sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 14



*Magda*
Dziś rano zadzwonił do mnie Martyna. Ucieszyłam się bardzo, bo tęskniłam za nią i za reszta moich przyjaciół. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że moje życie nie jest już takie beznadziejne, jak było jeszcze miesiąc temu. Mam najlepszą przyjaciółkę, której mogę powiedzieć o wszystkim i oprócz niej mam jeszcze Ninę, której nie darzę jeszcze stuprocentowym zaufaniem, bo te wszystkie cierpienia nauczyły mnie, że ludziom nie można tak od razu bezgranicznie ufać. Chociaż Nina  jest godna zaufania zasługuje na przyjaźń oraz szczęście, bo ona też już w życiu sporo przeszła. No i mam jeszcze pięciu przyjaciół. Spełniłam swoje marzenia, bo spotkałam One Direction. Gdybym jeszcze tylko nie była zła na Harrego.
Martyna powiedziała mi, że chłopcy dają dzisiaj koncert, który będzie transmitowany na żywo i nie wiem czemu, ale bardzo zależało jej na tym, żebym go obejrzała. Zgodziłam się bo już za nimi tęskniłam, a poza tym nie miałam nic lepszego do roboty, bo Ania pojechała dzisiaj na jakąś całodzienną wycieczkę, a do szpitala idę tylko na jakieś 2-3 godziny. Ania obiecała mi, że jutro pokaże mi stolicę Francji , więc nie chciałam zwiedzać jej już dzisiaj sama.
Gdy wróciłam już ze szpitala włączyłam telewizor. Do koncertu było jeszcze 10 minut, ale nie chciałam się spóźnić. Zadzwoniła do mnie Nina i opowiedziała o tym, co się u nich działo. Wczoraj wszyscy chodzili smutni po moim wyjeździe, a dzisiaj chłopcy mieli próby i praktycznie było ich w domu. Martyna i Nina też siedziały już przed telewizorem, bo stwierdziły, że nie chcą iść na koncert beze mnie.  Występ nareszcie się zaczął. Najpierw zaśpiewali What makes you beautiful, a potem One thing.  Byłam zachwycona ich występem, chociaż wydawało mi się, że Harry jest jakby zdenerwowany. Nagle wszyscy zamilkli i Harry zaczął mówić:
- Słuchajcie chciałbym kogoś bardzo przeprosić. Popełniłem ostatnio mnóstwo błędów i nie zdążyłem powiedzieć pewnej dziewczynie co do niej czuję. Magda musisz wiedzieć, ze to nie było tak jak myślisz. Przepraszam cię i jeśli mnie teraz słuchasz, to posłuchaj jeszcze tego, co chcę ci powiedzieć.- powiedział prawie płacząc i zaczął śpiewać  Should’ve kissed  you. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Płakałam, bo zrozumiałam, że on mnie kocha, a ja tego nie dostrzegałam. Nie dałam mu się wytłumaczyć, a on mnie tak pięknie przeprosił. Gdy skończył śpiewać, całą twarz miał mokrą od łez.
- Mam nadzieję, ze mi wybaczysz.- powiedział i zszedł ze sceny. Fani nawet nie zaprotestowali. Zrozumieli,  że Harry nie ma teraz ochoty być w takim tłumie i że woli być sam. Dalej koncert toczył się normalnie, z wyjątkiem tego, że śpiewał tylko Liam, Louis, Niall i Zayn. Bez Hazzy było tak pusto. Koncert się skończył, a ja dalej nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Siedziałam tak gapiąc się w ścianę i  myślałam o tym, że faktycznie on tyle razy dawał mi do zrozumienia, że jestem dla niego ważna, a ja nigdy tego nie zauważyłam. Ale dlaczego spędzał tyle czasu z Julką? Siedziałam tak przez kilka godzin i biłam się z myślami, gdy nagle  usłyszałam, że ktoś puka do drzwi. Podniosłam się niechętnie i mimo tego, że byłam zapłakana , postanowiłam otworzyć. Gdy popchnęłam drzwi, nie mogłam uwierzyć własnym oczom, bo zobaczyłam tam… Harrego
Tak jak ja miał szkliste oczy i mokre policzki, po których spływały łzy.  Wyglądał na smutnego i zdenerwowanego, a jednocześnie na mój widok zaczął się uśmiechać, jakby zobaczył ósmy cud świata.
- Cześć. Mogę wejść?- zapytał. Wpuściłam go bez słowa, bo odebrało mi mowę. Jednocześnie cieszyłam się, że go widzę i byłam na niego zła, że tak nagle się pojawia i myśli, że wszystko będzie dobrze.
