środa, 7 listopada 2012

Rozdział 6


Gdy się ocknęłam stał nade mną Harry i Martyna. Usiadłam, a on natychmiast mnie przytulił. W oczach miał łzy.
- Jak ja się o ciebie bałem. Nie wiedziałem co robić więc zadzwoniłem po Martynę, żeby pomogła mi cię ocucić.
-Przepraszam- wyszeptałam.
- Nie przeprasza, bo nie masz za co, tylko więcej nas tak nie strasz.- powiedziała Martyna.
- Spróbuję- powiedziałam uśmiechając się lekko. –Wybaczysz mi?- Zapytałam patrząc nieśmiało na Harrego.  On w odpowiedzi przytulił mnie i szepnął mi prosto do ucha
- Czy mógłbym się gniewać na kogoś tak dla mnie ważnego ?
Zaskoczyło mnie to nieco, bo myślałam, ze nasz pocałunek był tylko jakimś jakby snem w czasie omdlenia.
- Chodźcie.-powiedziała niczego nieświadoma Martyna
-Trzeba cię zawieść do lekarza i sprawdzić czy na pewno wszystko jest w porządku.- powiedziała pomagając mi wstać, ale ja chwiałam się na nogach. Harry widząc to, podszedł do nas i wziął mnie na ręce niosąc mnie do domu. Oplotłam ręce wokół jego szyi i wtuliłam się w niego. Czułam bicie jego serca. To było cudowne uczucie. Gdy dotarliśmy do domu wszyscy siedzieli i czekali w napięciu. Pierwszy rzucił się na nas Louis.
- Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? Tak cię przepraszam za to w basenie. Postąpiłem jak dureń. Przepraszam
- Nie ma sprawy. Przepraszam, że tak na ciebie nawrzeszczałam.- powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Należało mi się.
Naszą rozmowę przerwał Liam- Słuchajcie zadzwoniłem już po lekarza i zaraz powinien tu być.
- Co? Ale po co lekarza?- przestraszyłam się – Przecież już wszystko jest ok.
- Teraz jest ale wcześniej nie było. Ludzie nie mdleją tak bez powodu kiedy siedzą i wpatrują się w gwiazdy.- powiedział Zayn
- A skąd wiesz, że nie miała powodu. W końcu była z Harrym.- zażartował Niall. Wszyscy roześmieli się z jego żartu, a Harry zrobił się czerwony co tylko spotęgowało śmiech wszystkich dookoła.
Lekarz stwierdził, ze zemdlałam bo mam chore serce i w mojej przypadku takie rzeczy zdarzają się na skutek różnych sytuacji jak na przykład spotkanie idola czy coś podobnego. Ale trafnie mi to wytłumaczył. Skoro mogłabym zemdleć na widok któregoś z chłopców to moja reakcja na pocałunek Harrego była jak najbardziej normalna.
Wszyscy poszliśmy zjeść śniadanie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam ile jest w stanie zjeść Niall. Chłopcy zaproponowali nam wycieczkę nad jezioro. Zgodziłyśmy się. Ja, Martyna, Harry i Niall pływaliśmy rowerami wodnymi. Lou i Liam zdecydowali się na kajak, a Zayn stwierdził, że woli zostać na lądzie.

