to w tak krótkim czasie.- powiedział moja przyjaciółka
Po trzech godzinach byliśmy już w domu. Bardzo się cieszyłam, że zobaczę się ze swoimi rodzicami.
-A co z nami? Gdzie będziemy mieszkać?- zapytał Niall
- Jest was pięciu, więc jakoś będziecie się musieli podzielić. Niech Harry i Liam mieszkają u Magdy, a  ty Louis i Zayn u mnie ok?
- Ok.- odpowiedzieli wszyscy zgodnym chórem. Poszłam przywitać się z rodzicami. Byłam taka szczęśliwa, że ich widzę.  Przedstawiłam im Niall’a, Louis’a i Zayn’a. myślę, że się polubili.
- Ciekawe co się dzieje u Magdy?
- To chodźmy do niej. Przy okazji poznamy jej rodziców- powiedział Lou

*Magda*
Gdy weszłam do domu poczułam zapach ciasta. Jak dawno tu nie byłam. Przywitałam się z rodzicami i przedstawiłam im Harry’ego i Liam’a, którego moja mam już trochę znała, bo często rozmawiała z nim przez telefon pytając o mnie, więc od razu się dogadali.  Z Harry’m też znaleźli wspólny język, wiec byłam bardzo szczęśliwa. Po chwili przyszła Martyna z chłopakami. Po oficjalnym zapoznaniu się, wszyscy usiedliśmy w salonie, jedząc ciasto mojej mamy i rozmawiając.  Przyszli też do nas rodzice Martyny, żebyśmy nie musiały wszystkiego dwa razy powtarzać. Przez ponad godzinę opowiadałyśmy rodzicom o tym, co się działo w Londynie. Wysłałam do Niny sms-a , ż już jesteśmy w domu dziewczyna ucieszyła się i napisała, ze już nie może się doczekać kiedy wrócimy z powrotem. Zapytałam mamę, dlaczego tak nagle poprosiła nas, żebyśmy przyjechali.
- Posłuchaj dostałam twoje wyniki i niestety operacji nie da się uniknąć.- powiedziała, a mi łzy same zaczęły napływać do oczu. Nikt nie wiedział, co ma zrobić., ani co ma powiedzieć. Wszyscy wiedzieli, ze zwykła nie martw się, będzie dobrze, mi nie pomoże.
- Czyli nie wrócę już do Londynu?- zapytałam ze smutkiem w głosie
- Wrócisz. W Londynie jest najlepszy na świecie szpital kardiologiczny i udało mi się załatwić ci tam miejsce.- powiedziała mama
- A kiedy to będzie?
- Za jakieś trzy tygodnie.
- Co? Tak szybko!? Czyli zostały mi już tylko 3 tygodnie normalnego życia?
- Nie martw się wszystko się uda i będziesz żyła tak jak wcześniej.- powiedzieli moi rodzice, ale ja nie byłam już w stanie siedzieć tu ze wszystkimi i patrzeć na to jak próbują mnie pocieszyć, ale im to jakoś nie wychodzi. Pobiegłam do swojego pokoju. Chciałam być teraz sama.

*Harry*
Po kilkunastu minutach postanowiłem pójść do Magdy.
- Wszystko ok?- zapytałem i usiadłem koło niej.
- Nic nie jest ok. to jest koniec. Nawet jeżeli to przeżyję to będziemy musieli się rozstać. Będę ci wtedy tylko przeszkadzać. Nie będziesz mógł sobie normalnie poukładać życia z normalną dziewczyną, a ze mną i tak będziesz się bardzo rzadko widywał, bo pewnie resztę życia spędzę w domu, albo w jakimś szpitalu.- powiedziała zrobiło mi się strasznie smutno, bo nie wiedziałem, że ona aż tak źle to widzi, ale wiedziałem, że muszę ją jakoś pocieszyć.
- Nie martw się tak. Ja nigdy cię nie zostawię. Będę cię kochał niezależnie od tego co się stanie.-powiedziałem i przytuliłem ją.
- Ale ja tak strasznie się boję. Co będzie jak ta operacja się nie uda? Co będzie jeśli nie będę nikogo poznawać, pamiętać?- mówiła płacząc
- Wszystko będzie dobrze- powiedziałem głaszcząc ją po plecach.
- Mam coś dla ciebie- powiedziałem i wyjąłem misia w koszule z napisem „Harry”. Moja dziewczyna przytuliła mnie i wyszeptała mi do ucha „dziękuję”
- Jak cię nie będzie ze mną, to będę miała drugą wersję ciebie.- powiedział delikatnie się uśmiechając. Nagle do pokoju weszła Martyna
- I jak lepiej ci?- zapytała i usiadła obok Magdy
- Nie wiem czy w tej sytuacji można mówić o jakimkolwiek lepszym samopoczuciu, ale  może minimalnie mi pomogliście. Cieszę się, że was mam. –powiedziała i przytuliła nas.
- Będzie dobrze będziemy z tobą- powiedział Martyna. Nie wiem jak nam się to udało, ale sprawiliśmy, że na twarzy Magdy zagościł uśmiech. Po chwili przyszli do nas Liam, Louis, Niall i Zayn. Wszyscy siedzieliśmy koło Magdy próbując ją rozweselić. Obiecaliśmy jej, że będziemy ją wspierać.
- Czym ja się martwię skoro mam takich wspaniałych przyjaciół jak wy? Powiedział Magda i wszyscy zaczęliśmy się zbiorowo przytulać tak, ż e w efekcie wylądowaliśmy na podłodze śmiejąc się z siebie nawzajem.
_______________________________________
Przepraszam was, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału, ale nie mogłam. Po prostu mam już tak dosyć szkoły, że szkoda gadać. Nie mogę się już doczekać ferii. Obiecuję, że wtedy będę dodawać częściej. A jak wam się podoba ten rozdział? Mi tak średnio, ale tak naprawdę ja zawsze jestem krytycznie nastawiona do tego co napisałam, więc ocenę pozostawiam wam :D