środa, 1 maja 2013

Rozdział 33



*Magda*
Obudził mnie dzwoniący telefon. Zaspanym wzrokiem spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam napis „mama”. Jej przypomniała sobie o mnie. Nie dzwoniła do mnie od czasu, kiedy wróciłam z Polski i miałam jej to za złe. Pytała co u nas słychać, jak się czuję i o masę innych nieistotnych rzeczy. W końcu przeszła do sedna sprawy i powiedziała, ze prawie udało im się znaleźć Lenę i być może Ida mi się z nią spotkać jeszcze przed operacją. Mama jeszcze przez chwilę zanudzała mnie opowieściami co tam w domu i jak to wszyscy za mną tęsknią, ale ja już jej nie słuchałam. Patrzyłam na kalendarz wiszący na ścianie i nie chciałam Wierzyc w to, co widzę. Już tylko kilka dni dzieli mnie od tego dnia. Od dnia, który zadecyduje o mojej przyszłości. Pomyślałam o mojej siostrze. Tak dawno jej nie widziałam. Dlaczego ona nas zostawiła? Dlaczego przez tyle lat nie dawała znaku życia? Czy ja po tym wszystkim będę umiała z nią normalnie rozmawiać? Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł  uśmiechnięty Harry
- Czemu masz taka minę? Coś się stało?- zapytał. Opowiedziałam mu o telefonie od mamy i o wszystkich moich obawach.
- Powinnaś przestać się tym przejmować i cieszyć się tym, co jest tu i teraz. Wstawaj, chodź na dół i wszyscy razem wymyślimy coś ciekawego.
Podniosłam się z łóżka, założyłam bluzę i poszliśmy do kuchni, gdzie wszyscy nasi przyjaciele jedli już śniadanie.
- Jakie macie plany na dzisiaj?- zapytał ich Harry
- Nie wiem. Właściwie to nie mamy żadnego mądrego pomysłu.- stwierdził Liam
- Może chodźmy do Aquaparku- zaproponował Louis
- O nie, ja z wami na basen już więcej nie pójdę.- powiedziałam patrząc na Louisa.
- Nie panikuj, już nie będę próbował cię utopić. A poza tym  teraz Harry chyba by mnie za coś takiego zabił. – powiedział jak zwykle z bananem na twarzy.
- No dobra, zaryzykuję- powiedziałam i złapałam kanapkę, której jakimś cudem Niall jeszcze nie zjadł.  Potem pobiegłam się ubrać i spakować rzeczy na basen.  Po piętnastu minutach byłam gotowa, więc poszłam do salonu i usiadłam obok Zayn’a.
-Co ci jest? Dlaczego ciągle chodzisz obrażony na cały świat?- zapytałam, bo nie mogłam już znieść widoku jego przekrwionych po kolejnej nieprzespanej nocy oczu, które w ciągu zaledwie kilku dni straciły cały swój blask.
- Nie wiem. Patrzę na was wszystkich i nie rozumiem, dlaczego wszyscy mogą być szczęśliwi, tylko ja nie. Często myślę o Julce. Ja ją tak kochałem, a ona wcale się mną nie interesowała.  Dla niej liczyła się tylko kasa i popularność.- powiedział
 Zrobiło mi się go strasznie żal, bo przypomniałam sobie, jak kiedyś ja przez nią cierpiałam. Przez kilka miesięcy ciągle płakałam, nie spałam i prawie nic nie jadałam. Zayn w porównaniu do mnie świetnie się trzyma , albo przynajmniej udaje, że jest dobrze. Tym razem nie dałam się jej i nie skrzywdziła mnie tak, bo Harry mi pomógł, a Zayn nie miał nikogo. Zastanawiałam się tylko, dlaczego teraz nagle mu się przypomniało. Przecież było już tak dobrze. A może on ciągle udawał, ze jest ok, a teraz w końcu już nie wytrzymał i musiał to z siebie wydusić. W takich sytuacjach człowiek zawsze kryje wszystko w sobie i czasem w nocy, lub gdy jest sam, uroni łzę, ale tak aby nikt się o tym nie dowiedział.  A potem przychodzi taki moment, że już nie dajemy sobie z tym rady i musimy się komuś wyżalić.  Bardzo dobrze go rozumiałam, bo sama przez to przeszłam.  Miesiącami dusiłam w sobie wszystko co złe, aż któregoś dnia nie wytrzymałam. Jeśli nadchodzi już czas, żeby  komuś się wyżalić, to znaczy, że  nadchodzi też czas, żeby powiedzieć „nie” temu, co nas rani, zamknąć za sobą kolejny rozdział w swoim życiu i iść dalej.