 *Martyna*
Gdy skończyliśmy pływać rozłożyliśmy koce na plaży i zaczęliśmy rozmawiać. Przecież tak naprawdę chłopcy nic o nas nie wiedzą. My jesteśmy w nieco lepszej sytuacji, bo znamy różne ciekawostki na ich temat.
- Słuchajcie, a może zagramy w taką grę: każdy po kolei zadaje pytania danej osobie i ta osoba musi na nie szczerze odpowiedzieć. W ten sposób szybciej się poznamy. Co wy na to?- zaproponował Liam. Wszyscy się zgodziliśmy więc zaczęliśmy zadawać sobie pytania.
- Martyna który z nas jest najbardziej przystojny?- zapytał Louis
-Niall- odpowiedziałam  bez wahania. Chłopak uśmiechnął się i lekko się zarumienił.
- Magda jak myślisz z którym z nas masz najwięcej wspólnego?- zapytał Zayn.
- Nie wiem, bo nie znam was jeszcze aż tak dobrze.
- To powiedz jaka jesteś co lubisz robić, a my porównamy- powiedział Louis
- OK. Więc tak myślę, że jestem dosyć cierpliwa, raczej nieśmiała i nigdy jak pierwszy raz z kimś rozmawiam to nie czuję się pewnie. Jestem zaskoczona, że z wami tak od razu się dogadałam. Umiem żonglować, nie umiem pływać, ale to już chyba wiecie, czasem jak jestem sama to lubię sobie pośpiewać, ale nie polecam nikomu mnie słuchać- powiedziała moja przyjaciółka
- Szczerze ciężko ocenić z którym z nas masz najwięcej wspólnego. Chyba z każdym coś. To dobrze, bo to znaczy, że się ze wszystkimi dogadasz- powiedział Harry.
- Martyna a ty co nam ciekawego o sobie powiesz?
- Lubię grać na gitarze chociaż do perfekcji mi jeszcze daleko, mój ulubiony film to Uprowadzona…
Jeszcze przez bardzo długi czas mówiliśmy sobie wszystko o sobie i muszę przyznać, że bardzo się polubiliśmy. Ta rozmowa zbliżyła nas wszystkich do siebie. Teraz dopiero zaczynam lubić chłopców za to kim naprawdę są, bo dopiero teraz  to wiem. Bardzo się cieszę, że mam takich przyjaciół, bo naprawdę świetnie się dogadujemy. Później zrobiliśmy ognisko. Wszyscy opowiadaliśmy  sobie zabawne, a nieraz żenujące historie z naszego życia. Lou powiedział, że jak był kiedyś z Harrym na nartach, podjechała do nich para z aparatem, więc chłopcy stanęli koło nich chcąc sobie zrobić z nimi zdjęcie. Ale my chcieliśmy, żebyście wy nam zrobili zdjęcie- powiedziała dziewczyna. Gdy to usłyszeliśmy  nie mogliśmy przestać się śmiać. Później Niall wyjął gitarę zaczął grać. Byłyśmy pod wrażeniem jego zdolności.
- Martyna pokarz co potrafisz- powiedział i podał mi instrument. Niepewnie wzięłam gitarę i zagrałam jakąś piosenkę, która akurat mi się przypomniała.
- Jesteś świetna!- stwierdził Liam
- A ty Niall co myślisz?- zapytałam
- Jesteś wspaniała- powiedział z uśmiechem
- Dzięki powiedziałam ciesząc się jak głupia. Złapałam kolejny chwyt próbując zagrać Gotta be you, ale jakoś mi nie wychodziło. Wtedy Niall podszedł do mnie i złapał moją rękę układając ją odpowiednio na gryfie.- Spróbuj teraz- powiedział, a ja zaczęłam grać już zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Po prostu jego obecność obok mnie sprawiała, że wszystko wychodziło mi lepiej, a świat wydawał mi się piękniejszy. Jak ja bym chciała, żeby on poczuł do mnie to co ja czuję do niego.
__________________________________________________
DZIĘKUJĘ wam za te 12 komentarzy.  Jestem bardzo zadowolona, bo nie sądziłam, że aż tyle osób to czyta i im się podoba. W szczególności dziękuję Ninie. Naprawdę twoje wejście sprawiło mi ogromną radość, bo twój blog jest moim ulubionym i bardzo zależało mi na twoim wejściu tu i na twojej opinii, więc bardzo się cieszę, że ci się podoba. Dziękuję też wszystkim pozostałym obserwatorom. Jak widzę, że komuś się podoba mój blog to cieszę się jak głupia. Nawet nie wiecie jak te wszystkie miłe komentarze motywują. Tak więc dziękuje wam wszystkim razem i każdej z osobna i mam nadzieję, ze pod tym rozdziałem również doczekam się paru miłych słów od was. Wiem, że ten rozdział jest trochę nudny i zdecydowanie gorszy od poprzedniego, ale mimo wszystko mam nadzieję, że wam się spodoba:)

piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 5


*Magda*

Poszłam do swojego pokoju się przebrać. Założyłam kostium, a na niego kwiecistą sukienkę wiązaną na szyi. Zapukałam do pokoju Martyny
- Poczekaj moment kończę się przebierać- powiedziała moja przyjaciółka i po chwili wpuściła mnie. Wyglądała  wspaniale. Miała śliczna zielona sukienkę.
- To co idziemy?- zapytałam
- Ok.- odpowiedziała z uśmiechem. Widać było, że tak jak ja ma ochotę skakać ze szczęścia. Gdy wyszłyśmy na taras zobaczyłyśmy ogromny basen i pięciu najfajniejszych chłopaków świata. Po kilku minutach wszyscy byli już w basenie. Ja jedna trzymałam się nieco z boku, ponieważ nie czułam się pewnie w głębokiej wodzie nie mając jak złapać się brzegu. W pewnym momencie podpłynął do mnie Liam. Ucieszyłam się, że ktoś jednak pamięta o tym, że istnieję.
- Miałem cię nauczyć pływać- powiedział obdarowując mnie szczerym uśmiechem.
- Trochę się boję- przyznałam niechętnie
- Dasz radę wierzę w ciebie
- No dobra
- Połóż się na wodzie
- Co? Nie, boję się!
- Spokojnie będę cię trzymał.
Nieśmiało położyłam się. Poczułam, jak Liam podkłada ręce pod moje plecy. Przeszły mnie dreszcze. Nie wiem czy dlatego, że mnie dotknął, czy dlatego, że tak bardzo się bałam.
- Utopię się, utopię!!!- Zaczęłam krzyczeć
- Spokojnie nie panikuj. Trzymam cie tak? Ok?
- Ok.- Powiedziałam niepewnie. Było mi głupio, bo zrobiłam panikę, jak jakaś idiotka. Liam chyba zauważył wyraz mojej twarzy i odgadł o czym myślę, bo powiedział – Nie przejmuj się. Zayn robi większą panikę. Tylko on głośniej piszczy.- Powiedział uśmiechając się, a ja zaśmiałam się. Nagle poczułam, że cos, a raczej ktoś ciągnie mnie za nogę próbując mnie podtopić. Oczywiście był to Louis. Zaczęłam krzyczeć jak opętana i krztusić się wodą. Harry, Niall i Martyna podpłynęli szybko pomóc Liamowi utrzymać mnie na powierzchni. Gdy stałam już przy brzegu zaczęłam się drzeć- Ty idioto mówiłam ci, że nie umiem pływać! Mogłeś mnie utopić!- Wykrzyczałam wściekła i wyszłam z wody idąc prosto do mojego pokoju.
- To było przegięcie Lou nawet jak na ciebie- powiedział Harry.
Gdy przebrałam się w suche ubranie usłyszałam, że ktoś puka do drzwi. Otworzyłam je bez wahania myśląc, że to Martyna albo Lou, któremu zrobiło się trochę głupio. Ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał Harry.
- Wszystko ok?- zapytał
- Tak.- Odpowiedziałam udawanym głosem i widać nie jestem zbyt dobrą aktorką, bo chłopak tego nie kupił.
- Chodź. Muszę ci coś pokazać- powiedział
- Co?- Zapytałam nieco zdziwiona.
- Zobaczysz, chodź.
Założyłam buty i wyszłam z pokoju. Szliśmy przez ciemny ogród, aż doszliśmy do chyba najpiękniejszego miejsca na ziemi. Rosło tam ogromne drzewo, a pod nim stała ławka. Widać stąd było wielkie jezioro, łąki i las, a w tle góry. Usiedliśmy na ławce. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że nie wzięłam bluzy, a było już dosyć zimno. Harry chyba zauważył, że się trzęsę, bo natychmiast zdjął swoją bluzę i założył mi ją, a następnie przytulił mnie do siebie.