- Słuchaj chciałem cię przeprosić i wytłumaczyć ci wszystko. Wtedy, kiedy widziałaś mnie z Julką to wcale nie było tak, jak wyglądało. Ja musiałem się przejść i poukładać sobie w głowie moją wcześniejszą rozmowę z Liamem, na temat tego, co mam zrobić żeby ci pokazać jaka jesteś dla mnie ważna, gdy nagle ona przyszła i zaczęła się zachowywać, jakby była moją dziewczyną. I ty właśnie ten moment widziałaś. Później, gdy już poszłaś, powiedziałem jej co o niej myślę i że jest okropna i że powinna cierpieć za to, że ty kiedyś przez nią cierpiałaś. Wiem, że to może było trochę zniżenie się do jej poziomu, ale nie mogłem zrobić inaczej, bo boli mnie myśl, że kiedyś płakałaś. Jesteś dla mnie wszystkim i nie potrafię bez ciebie żyć.  Kiedy nie ma cię przy mnie  jest mi smutno. Gdy widzę, że masz zły humor, ja również staję się przygnębiony, a kiedy się śmiejesz, cieszę się, że jesteś szczęśliwa. Gdy dowiedziałem się, że wyjechałaś, a ja nawet się z tobą nie pożegnałem, byłem na siebie wściekły, bo dałem ci odejść bałem się, że mi nie wybaczysz.  I wiem, że jesteś na mnie zła i że to, że tu za tobą przyjechałem nie sprawi, że  wymażesz z pamięci to co się stało , ale proszę cię wybacz mi. Już zawsze będę przy tobie, już nigdy nie pozwolę, żebyś cierpiała, tylko nie gniewaj się na mnie.- powiedział płacząc jak dziecko. Ja również płakałam, bo zdałam sobie sprawę z tego, że on naprawdę bardzo żałuje tego co się stało  i że jestem dla niego ważna. Jeszcze nigdy nikt nie powiedział mi, ze jestem dla niego najważniejsza na świecie. Zawsze byłam tylko osobą, z którą każdy się zadaje, jak akurat nie ma nikogo fajniejszego.
- Gniewasz się na mnie?- zapytał i spojrzał mi głęboko w oczy
- A czy mogę się gniewać na kogoś, kogo kocham?- zapytałam, a on złapał mnie w talii, przyciągając mnie do siebie i pocałował mnie. Nareszcie moje marzenia się spełniły. W końcu mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa i moje życie ma sens.  Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie, gdy nagle Harry powiedział:
- Chodź, chcę ci coś pokazać
- Ale co?- zapytałam zaskoczona
- Zobaczysz.- powiedział i uśmiechnął się tajemniczo
Wsiedliśmy do samochodu, ale Harry stał i nie miał zamiaru odjechać
- Co się stało? Czemu nie jedziemy?- zapytałam
- Musisz zamknąć oczy, bo to ma być niespodzianka
- No dobra niech ci będzie.- powiedziałam i spełniłam jego prośbę
Po dziesięciu minutach  dojechaliśmy. Harry nadal nie pozwolił mi otworzyć oczu, tylko wziął mnie za rękę i zaczął gdzieś prowadzić. Gdy się zatrzymaliśmy, zapytałam czy wreszcie mogę otworzyć oczy
- Nie- odpowiedział stanowczo. – Poczekaj jeszcze chwilę.
Przez moment zrobiło się dziwnie cicho i gdyby nie to, że trzymał mnie za rękę, pomyślałabym, że go nie ma. Nagle poczułam jego oddech na twarzy i nim się postrzegłam pocałował mnie. Odruchowo otworzyłam oczy i zobaczyłam, że stoimy koło pięknie oświetlonej wieży Eiffla. Byłam bardzo szczęśliwa. Stałam w miejscu, w którym zawsze chciałam się znaleźć i całowałam się z chłopakiem moich marzeń.
- I jak ci się podoba?- zapytał z uśmiechem
- Jest pięknie. Paryż, wieża Eiffla i ty. Lepszego połączenia nie wymyślono.- powiedziałam przytulając go
-Dziękuję- wyszeptałam mu do ucha i pocałowałam go.
- Nie ma za co. To ja ci dziękuję, że jestem tu z tobą i cieszę się, że mam taką wspaniałą dziewczynę, a nie siedzę i płaczę, że mi nie wybaczyłaś. Chodźmy na górę.- zaproponował
Gdy dotarliśmy już na szczyt, zobaczyłam, że wszędzie leżą róże, a tuż obok stoi stół, a na nim świece i oczywiście wielki bukiet róż. Do stolika prowadziła ścieżka usypana z płatków tych pięknych kwiatów. Gdy to zobaczyłam, rozpłakałam się.
-Czemu płaczesz?- zapytał mój chłopak
- Ze szczęścia.- odpowiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
- Poczekaj mam dla ciebie jeszcze jeden prezent.- powiedział i wyjął z kieszeni marynarki piękny wisiorek.
- Otwórz go-powiedział i uśmiechnął się
Zobaczyłam, ze w przywieszce jest nasze wspólne zdjęcie. Nie wiem kiedy i kto nam je zrobił, ale wiem, że jest piękne.
- Dziękuję- powiedziałam patrząc mu w oczy. Jego odpowiedzią był kolejny wspaniały pocałunek. Czułam, że jestem teraz najszczęśliwszą osobą na świecie i że nic nie jest w stanie zniszczyć mojego szczęścia. Siedzieliśmy tak prawie całą noc. Ja przytulałam się do Harrego, a on delikatnie głaskał mnie po policzku. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Wiedziałam, że teraz już wszystko będzie dobrze.