-Będzie dobrze. Ja wiem, że może ci się wydawać, ze to są tylko puste słowa, ale zobaczysz, wszystko się ułoży. Znajdziesz jeszcze dziewczynę, która będzie warta twoich uczuć.- powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Wiesz, ostatnio ją widziałem. Szła z jakimś chłopakiem… Przytulali się… Boli mnie to, że nawet jak była ze mną, to bardziej interesowała się Harry’m niż mną.- powiedział, a z jego czekoladowych oczu poleciało kilka maleńkich łez. Przytuliłam go, żeby go pocieszyć.
- Dziękuję ci- powiedział
- Nie ma za co. Polecam się na przyszłość. A teraz chodź, trzeba trochę pospieszyć resztę, bo jakoś długo się szykują.
Okazało się, ze Martyna i niell się zagadali (jak na mój gust to niezbyt dużo  mówili za to nadrabiali pocałunkami, ale nie będę się już czepiać szczegółów), Ania nie mogła znaleźć klapek i biegała od szafki do szafki, a Aga jej pomagała. Liam rozmawiał z Niną przez telefon, bo dziewczyna była u siebie w domu i po drodze mieliśmy ją zabrać. Lou widział, że wszyscy są jeszcze  niegotowi , więc usiadł przed komputerem i jak gdyby nigdy nic siedział na facebooku, ale to i tak nie było najdziwniejsze, co zobaczyłam. Harry przebił wszystkich. Stał przed lustrem w samych bokserkach  i smarował się samoopalaczem.
- Harry, co ty odwalasz?- zapytałam lekko zdezorientowana.
-  No, bo jest środek lata , a ja jestem taki blady i jak teraz idziemy na basen, to będzie to bardzo widać, więc postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić- powiedział beztrosko, a ja dalej stałam z miną idiotki. Chłopak uśmiechnął się i przytulił mnie, a dokładniej chciał to zrobić, bo mu uciekłam, ponieważ nie miałam ochoty mieć całych ciuchów w kremie, chociaż widok mojego chłopaka bez koszulki sprawiał, ze miałam ochotę się na niego rzucić.
- Zacny kaloryfer Haroldzie- powiedziałam i już mnie nie było.
Po 20 minutach wszyscy byli gotowi. Pojechaliśmy do Niny, która już od dawna na nas czekała i wreszcie dotarliśmy na basen. Wszyscy rozbiegliśmy się do swoich szatni. Szybko się przebrałam, wepchnęłam wszystkie rzeczy do szafki i zamknęłam ją. Pobiegłam pod prysznic, gdzie czekały już na mnie dziewczyny.
- Wiesz co, tak sobie rozmawiałyśmy o tobie i postanowiłyśmy, że musimy cie nauczyć pływać.- powiedziały dumne ze swego pomysłu.
- Nie! Błagam nie!- wykrzyczałam, bo miałam już tego serdecznie dosyć. Zawsze jak idę z kimś na basen, to ta osoba bierze sobie za życiowy cel nauczenie mnie pływać, a ja nie potrafię i nie chcę się nauczyć. Uważam, ze ta umiejętność nie jest mi do szczęścia potrzebna i nie chce mi się uczyć.
Weszłyśmy do basenu, w którym byli już chłopcy. Od razu pobiegliśmy na zjeżdżalnię.  Ja, Harry, Liam, Nina Martyna i Niall poszliśmy na taką, na której zjeżdża się na dwuosobowych pontonach. Lou, Ania i Aga poszli na jakąś, na jaką ja w życiu się nie odważę., a Zayn stwierdził, że woli nie ryzykować.
- Jedziemy pierwsi- powiedział Harry
- Co? Nie!