- No to powiedz dlaczego jesteś taka smutna?
- Moja historia jest dosyć długa na pewno chcesz jej słuchać?- zapytałam z niedowierzaniem w głosie, bo niby dlaczego ktoś taki jak Harry miałby się interesować moim nędznym życiem.
- Nie pozwolę ci odejść dopóki mi nie powiesz.
- Wszystkie moje problemy zaczęły się chyba od tego, że  nie byłam zbyt lubiana. Męczyło mnie to strasznie, ale na szczęście  udało mi się znaleźć przyjaciółkę. Miała na imię Julia. Ona też nie była  najpopularniejsza więc szybko znalazłyśmy wspólny język. Byłyśmy nierozłączne. W tym czasie spotykało mnie mnóstwo przykrości, ale jednak zawsze dawałam sobie jakoś radę, bo miałam się komu zwierzyć. Po jakichś dwóch latach, kiedy myślałam, że wszystko jest już dobrze, bo miałam przyjaciółkę i jeszcze jedna nowa uczennica bardzo mnie polubiła, Julka  po prostu wystawiła mnie do wiatru. Zaczęła mnie obgadywać, buntować wszystkich przeciw mnie. Nie miałam wtedy nikogo. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Ta nowa koleżanka też zaczynała na mnie patrzeć z niechęcia, a na dodatek…- otarłam łzę spływającą po policzku i wzięłam głęboki oddech, bo to o czym miałam teraz opowiedzieć było dla mnie strasznym przeżyciem.-… poinformowała nas, że  nie będzie już z nami w klasie, bo gdy wczoraj wracała ze szkoły samochód potrącił ją śmiertelnie. To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Dobijał mnie też fakt, że nauczycielka powiedziała to bez żadnych emocji. Jakby mówiła, że na jutro mamy napisać wypracowanie.- mówiłam krztusząc się łzami. Nie zorientowałam się nawet kiedy zaczęłam płakać.- Moje życie jest pełne bólu i cierpienia-dodałam. Harry patrzył tylko na mnie smutnym wzrokiem i powiedział- Przykro mi. Następne posadził mnie sobie na kolanach i przytulił mocno. Potem zaczął głaskać mnie po głowie jednocześnie ocierając mi łzy z twarzy.
- To, że ona cię olała, to że inni cię nie lubili, to nic takiego. To ich strata. To z nimi jest coś nie tak, a nie z tobą. Ty jesteś wspaniała i masz nigdy o tym nie zapominać.- Podniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Zaczął patrzeć mi głęboko w oczy i w pewnym momencie spostrzegłam, że jego twarz jest coraz bliżej mojej. Zanim zdążyłam zareagować on pocałował mnie delikatnie. Poczułam, że nogi robią mi się, jak z waty, a moje serce bije szybciej. To już zdecydowanie nie był tylko przyjacielski gest. Spojrzałam na niego speszona. – Przepraszam- powiedział- Nie chciałem, żebyś mnie źle zrozumiała, ale nie chcę być twoim przyjacielem. Jesteś dla mnie kimś o wiele ważniejszym.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Poczułam, że robi mi się ciemno przed oczami i, że przestaje do mnie docierać to, co mówi Harry. Zemdlałam.