____________________________________
Cześć! Podoba wam się rozdział? Mam nadzieję, że tak, bo sporo czasu mu poświęciłam i naprawdę napracowałam się nad nim. Wreszcie doczekałyście się tego, na co czekacie praktycznie odkąd Harry i Magda się poznali. Przeglądałam ostatnio poprzednie rozdziały i zauważyłam, że kiedyś było 15 komentarzy, a ostatnio jest 5-6. Może postarałybyście się o 10 komentarzy? Nie chciałam tego robić, ale chyba niestety muszę, żeby zmobilizować was do pisania co myślicie o moim opowiadaniu. Tak więc następny rozdział pojawi się dopiero jak pod tym będzie 10 komentarzy i odrazu mówią, że kilka komentarzy od jednej osoby liczy się jako jeden. Wiem, ze jestem okropna, ale proszę was o to nie dlatego, że takie mam widzi mi się, tylko dlatego, że chcę wiedzieć co myślicie o tym opowiadaniu.
PS Anonimów proszę, żeby się podpisywali

środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 13



*Harry*
Kiedy przyszedłem do domu wszyscy byli smutni.
- Co się stało?- zapytałem
- Dlaczego nawet nie przyszedłeś się z nią pożegnać?- zapytał Niall
- O czym ty mówisz? Z kim miałbym się żegnać?- zapytałem i w tym momencie dostrzegłem, że nigdzie nie widać Magdy. Zaczęła mnie ogarniać panika.
- co się stało? Gdzie jest Magda?- zacząłem krzyczeć
- Poleciała- powiedział Zayn
- Jak to poleciała? Gdzie? Dlaczego?
- A jak ty byś się czuł gdybyś ją zobaczył jakby się z kimś całowała?- zapytał chłodno Zayn
- Czyli widzieliście to. To nie było tak. Naprawdę.- zacząłem się tłumaczyć i opowiedziałem im całą historię. – Wierzycie mi?- zapytałem z nadzieja w głosie
- Ja ci wierzę- powiedział Liam – Myślę, że wziąłeś sobie nasza rozmowę do serca i teraz mówisz prawdę- powiedział
- Ja tez ci wierzę. W końcu jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie okłamałbyś mnie- powiedział Lou
- Ja też- poparł pozostałych Niall. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Nie mieli żadnego powodu, żeby mi uwierzyć, a jednak zrobili to. Zaufali mi. naprawdę cieszę się, że mam takich przyjaciół
- A ty wierzysz mi?- zapytałem Zayna
- Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale chyba zaufam intuicji chłopaków i wybaczę ci- powiedział i uśmiechnął się
- Dzięki. A teraz powiedzcie mi gdzie jest Magda.
- To ty nie wiesz?
- Nie nikt mi nie powiedział. Może nie zauważyliście, ale cały dzień nie było mnie w domu- powiedziałem poirytowany
- No tak.  Harry przepraszam, że ci nie powiedziałem, ale wszystko potoczyło się tak szybko…
- Ale co się stało?- przerwałem mojemu najlepszemu kumplowi
- Magda musiała lecieć do szpitala we Francji.
- A co się stało?- Zapytałem przerażony
- Nic. Muszą jej zrobić badania i ewentualnie przygotować ją do operacji- powiedział Louis
- I nic mi nie powiedzieliście? Nie pożegnałem się z nią! Nie zdążyłem jaj przeprosić, wyjaśnić jej wszystkiego. I nie zdążyłem jej powiedzieć, że ją kocham- wykrzyczałem wściekły i poszedłem do swojego pokoju, ale zobaczyłem, że drzwi do pokoju, w którym mieszkała Magda są otwarte. Nogi same mnie tam poniosły. Zobaczyłem, że bez niej jest tu tak strasznie pusto. Usiadłem na łóżku i poczułem, że pościel pachnie zapachem Magdy. To sprawiło, że zacząłem płakać. Przypomniałem sobie dzień, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy. Wróciłem też pamięcią wstecz do dnia kiedy tu przyleciała. Wyglądała tak pięknie… No i wtedy, gdy siedzieliśmy na ławce pod drzewem i pocałowałem ją. A ona chyba nawet tego nie pamięta, bo zemdlała. Zrobiło mi się strasznie smutno, bo zrozumiałem, że miałem tyle okazji żeby powiedzieć jej co czuję, a nigdy tego nie zrobiłem. A teraz już nigdy nie powiem jej, że ją kocham. Po pierwsze nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek ją zobaczę, a po drugie czy ona będzie chciała ze mną rozmawiać? Pewnie mnie nienawidzi. I ma rację.  Całowałem się z jej największym wrogiem i nie pożegnałem się z nią. Nie mam już szans. Zrozumiałem jak wiele błędów popełniłem i że ja chyba nie byłbym w stanie mi wybaczyć gdybym był na miejscu Magdy. Moje życie straciło sens. Ona nigdy mi nie wybaczy, a ja nigdy nie dowiem się co ona do mnie czuje. To był najgorszy dzień mojego życia.