-Nie bój się. Nic ci się nie stanie. Będę jechał tuż za tobą.- powiedział. Niepewnie pokiwałam głową i usiadłam na pontonie podtrzymywanym przez Harry’ego.  Zobaczyłam zielone światło i poczułam, że chłopak odepchnął się rękami od ściany. Jechaliśmy, jak na mój gust, z prędkością światła. Gdy wreszcie wylądowaliśmy w basenie, Harry złapał mnie mocno w talii, żebym nie wpadła pod wodę. Rzuciłam mu się na szyję i próbowałam uspokoić oddech.
- Spokojnie. Nic ci się nie stało, żyjesz.- powiedział z uśmiechem.
- Ok, już dobrze.- powiedziałam dochodząc do siebie.
- Fajnie było, prawda?
-Fajnie? Myślałam, ze już tego nie przeżyję
- Idziemy jeszcze raz?
- Chyba zwariowałeś
- Nie. Niby dlaczego. Pamiętasz, co mówiłem ci rano? Ciesz się tym, co jest tu i teraz.
- No dobra, niech ci będzie- powiedziałam i trzymając się za ręce poszliśmy po ponton. Nie było aż tak źle. Mogę nawet powiedzieć, ze było fajnie. Na tyle fajnie, że zjeżdżaliśmy jeszcze jakieś dziesięć razy. 
_______________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że znów tak długo nie dodawałam, ale tak jak już wcześniej wspomniałam miałam egzaminy i nie miałam czasu, a potem nie miałam internetu. Do tego doszło jeszcze parę innych problemów, które sprawiły, że w ogóle nie miałam chęci do pisania, ani żadnych ciekawych pomysłów.:( Teraz postaram się już dodawać częściej. Jeśli mi się uda, to następny rozdział dodam w sobotę :D Pod warunkiem,  że ktokolwiek będzie to czytał i komentował. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem.Sprawiłyście mi tym wielką radość, a zwłaszcza osoby, które nawoływały innych do komentowania. Nawet nie wiecie, jaką to mi radość sprawiło. Dziękuję Wam:*
A jak Wam się podoba ten rozdział? Jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tekstem, w którym Magda mówi, że nie chce iść z Lou na basen, to jest to nawiązanie do jednego z pierwszych rozdziałów, w którym Louis próbował podtopić bohaterkę. Mówię to, bo wiem, że możecie już tak dokładnie nie pamiętać co się tam działo. To był rozdział, w którym Magda i Harry pierwszy raz się pocałowali. Gdybyście czegoś jeszcze nie pamiętały i nie mogły skojarzyć o co chodzi, to piszcie w komentarzach, to wam przypomnę :D
Wiem, że trochę dużo tych przemyśleń wyszło, ale miałam akurat taki humor i jakoś mnie tak wzięło na pisanie takiego rozdziału z głębi serca. Mam nadzieję, że Wam się podoba i Was za bardzo nie zanudziłam. Proszę komentujcie, bo to sprawia mi wielką radość i bardzo motywuje do dalszego pisania :)

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 32



*Nina*
I jak ci się podobała niespodzianka, którą dla was przygotowałyśmy?- zapytałam z uśmiechem
- Była świetna. Teraz powinienem ci się zrewanżować. – powiedział Liam łapiąc mnie w talii i sadzając na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się najpiękniejszym uśmiechem, na jaki było mnie stać i spojrzałam głęboko w jego brązowe oczy. On odpowiedział mi swoim charakterystycznym nieśmiałym uśmiechem i delikatnie mnie pocałował. Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Jeszcze niedawno byliśmy tylko przyjaciółmi, a ja nawet obawiałam się czy on mnie w ogóle lubi… A teraz moja miłość wreszcie została odwzajemniona.
- Kocham cię- powiedział. W jego ustach brzmiało to tak pięknie.
- Ja ciebie też- odpowiedziałam
- Hi!- krzyknął wesoło Harry
- Cześć!- odpowiedzieliśmy niezbyt zadowoleni z jego obecności.
- Liam, to o czym wczoraj rozmawialiśmy jest nadal aktualne?- zapytał, a mój chłopak pokiwał twierdząco głową.
-O czym wy mówicie?- zapytałam
- O niczym.- powiedział Liam
- Dowiesz się w swoim czasie…- dodał Hazza
- Może pójdziemy do kina?- zapytał mnie najodpowiedzialniejszy z całej piątki
- Ok, możemy iść.- powiedziałam niezbyt świadoma tego, co się tu dzieje.