______________________________________

 I jak wam się podoba rozdział ? Mam nadzieje, że go docenicie i dacie dużo komentarzy, bo jest pisany prosto z serca. Niestety tacy ludzie jak Julka istnieją i ja niestety miałam okazje przekonać się o tym... ale to dłuższa historia i nie zamierzam was nią zanudzać. Ale na szczęści są też ludzie tacy jak wy. Ludzie dzięki, którym się uśmiecham i  cieszę życiem. Dziękuję wam za to:D
A jak wam się podoba nowa piosenka naszych ukochanych? Według mnie jest świetna. Przyznam szczerze, że się popłakałam jak ją usłyszałam. Teledysk też kocham:) A wy co sądzicie o piosence i teledysku?

sobota, 27 października 2012

Rozdział 4


*W nocy z soboty na niedzielę* * Magda*

-  Magda, Magda! Wstawaj musimy już jechać na lotnisko. Przetarłam oczy i zobaczyłam stojącą nade mną mamę.
- A gdzie walizka? – zapytałam zaspanym głosem
- Tata już zaniósł ją do samochodu. Wstawaj szybko!
Błyskawicznie wstałam i już za 15 minut byłam gotowa. W samochodzie siedziała już Martyna. Wyglądała na strasznie zaspaną, ale jednocześnie szczęśliwą. Byłyśmy trochę zdenerwowane, bo obie miałyśmy po raz pierwszy lecieć samolotem. Najgorszy był start. Dalej było już lepiej. Bałyśmy się też lądowania, ale na szczęście obyło się bez większych krzyków, chociaż kobieta siedząca niedaleko patrzyła się jakby chciała zabić nas wzrokiem, za to, jaką panikę robimy. Wreszcie szczęśliwe wysiadłyśmy  z samolotu. Odebrałyśmy nasze bagaże i poczułyśmy, że nogi powoli przestają nam się trząść. W oddali ujrzałyśmy pięciu wysokich chłopców w bluzach z kapturem, trzymających wielką kartkę z naszymi imionami. Podeszłyśmy do nich i miałyśmy ochotę zacząć piszczeć ze szczęścia, ale udało nam się opanować, bo wiedziałyśmy, że nasze piski nie spodobałyby im się, a poza tym ktoś mógłby ich wtedy rozpoznać.
- Cześć! Jestem Liam, Zayn, Niall, Louis i Harry- wszyscy po kolei przedstawili się.
- Ja mam na imię Magda, a to jest Martyna. Bardzo nam miło was poznać.
- Nam również- Zayn odpowiedział za całą piątkę. Martynie odebrało mowę, ale najwyraźniej chłopcy byli na to przygotowani, bo nie zadawali zbędnych pytan tylko wzięli nasze walizki i zaprowadzili nas do samochodu.
*Niall*

Gdy staliśmy na lotnisku z niecierpliwością  wyczekiwaliśmy na samolot dziewczyn. Nie wiedziałem nawet jak one wyglądają, bo tylko Harry widział Magdę. Z tego co mówił, to bardzo sympatyczna, trochę nieufna i zamknięta w sobie dziewczyna. I podobno jest bardzo ładna, a skoro Harry, czyli mój przyjaciel ją polubił, to myślę, że ja też się z nią zaprzyjaźnię. Martyna była dla nas jeszcze większą zagadką, bo jej nawet Harold nie widział i nikt z nas nie miał okazji z nią rozmawiać. Ale skoro Magda ją lubi, to musi byś fajna. Ciekawe jak ona wygląda?
- Idą! Tam są!- nagle z zamyślenia wyrwał mnie Hazza, który patrzył w kierunku dwóch idących w naszą stronę dziewczyn. Pierwsza z nich( jak przypuszczam Magda) była szczupła i dosyć wysoka. Miała długie włosy splecione w warkocz. Jej niebieskie oczy wpatrywały się w nas z radością. Była bardzo ładna. Natomiast, gdy spojrzałem na drugą dziewczynę zamurowała mnie. Nagle poczułem motylki w brzuchu i złapałem się stojącego obok mnie Liama, bo ugięły się pode mną nogi. Martyna była nieco wyższa niż przyjaciółka, miała krótsze i ciemniejsze włosy. Jej śliczne zielone oczy zdawały się być szczęśliwe i jednocześnie lekko przejęte. Na jej twarzy malował się wspaniały uśmiech, który utwierdzał mnie w przekonaniu, że dziewczyna jest z natury wesoła i cieszy się życiem. Chyba właśnie w tym momencie zrozumiałem co to znaczy miłość od pierwszego wejrzenia.
*Magda*