*Magda*
Gdy dotarłam do Paryża, dowiedziałam się, że przez najbliższe 3-4 dni będę mieszkać w hotelu, a nie w szpitalu, bo część badań da się wykonać bez zostawiania mnie tam. Ucieszyłam się, bo nie znoszę szpitali, a poza tym będę mogła zwiedzić to piękne miasto. Ale dzisiaj nie miałam już na to siły, a poza tym nie znam tu nikogo, kto mógłby mnie oprowadzić, a nie mam ochoty błąkać się tu przez całą noc. Gdy przyjechałam do hotelu, okazało się, że mieszka tu grupa z Polski, a dokładniej z jednego liceum z Zakopanego. Ucieszyłam się, bo miałam jedną koleżankę mieszkającą koło tego miasta, z którą ze względu na to, że mieszkamy bardzo daleko od siebie, widziałam się tylko raz na rok. W tym roku również miałyśmy się spotkać, ale  akurat w tym terminie leżałam w szpitalu, a później nie mielibyśmy gdzie mieszkać, bo jej rodzice prowadzą  pensjonat, ale niestety nie mieli już wolnych miejsc. Wiedziałam, że prawdopodobieństwo, że ją tu spotkam, jest bardzo małe, ale jednak miałam taką nadzieję. Postanowiłam iść na basen, gdzie akurat była grupa moich rodaków.  Gdy tam doszłam, nie mogłam uwierzyć własnym oczom, bo ujrzałam tam Anię.
- Cześć! Skąd ty się tu wzięłaś?- zapytała radośnie
- To długa historia.
- Mamy sporo czasu. Chodźmy do twojego pokoju to wszystko mi opowiesz.
- Dobra- zgodziłam się. Cieszyłam się, ze ją spotkałam. Poza Martyną i od niedawna Niną, Ania była jedyną osobą, której ufałam. Znałyśmy się odkąd byłyśmy małe i widywałyśmy się zawsze w wakacje.
- Zobacz miałyśmy się nie spotkać, a jednak udało nam się. I to tu w Paryżu.- powiedziała zachwycona Ania – Dobra to opowiedz mi cała historię skąd się tu wzięłaś. Tylko ze szczegółami. – powiedziała cały czas się uśmiechając. Opowiedziałam jej o tym jak byłam w szpitalu i jak spotkałam tam Harrego i o mojej wycieczce do Londynu.
- I naprawdę mieszkałaś pod jednym dachem z One Direction?- zapytała pełna podziwu i zachwytu
- Tak- uśmiechnęłam się
- Tylko szkoda, że wasza historia nie skończyła się happy Endem. Żałujesz, że tak wyszło czy już się z tym pogodziłaś?
- Ja nigdy się z tym nie pogodzę. Nigdy o nim nie zapomnę. Pierwszy raz w życiu czułam coś takiego.- zaczęłam płakać

*Louis*
- Harry wszystko ok?- zapytałem mojego przyjaciela
- Nic nie jest ok. ona na pewno mnie nienawidzi.- wykrzyknął płacząc
- Posłuchaj mam pewien pomysł. Jutro po południu dajemy koncert pamiętasz jeszcze?
- Tak i co?- zapytał średnio zainteresowany
- To, że to będzie idealna okazja żeby przeprosić Magdę za błędy. Powiedz głośno na scenie, że jest ci głupio i że błagasz o wybaczenie, a potem zaśpiewaj jakąś piosenkę specjalnie dla niej.
- Jest na mnie zła. Wątpię czy obejrzy nasz koncert.
- O to się nie martw. Poproszę Martynę, żeby ją namówiła .
- Dzięki Louis. Jesteś świetnym przyjacielem- powiedział i przytulił mnie. Wiedziałem, ze pewnie wyglądamy dziwnie, ale wiedziałem też, że w obecnej sytuacji Harry potrzebuje wsparcia.
- Louis jeszcze raz ci dziękuję. Masz rację muszę o nią zawalczyć. Uda mi się-będzie super, nie uda to i tak nie mam już nic do stracenia.
- I za to cię lubię- powiedziałem i oboje zaczęliśmy się śmiać
___________________________________________________
Hej! Miałam dodać następny rozdział dopiero w sobotę, ale udało mi się już go napisać, więc jest dzisiaj. Poza tym takiej daty jak dziś to już raczej nie dożyjemy więc pomyślałam, że szkoda by było zmarnować tą jedyną i niepowtarzalną okazję. Dziękuje wam za wszystkie komentarze i mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Następny rozdział już zaczęłam pisać i mogę już wam powiedzieć, że będzie się działo;)

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 12

- Rano przyszła do mnie Nina. Opowiedziałam jej o tym co się wczoraj wydarzyło.
- Naprawdę pokłóciłyście się?- zapytała zaskoczona
- Tak. I teraz czuję się strasznie. Pokłóciłam się z najlepszą przyjaciółką, chłopak, którego kocham całuje się z moim największym wrogiem, Zayn jest załamany, ty i Liam też się nie dogadujecie  . Wszystko się wali.