Godzinę później siedzieliśmy już w ciemnej sali kinowej  przepełnionej zapachem popcornu. Oglądaliśmy straszny wyciskacz łez. Przytuliłam się do Liama, a on objął mnie swoim silnym ramieniem , dzięki czemu czułam się bezpiecznie. Gdy główny bohater umierał, nie mogłam powstrzymać łez, które mimowolnie spływały po moich policzkach. Chłopak, widząc to, otarł łzy z mojej twarzy i spojrzał na mnie swoimi szklistymi oczami. On też się wzruszył, ale nie aż tak jak ja. Wtuliłam się w niego, opierając głowę na  jego ramieniu. Liam, widząc, że film wywarł na mnie wielkie wrażenie, delikatnie głaskał mnie po głowie i jednocześnie bawił się kosmykami moich włosów.

*Zayn*
Idąc po schodach, usłyszałem, ze ktoś jest na dole. Gdy wszedłem do salonu, zobaczyłem Harry’ego i Agnieszkę, którzy z czegoś się śmiali.
- Cześć!- przywitałem się niechętnie, bo niezbyt ją lubię. Nie wiem dlaczego, bo przecież nic mi nie zrobiła, ale jakoś mnie denerwuje.
-Harry, gdzie jest Magda, że romansujesz tu z Agą?- zacząłem żartować
- Poszła z Martyną do sklepu, zaraz powinny wrócić. A co, nie można nawet z przyjaciółką pogadać?
- Można. Tylko, że jak przyjaciółka tak się na ciebie patrzy…
- Sugerujesz coś? Znowu się mnie czepiasz?! Ja nie wiem, jak reszta zespołu z tobą wytrzymuje! Mam cię serdecznie dosyć!- wykrzyknęła i poszła do swojego pokoju
-Jej, ale bulwers – podsumował Hazza
- Nie zna się na żartach. Przejdzie jej zaraz. A gdzie jest reszta?
- Liam z Nina są w kinie, Niall poszedł się położyć, bo boli go głowa, ale nie wiem, gdzie się podział Louis i Ania. Czy tylko mi się wydaje, że coś ciekawego się szykuje?- zapytał unosząc brwi
- Nie wiem. Niedługo się dowiemy.- powiedziałem niechętnie. Nie wiem czemu, ale jakoś wszystko mnie dzisiaj irytuje. Chyba za dużo wczoraj wypiłem. Po kilkunastu minutach przyszły dziewczyny.  Harry wziął od nich  torby z zakupami, a ja nawet się nie ruszyłem. Nie wiem co się dzisiaj ze mną działo, ale miałem napad egoizmu i lenistwa. Później Magda poszła do Agi, a Martyna i Harry o czymś rozmawiali. Z tego, co usłyszałem, wychodzi na to, że Harry coś szykuje dla Magdy i chce, żeby Martyna przypilnowała, żeby nie zepsuła sobie niespodzianki.  Do pokoju wszedł Niall i przytulił Martynę od tyłu, na co dziewczyna zareagowała bardzo entuzjastycznie. Blondyn zaproponował jej jakieś wyjście dzisiaj wieczorem, a ona oczywiście zgodziła się. Czyli wychodzi na to, że  Hazza z Magdą gdzieś idą, głodomorek i jego dziewczyna też, mister łyżka z Niną już gdzieś wyszli, a Lou i Ania gdzieś przepadli. Czyli dzisiejszy wieczór spędzę sam, bo z Agą nie zamierzam. Już wiem dlaczego jestem taki zły. W koło sami zakochani, a ja nie potrafię znaleźć sobie dziewczyny. Nie wiem czemu, ale boję się jakiejś zaufać, bo strasznie przeżyłem tą całą sprawę z Julką. Bardzo mnie skrzywdziła.