- Oto nasz dom- powiedział Liam pokazując na wspaniałą willę.
-Jej- powiedziała Martyna
- Ta. Jak go pierwszy raz zobaczyliśmy mieliśmy podobne miny- powiedział Lou z uśmiechem.
- Chodźcie oprowadzimy was- zaproponował Harry. Zrozumiałyśmy już co czują ludzie, którzy mówią ,, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie”.
- Chodź zaprowadzę cię do twojego pokoju- powiedział Harry i złapał mnie za rękę biegnąc w głąb domu. Zachwiałam się na nogach po pierwsze dlatego, że pociągnął mnie z zaskoczenia i straciłam równowagę, a po drugie dlatego, że złapał mnie za rękę.
- Nie będziesz znowu mdleć prawda?- zapytał ze strachem w oczach
- Nie- roześmiałam się i poszliśmy na piętro. Harry otworzył przede mną drzwi prowadzące do niezbyt dużego, ale za to strasznie przytulnego pokoju.
- I jak ci się podoba?
- Jest świetny
- Mam nadzieję, że sąsiedzi też będą ci odpowiadać. Za jedna ścianą mieszkam ja, za drugą będzie mieszkała Martyna, naprzeciwko niej mieszka Niall, a naprzeciwko ciebie Liam. Za moim pokojem jest jeszcze królestwo Louisa, a dalej Zayna.
- Spoko. Z każdego sąsiada byłabym zadowolona, bo w tym domu nie ma nietajnych osób. No może poza mną
- Hej nie mów tak- powiedział pocieszająco Harry. Popatrzył mi w oczy i powiedział
- Jesteś wspaniała. Czemu uważasz, że jesteś gorsza od innych?-
Wzruszyłam ramionami.- nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać, ale obiecuję, że jak tylko zbierze mi się na zwierzenia to zaraz do ciebie przyjdę.
- Trzymam cię za słowo. Pomyśl sobie, że gdybyś nie była fajna to nigdy byśmy cię tu nie zaprosili.
- Serio?- zapytałam niedowierzającym tonem
- Serio- powiedział i przytulił mnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wiedziałam, że to tylko przyjacielski uścisk, ale jednak mimo wszystko cieszyłam się jakby działo się niewiadomo co. Harry pogłaskał mnie po moich długich włosach i spojrzał mi głęboko w oczy. Nie wiedziałam co się zaraz stanie. Stałam tak wtulona w niego jednocześnie szczęśliwa i mimo wszystko nieco przestraszona, wpatrując się w te jego piękne oczy, gdy nagle usłyszeliśmy huk na korytarzu. Natychmiast od niego odskoczyłam. Nie wiedziałam czemu. Przecież nic złego nie robiłam, przytulałam kumpla. Ale czy na pewno tylko kumpla? Czy na pewno Kocham go tak, jak fanka kocha idola?  Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, bo Harry wziął mnie  za rękę i pobiegliśmy w kierunku drzwi.
* W TYM SAMYM CZASIE*   *Martyna*