- Masz rację. Trzeba coś z tym zrobić.- powiedziała
- Ale co? Harry nie przeprosi mnie za to, co się wczoraj wydarzyło, bo przecież nie jestem jego dziewczyną i nie ma obowiązku mi się tłumaczyć. A gdzie on w ogóle jest?
- Nie wiem, wyszedł gdzieś. A wiesz, że między Martyną i Niallem faktycznie coś się musiało stać? Byłam świadkiem ich kłótni.
- Cześć!- w tym momencie przyszedł do nas Lou
- Cześć- odpowiedziałyśmy smutno. – Wiesz już co się wczoraj stało?
- Tak wiem Zayn mi mówił i wiecie to mi się trochę nie klei, bo Liam rozmawiał wczoraj z Harrym, a on mu powiedział, że do Julki nic nie czuje, a potem same wiecie co się stało. No i Niall i Martyna… zerwali. Oczywiście im też wszystko popsuła Julka.
- Czyli to co Martyna wczoraj mówiła, że widziała ich razem, to była prawda?- zapytałam
- Tak.- powiedział Louis. W tej chwili  do pokoju wszedł Niall.
- Niall jak mogłeś jej to zrobić?- naskoczyłyśmy na niego
- To nie było tak. Chciałem zrobić niespodziankę Martynie, a Julka przyszła i zaczęła mnie całować. I akurat w tym momencie przyszła Martyna.
- Słuchajcie wiem, że możecie mu nie wierzyć, ale ja widziałem całą tą sytuację od początku do końca i było tak, jak mówi Niall. – powiedział Liam
- To czemu nie powiedziałeś tego Martynie?
- Przykro mi, ale ja na to nic nie poradzę. Mam dosyć własnych problemów.- powiedziałam
Zapadła cisza. Nikt nie miał nastroju do rozmowy
- Nina możemy pogadać?- zapytał Liam
- Ok.- powiedziała niechętnie
- Słuchaj chciałem cię przeprosić za to wtedy. Wiesz z Julką- zaczął dukać. – Bo ja nie wiedziałem co ty do mnie czujesz, myślałem, że mnie nie lubisz i…
- Ok. Nie ma sprawy- powiedziała Nina
- Ale Nina ja nie chcę, żeby to było takie ok i dalsze gniewanie się na siebie. Ja chcę być twoim przyjacielem, bo jesteś wspaniała szkoda by było stracić najcudowniejszą przyjaciółkę jaką mam.
- Naprawdę chcesz się ze mną przyjaźnić? Lubisz mnie czy robisz to z litości?
- Oczywiście, że cię lubię. Nawet bardzo. Wiem, że ty chciałabyś, aby między nami było coś więcej, ale ja jeszcze nie jestem pewny swoich uczuć. Muszę cie lepiej poznać, żebym mógł cię pokochać lub stwierdzić, że jesteś dla mnie tylko przyjaciółką. Zgadzasz się na taki układ?- zapytał, a Nina uśmiechnęła się do niego i podali sobie ręce.
- To chociaż my się pogodziliśmy- stwierdziła Nina
- Tak teraz trzeba coś zrobić, żeby inni też się jakoś dogadali.- powiedział Liam i w tym momencie zadzwonił jego telefon.
- Halo. Tak, tak. Dobrze przekażę jej.
Nina spojrzała na niego pytającym wzrokiem.
- Dzwoniła mama Magdy. Znalazła dla niej miejsce w szpitalu we Francji, gdzie Magdzie zrobią dokładne badania, czy będzie musiała mieć tą operację czy jednak nie. Trzeba jej to powiedzieć.
- Ale ona nie może teraz wyjechać. Ona jest tutaj potrzebna.- powiedziała Nina
- Niestety to jest taka sytuacja, w której nie możemy czekać.- powiedział Liam
- Dobrze. Chodźmy więc.
- Magda dzwoniła twoja mama i udało jej się załatwić dla ciebie miejsce w szpitalu we Francji- powiedział Liam
- Super. Nareszcie stąd wyjadę- powiedziałam chociaż  tak naprawdę wiedziałam, że mogę wyjechać stąd już na zawsze i nigdy nie spotkać moich przyjaciół i nigdy nie pogodzić się z Harrym. Było mi tego wszystkiego żal. Będę tęsknić za miejscami, za poznanymi tu ludźmi… a poza tym strasznie się boję, ale nie chcę jeszcze dodatkowo wszystkich martwić. I tak mają już tyle problemów.
- Kiedy mam lecieć?- zapytałam
- Dzisiaj wieczorem- odpowiedział Liam
Więc wieczorem skończy się życie jak w bajce, a wróci rzeczywistość. Nie mogłam w to uwierzyć. Najlepsza część mojego życia dobiegała końca. A może końca dobiegało też moje życie. W końcu nie wiadomo co ustalą lekarze i czy operacja się uda.
- Muszę się spakować- powiedziałam i wyszłam szybko, żeby nikt nie zauważył moich łez. Nina, Liam i Louis poszli za mną. Wiedzieli, że nie powinnam być teraz sama i że  to nasz ostatni dzień spędzony razem.