- I jak ci się podoba twój pokuj?- zapytał mnie Niall
- Jest super- odparłam zgodnie z prawdą
- Miałem nadzieję, że ci się spodoba- uśmiechnął się, ukazując ten swój wspaniały uśmiech.
- A najlepsze jest to, że dokładnie pod tym pokojem jest moje ulubione miejsce w domu czyli kuchnia.- powiedział podekscytowany. Widać było, że jest w swoim żywiole.
- chodź szybko pokarzę ci- powiedział i chwycił mnie za rękę i zaczął biec. Niestety przez to, że mnie dotknął mój mózg zwolnił nieco swoje obroty, a po plecach przeszły mnie dreszcze, co dało taki efekt, że wylądowałam na podłodze.
- Nic ci nie jest? Przepraszam- powiedział przejęty.- Dasz radę wstać- zapytał i zanim się spostrzegłam trzymał mnie na rękach niosąc w kierunku schodów. Poczułam się jak w raju. Byłam szczęśliwa i czułam się tak jakby nic na świecie nie mogło zniszczyć tej chwili. Lecz jednak się myliłam. Z pokoju obok wyszedł właśnie Harry i Magda patrzący na nas jak na idiotów
-Yyy co wy robicie?- zapytał nieśmiało Harry”
- Nie przeszkadzajmy im- powiedziała Magda, która nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem
- Nic. Martyna się przewróciła i pomagam jej dotrzeć do kuchni a co?- zapytał zmieszany Niall
- Chciałeś raczej powiedzieć, że ty mnie przewróciłeś- powiedziałam przypominając wszystkim o swojej obecności.
- Oj pomińmy już ten zbędny szczegół- powiedział czerwieniąc się
- Dobra nie wnikajmy w to co tu się dzieje. Chodźmy do kuchni. Niall prowadź do swojego królestwa- powiedział Harry .
Gdy doszliśmy do kuchni Niall zaczął biegać jak opętany po całym pomieszczeniu, pokazując nam co, gdzie jest.
- Taa. On tak zawsze ma jak tu przyjdzie- powiedział Liam
- A widziałyście już basen?- zapytał Louis
- Nie, jeszcze nie- odpowiedziałyśmy równocześnie
- Tylko jest jeden problem. Ja nie umiem pływać- powiedziała Magda.
- Nie martw się ja też nie- powiedział Zayn.
- Spróbujemy cie nauczyć- zaproponował Liam
- Lepsi od ciebie próbowali- zaśmiała się
- A może urządzimy sobie imprezę nad basenem, żeby przywitać naszych wspaniałych gości- zaproponował Lou
- Ok. Wszyscy zareagowali na to bardzo entuzjastycznie. 
__________________________________________________________

No i mamy czwarty rozdział. Bardzo wam dziękuję za te wszystkie miłe komentarze i za tyle wejść. Dzięki wam zaczynam wierzyć, że mogę być w czymś dobra. Proszę was czytajcie, komentujcie i jeśli podoba wam się ten blog to polecajcie go innym directioners. Z góry dziękuję i mam nadzieję, że będzie was tu coraz więcej :D
   