- Czy my się jeszcze kiedyś spotkamy?- zapytałam nie kryjąc już łez
- No pewnie. Przecież nie zostawimy cię. Odwiedzimy cię w szpitalu, a potem jeszcze do nas przyjedziesz. – powiedział Louis. Poczułam się lepiej. Wiedziałam, że jest ktoś, komu na mnie zależy ktoś, kto będzie za mną tęsknił. Nagle do mojego pokoju wpadła Martyna.  Nic nie powiedziała tylko podbiegła i przytuliła mnie.
- Przepraszam- powiedziałam
- Nie to ja przepraszam. Byłam okropna. Wcale tak nie myślę. Powiedziałam to wszystko w nerwach- mówiła ze łzami w oczach
- Obie jesteście tak samo winne- powiedziała Nina
- I co teraz będzie?- zapytała Martyna
- Nie wiem.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. – Wiem, że bardzo się boję i że będę za wami strasznie tęsknić.
- My za tobą też- powiedział Liam
Po godzinie byłam już spakowana. Spojrzałam ostatni raz na pusty pokój i zrobiło mi się jeszcze bardziej smutno niż dotychczas, bo dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele zawdzięczam tym ludziom, których tu poznałam i jak bardzo się do nich przywiązałam. Poszłam na dół pożegnać się. Przytuliłam mocno Zayna i powiedziałam mu, żeby się nie martwił, bo Julka nie była go warta. Żegnając się z Niallem poprosiłam go, aby wyjaśnił wszystko Martynie. Louis w czasie pożegnania był smutny i poważny jak nigdy.
- Nie martw się.- powiedział i uśmiechnął się
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz- powiedziała Liam i rozpłakał się.
 Ciężko też było mi się pożegnać z Niną i Martyną, chociaż najbardziej bolesne było to, że Harrego nigdzie nie było. Po prostu nie przyszedł się pożegnać. Zrobiło mi się przykro.
- Myślę, ze nie przyszedł, bo nie wiedziała, jak ma się zachować.- powiedziała Liam bezbłędnie odgadując moje myśli
- Pamiętaj o nas!- krzyknął Niall i rozpłakał się. Teraz już wszyscy płakali.
Wsiadłam do samolotu i jeszcze ostatni raz spojrzałam na moich przyjaciół. Wiedziałam, że już nigdy się z nimi nie zobaczę.
_________________________________________________
Cześć! I jak wam się podoba rozdział? Taki trochę smutny wyszedł ale obiecuję, że już niedługo zrobi się weselej:) Proszę was jeśli czytacie to komentujcie, bo to sprawia mi wielką radość i motywuje do dalszego pisania. Dziękuję wam, że to czytacie i dziękuję za te wszystkie miłe komentarze
 

sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 11



Gdy zeszłam na dół wszyscy już tam siedzieli. Wszyscy oprócz Zayna.
- Cześć! Gdzie jest Zayn?- zapytałam
- Pojechał po Julkę- odpowiedział z niechęcią Liam
-Nie lubisz jej?- zapytał Lou
-  Nie. Ta wczorajsza sytuacja była dziwna.  Prosi mnie żebym ją pocieszył, bo zerwała z Zaynem, a potem idą razem jak dwa zakochane gołąbki.
- Keviny- krzyknął Lou
- Nazwij to jak chcesz, ale przez nią moja przyjaciółka jest na mnie zła.
- Dzwoniłem do niej i prosiłem żeby poszła dzisiaj z nami pokazać Magdzie i Martynie Londyn, ale powiedziała, że nie wie czy chce jej się z nami iść.- powiedział Harry
- Ja do niej zadzwonię i przekonam ją- powiedziała Martyna i faktycznie udało jej się. Pół godziny później dziewczyna była już u nas.
- s Wiecie twierdziłam, że nie mam powodu, żeby być na niego zła.. w końcu nie jesteśmy parą i on ma prawo obściskiwać się z kim chce.- powiedziała Nina. Stwierdziłyśmy, że mówi tak ze złości.
- I wiecie co pokaże mu, że on nie jest jedyny na tym świecie i nie będę za nim biegać. W końcu w zespole jest jeszcze dwóch wolnych chłopaków. No dobra jeden, bo Harry jest wolny tylko teoretycznie, ale myślę, że Lou chętnie mi pomoże.
Jak powiedziała, tak zrobiła i już po dziesięciu minutach Louis znał cały plan i   wraz z Niną dopracowywali szczegóły wzbudzenia w Liamie zazdrości.  Gdy mieliśmy już jechać musieliśmy się podzielić na dwie grupy jadące dwoma samochodami, bo w jednym byśmy się nie zmieścili.  Jednym miał jechać Louis, Nina, Liam , Martyna i Niall, a drugim ja, Harry, Julka i Zayn. Byłam trochę zawiedziona tym,  że nie zobaczę, jak Nina wprowadza swój Plan w życie, ale nie mogłam rozdzielić Martyny i Nialla. Przez całą drogę Julka dyskutowała z Harrym , a on był wyraźnie zadowolony. Cieszyłam się, gdy już dojechaliśmy na miejsce, bo wreszcie przestali gadać. Gdy zobaczyliśmy już połowę zabytków stwierdziliśmy, że warto byłoby wybrać się na London Eye . postanowiliśmy jednak, że wcześniej wybierzemy się do lodziarni. Usiedliśmy przy dwóch stolikach. Ja siedziałam z Martyną, Niallem, Lou i Niną , a pozostali usiedli dalej, bo nie było wolnego stolika koło nas.
- No i jak wam idzie doprowadzanie Liama do szału?- zapytałam
- Beznadziejnie.- odpowiedziała Martyna
- Wcale nie zwraca na to uwagi. Nie obchodzi go, co ja robię. On chyba mnie nawet nie lubi.- stwierdziła Nina
- A ty czemu jesteś taka smutna? – zapytał mnie Louis
- A jak myślisz? Spójrz na nich. Cały czas się śmieją, wygłupiają, a nawet przytulają. Mam tego dosyć.
- To zrób coś. Powiedz mu, że masz lęk wysokości i potrzebujesz kogoś, kto będzie cię wspierał.
- Spróbuję, ale nie wiem czy mi się uda- powiedziałam smutno
- Dobrze, że chociaż Martyna i Niall mają dzisiaj dobre humory. – podsumowała Nina
Gdy staliśmy w kolejce po bilety stanęłam obok Harrego i zaczęłam panikować.
- Boję się, mam lęk wysokości! Ja nie pojadę!- krzyczałam, a on spojrzał na mnie tylko i powiedział:
-Nie martw się nikt tu jeszcze nie zginął . a ty Julka boisz się?
- No szczerze to nie chciałam się przyznawać, ale tak naprawdę to strasznie.
- Nie martw się usiądę koło ciebie i będę cię wspierał- powiedział Harry
Tego już było dla mnie za wiele.  Poczułam, że łzy zaczynają napływać mi do oczu. Nie chciałam teraz płakać, ale po prostu nie byłam w stanie.
- Co się stało?- zapytał Zayn
- Nic, a co się miało stać- powiedziałam udając, ze wszystko jest ok.
- Nie bój się tak. To nie jest aż tak wysoko- powiedział nieświadomy powodu moich łez Zayn. Cieszyłam się, ze to powiedział, bo pomógł mi wybrnąć z tej sytuacji.  Gdy jechaliśmy zwierzyłam się Liamowi. On znów zaproponował mi, ze pogada z Harrym, ale ja stanowczo odmówiłam.
- I co mu powiesz? Przestań spędzać czas z Julką, którą strasznie lubisz i pobądź trochę z Magdą, bo jej przykro-powiedziałam
- No może masz racje, al. Pogadam z nim na temat tego, co jest między nim , a Julką.
- Dzięki- powiedziałam i przytuliłam go. Teraz tego właśnie potrzebowałam: zrozumienia i wsparcia.

*Liam*
Siedziałem z Harrym w moim pokoju. Nie chciałem zawieść Magdy, więc postanowiłem z nim pogadać.
- Harry co jest między  tobą, a Julką?- zapytałem bez zbędnych wstępów
- Nic, a co ma być?
- No przecież widzę, że coś między wami jest. Spędzacie razem czas , śmiejecie się, przytulacie. Wiesz jak w tej sytuacji czuje się Magda?
- A co ona ma do tego?
- To, że jesteś jej przyjacielem, a Julka to jej największy wróg.  Jeszcze nie zauważyłeś, że jest jej ciężko spędzać z nią czas , a to, że ty jako jej przyjaciel ciągle spędzasz czas z Julką, wcale nie jest dla niej przyjemne.- powiedziałem i zobaczyłem, że Harry posmutniał
- Chcesz wiedzieć dlaczego tyle czasu spędzam z Julką? Bo chciałem tym zwrócić na siebie uwagę Magdy . Jeszcze nie zauważyłeś, że ja ją kocham?
- Zauważyłem i dlatego martwię się tą cała sytuacją . Musisz znaleźć jakiś inny sposób, żeby jej o tym powiedzieć, bo postępując tak jak teraz, ranisz osobę którą kochasz.
- A ty kim wobec niej jesteś? Bo już kilka razy widziałem jak ci się zwierza, jak cię przytula…
- Traktuję ją jak młodszą siostrę, a on mnie jak starszego brata. Możesz być spokojny.
- Dzięki. I przepraszam za to pytanie. Po prostu chciałem mieć pewność…
- Nie ma sprawy.
- Muszę się przejść i trochę pomyśleć- powiedział Harry i wyszedł.

*Harry*
Szedłem przez nasz ogród próbując coś sobie poukładać w głowie, gdy nagle zobaczyłem, że ktoś za mną idzie. To była Julka
- Co ty tu robisz?- zapytałem
- Chciałam się przejść  i zobaczyłam ciebie i pomyślałam, że może potrzebujesz towarzystwa. - powiedziała
- Dzięki, ale…
- Nie ma sprawy- przerwała mi zanim zdążyłem coś powiedzieć i przytuliła się do mnie. Usiedliśmy na ławce. Julka wciąż nie wypuszczała mnie z uścisku.  Zaczęła przeczesywać moje włosy. Czułem się nieswojo, ale ona nie ustępowała i… pocałowała mnie. Odepchnąłem ją.