środa, 24 października 2012

Rozdział 3


*Martyna*
- Mamo wiesz, jak bardzo cię kocham…- powiedziałam do swojej rodzicielki. Mama zaśmiała się- Co chcesz?
- A dlaczego niby muszę mieć do ciebie jakiś interes żeby powiedzieć ci jak cię kocham i jaka jesteś wspaniała- powiedziałam z udawanym oburzeniem
- No nie wiem, bo tak jakoś zawsze ci się to przypomina jak czegoś ode mnie chcesz- powiedziała śmiejąc się.
- No, bo mówiłam ci już, że Magda spotkała One Direction w szpitalu i teraz oni zaprosili ją do siebie i powiedzieli, że może kogoś zabrać, a ona powiedziała, że chciałaby żebym to ja z nią poleciała- mówiłam wyraźnie przesłodzonym głosem robiąc przy tym słodkie oczy pięciolatki, bobo to zawsze działało na moją mamę.
- A kiedy macie lecieć?
- Za 3 tygodnie. Czyli się zgadzasz?!
- No skoro rodzice Magdy się zgodzili i ona z tobą wytrzyma, to bardzo chętnie się ciebie pozbędziemy, żeby mieć od ciebie trochę spokoju- powiedziała dusząc się ze śmiechu.
- Dziękuję!!!!- wykrzyknęłam.- To mój najszczęśliwszy dzień w życiu. Biegnę powiedzieć o tym Magdzie- ale się ucieszy.
*5 minut później *
 Naprawdę zgodzili się- AAAAA- piszczałyśmy ze szczęścia. Magda posmutniała
- Co ja ze sobą zabiorę? Przecież  nie wezmę na spotkanie z One Direction starych i kompletnie niemodnych ciuchów.- powiedziała moja przyjaciółka.
- To chodźmy na zakupy- zaproponowałam.
- No dobra. Tylko musisz pomóc mi coś wybrać
- Jasne- powiedziałam śmiejąc się.
Po godzinie uginałyśmy się już pod ciężarem toreb. Magda kupiła sobie białe conversy , rurki, bluzę, dwie eleganckie bluzki, sukienkę i buty na obcasach . Zawartość  moich toreb różniła się tylko tym, że nie było tam trampek, a zamiast bluzy wybrałam uroczy sweterek . Uwielbiam się stroić, a teraz mam niepowtarzalną okazję. Zmęczone wróciłyśmy do domów i długo jeszcze rozmawiałyśmy przez telefon. Postanowiłyśmy, że już jutro zaczniemy się pakować żeby zobaczyć ile będą ważyć nasze bagaże i żeby niczego nie zapomnieć.

* Magda*
 - Co prawie 2 kg za dużo? I co ja mam zrobić- lamentowałam patrząc na moją mocno przeładowaną walizkę. Bezradnie usiadłam na podłodze .
- I jak?- zapytała mama, która właśnie weszła do mojego pokoju.
- Lepiej nie pytaj.
- Aż tak źle?
- Prawie 2 kg.
- Ojej to co ty tam zapakowałaś?- mama od razu usiadła obok walizki i zaczęła przeglądać moje rzecz
- A to po co ci?- zapytała pokazując na książkę.- Przecież nie będziesz tam miała czasu czytać.
- No może masz rację, ale i tak walizka jest zdecydowanie za ciężka.
Po trzech godzinach udało nam się opróżnić  walizkę do tego stopnia, że jej waga była idealna, aby nie mieć nadbagażu. W tym momencie zadzwonił telefon. - To pewnie Martyna- pomyślałam. Jednak gdy wzięłam telefon do ręki zobaczyłam, że to Harry do mnie dzwoni. Byłam szczęśliwa, bo po raz pierwszy do mnie dzwonił. Szybko odebrałam telefon.
- Cześć! Chciałem ci powiedzieć, że stan Louisa jest już na tyle dobry, że jutro wraca do domu, więc pomyśleliśmy, że może przyleciałybyście do nas już w niedzielę? Halo Magda słyszysz mnie?
- Tak słyszę, ale nie mogę w to uwierzyć. Dwie tak wspaniałe wiadomości na raz.
- Świetnie to będziemy na was czekać na lotnisku. Do zobaczenia. Pa!
- Pa!- Tylko tyle zdołałam powiedzieć. Szybko zadzwoniłam do Martyny i przekazałam jej radosne wieści.
- Super! Tylko muszę jeszcze trochę ,,odchudzić” moją walizkę- powiedziała.
- Ja już na szczęście mam to za sobą.
- Ale masz fajnie. To co już za 5 i pól dnia lecimy spełnić swoje marzenia?!
 - Tak- powiedziałam nie mogąc uwierzyć we własne szczęście.  
_________________________________________

Hej! Oto trzeci rozdział. wiem, że właściwie nic ciekawego się w nim nie dzieje i jest taki trochę o wszystkim i o niczym, ale takie też muszą być. Obiecuję, że następny będzie już ciekawszy. Dziękuję za wszystkie wejścia  i komentarze:D I proszę was komentujcie, bo nie wiem czy ktoś to w ogóle czyta.