- Co ty robisz?- wykrzyknąłem
- Nic takiego- powiedziała niewinnym głosem. Nie wytrzymałem już tego i wygarnąłem jej co o nie myślę. Byłem w szoku, że znam takie słowa, ale nie zwracałem na to szczególnej uwagi. Chodziło mi tylko o to, żeby pokazać jej, ze nie jest pępkiem świata. Chciałem też żeby poczuła, to co czuła Magda.  Wiem, że to wredne, ale chciałem, żeby cierpiała przeze mnie, tak jak Magda cierpiała przez nią

*Magda*(w tym samym czasie)
Siedziałam na balkonie i patrzyłam w gwiazdy. Nagle obok mnie pojawił się Zayn.
- Spójrz- powiedział i pokazał w kierunku ogrodu. Zobaczyłam tam scenę, której w życiu wolałabym nie widzieć.  Harry i Julka szli wtuleni w siebie , potem usiedli i wyglądali na zakochanych.
- Ciebie też to tak boli- zapytał mnie Zayn
- Tak- odpwiedziałam i zauważyłam, ze chłopak płacze. Odwróciłam się i zobaczyłam jak Harry i Julka się całują.  Nie wytrzymałam i tez rozpłakałam się jak dziecko
- Chodźmy stąd- powiedział Zayn i zaprowadził mnie do mojego pokoju.  Siedzieliśmy tak i płakaliśmy prawie cała noc. Obiecałam sobie, ze Julka drugi raz mi życia nie zniszczy, ale jednak udało jej się. Znów przez nią cierpię.

*Martyna*
 Gdy wieczorem weszłam do swojego pokoju zobaczyłam, że na biurku leży mała karteczka z napisem :
Czekam na ciebie w altance. – Niall.
Poszłam więc do ogrodu i zaczęłam szukać wzrokiem mojego chłopaka. Z daleka dostrzegłam, ze Niall przygotował dla mnie piękną niespodziankę . na stole stały świece, a obok malutkie lampiony i latarnie. Wszystko wyglądało pięknie. Gdy doszłam już tak blisko, że mogłam zobaczyć kto siedzi przy stole doznałam szoku. Owszem był tam Niall, ale nie był sam. Na jego kolanach siedziała Julka. Nie mogłam na to patrzeć, więc ze łzami w oczach pobiegłam do domu. Myślałam, ze mnie kocha i mnie rozumie, a on okazał się dwulicowy. Grał na dwa fronty. Spotykał się z nią i ze mną jednocześnie. Zranił nie tylko mnie, ale też swojego przyjaciela. Przecież Julka jest dziewczyną Zayna.  Nie chciałam być teraz sama więc poszłam do Magdy.  Bez pukania weszłam do jej pokoju i byłam kompletnie zaskoczona tym co zobaczyłam. Magda siedziała na swoim łóżku i płakała, a obok niej siedział Zayn, który również płakał.
- Co to jakiś pokój szlochów?- zapytałam również płacząc
- Znów to zrobiła. Znów zrujnowała mi życie i wszystkie moje marzenia- powiedziała Magda
- Co się stało?- zapytałam zdezorientowana
- Julka i Harry… są razem- powiedział Zayn   
- Co? To niemożliwe. Przecież przed chwilą widziałam ją jak całowała się z Niallem- powiedziałam
- Żarty sobie z nas robisz ? przecież widzieliśmy ja z Harrym- powiedział Zayn
- Nie! Była z Niallem. Twoja dziewczyna i mój chłopak całowali się i wyglądali na szczęśliwych- powiedziałam tracąc cierpliwość
- Chcesz nas jeszcze bardziej upokorzyć czy zdołować? Daruj sobie. Jesteś taka sama jak Julka. Zleży ci tylko na tym, żeby wszyscy biegali wokół ciebie- powiedziała Magda
- Co? To ty tu robisz jakieś sceny i naśmiewasz się z mojego nieszczęścia. To ty ciągle jesteś tą nieszczęśliwą, ale teraz już wiem czemu. Nie dlatego, że tak jest, ale dlatego, że  chcesz zwrócić na siebie uwagę innych. Chcesz, żeby wszyscy się nad tobą litowali- powiedziałam poczym trzasnęłam drzwiami i wyszłam. Stałam i płakałam, bonie byłam w stanie nic innego zrobić. Mój świat się zawalił. Straciłam dwie najważniejsze dla mnie osoby- mojego chłopaka i moją najlepszą przyjaciółkę. 
_____________________________________________
I jak wam się podoba rozdział? Mam nadzieję, ze docenicie, że starałam się napisać taki długi. Dziękuję Wam za te wszystkie miłe komentarze i mam nadzieję, że tym razem też mnie nie zawiedziecie i napiszecie co sądzicie, bo bardzo się starałam, żeby rozdział był już dzisiaj i żeby coś ciekawego się w nim wydarzyło.