*Magda*
Harry zostawił mi na biurku karteczkę, na której napisał żebyśmy spotkali się o 18 koło Big Bena. Miała tam też być Nina z Liam’em. O 17:45 byłam już w umówionym miejscu, ale nikogo jeszcze nie było. Po chwili przyszła Nina i we dwie czekałyśmy na chłopaków. Punktualnie o 18 pojawił się Liam. Czule pocałował swoją dziewczynę i przywitał się ze mną. Czekaliśmy już tylko na Harry’ego. Zegar na wieży pokazywał już godzinę 18:15, a chłopaka dale nie było. Dzwoniliśmy do niego kilka razy, ale nie odbierał. Liam powiedział, że wszyscy razem mieliśmy iść do restauracji, a później gdzieś jeszcze, ale nie chciał powiedzieć gdzie.
- Może Harry się pomylił i jest już na miejscu i czeka na nas?- Nina zaczęła dzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami
- Wątpię w to. Sam wymyślił, żebyśmy się tu spotkali.
- To może wy już idźcie, a ja tu zaczekam- powiedziałam
- Zostaniemy z tobą, albo weźmiemy cię ze sobą, ale na pewno nie zostawimy cie tu samej.- powiedziała Nina. Długo musiałam ich namawiać, żeby jednak poszli beze mnie, ale w końcu się zgodzili. Stałam tu teraz sama, a moi przyjaciele poszli na romantyczną kolację. Zaczynałam się już martwic o Harry’ego. Do głowy przychodziły mi różne czarne myśli, a dokładniej dwie opcje: pierwsza, coś mu się stało i druga, wystawił mnie do wiatru. Wybiła 19. Postanowiłam wracać do domu, bo stwierdziłam, że chłopak już nie przyjdzie. Szłam ze spuszczona głową przyglądając się swoim butom i powstrzymując łzy, gdy nagle zderzyłam się z kimś.
- Uważaj jak łazisz!- wykrzyknęłam ze złością nie podnosząc nawet wzroku
- Fajnie się ze mną witasz- usłyszałam znajomy głos i już miałam zacząć na niego wrzeszczeć, ze kazał mi tu tyle czasu czekać i nawet nie raczył odebrać telefonu, żeby mi powiedzieć, że  nic mu nie jest, ale on nie dopuścił mnie do słowa.
- przepraszam cie bardzo, ale szedłem już do ciebie, gdy nagle spotkałem Emmę, która się przewróciła i złamała nogę. Zawiozłem ją do szpitala i musiałem z nią trochę zostać. Miała pecha, bo przyjechała odwiedzić kuzynkę i zanim do niej dotarła to miała wypadek.
- A czemu nie odbierałeś?
- padła mi bateria. Przepraszam.- powiedział robiąc słodkie oczy. Byłam na niego zła, ale jednocześnie wiedziałam, że to nie jego wina i nie mógł postąpić inaczej. Przez pół godziny siedzieliśmy jeszcze w restauracji, a potem musieliśmy już jechać. Chłopcy nie chcieli nam powiedzieć gdzie jedziemy, a my byłyśmy bardzo ciekawe co oni wymyślili. W dodatku zawiązali nam oczy, więc nawet nie widziałyśmy gdzie jedziemy.  Po kilku minutach wysiadłyśmy z auta i już chciałyśmy zdjąć chustki a oczu, ale chłopcy nie pozwolili nam. Harry złapał mnie w talii i zaczął gdzieś prowadzić. Przed nami szła Nina z Liam’em, który co chwila mówił: - Uważaj schody, wysoki próg…
Po chwili zatrzymaliśmy się i mój chłopak mnie puścił po czym zaczął rozwiązywać chustkę  na moich oczach. Gdy wreszcie mu się udało zobaczyłam, że przed nami stoi wysoki, mody chłopak. Uśmiechnęłam się, bo zrozumiałam, że chłopcy przyprowadzili nas na koncert Ed’a Sheeran’a, a osoba stojąca przede mną, to sam piosenkarz. Z wrażenie zaniemówiłam. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Miałam kilku swoich idoli, których zawsze chciałam zobaczyć (oczywiście numerem jeden było one Direction), a Ed znajdował się na tej liście. Mimo tego, że Sheeran był piosenkarzem, którego lubię i cieszyłam się ze spotkania z nim, to nie czułam tego samego, co wtedy, gdy spotkałam 1D.Ed przywitał się z nami i dał nam swój autograf, po czym przeprosił nas i powiedział, że musi już iść na scenę.
- I jak wrażenia?- zapytał Harry
- Super.  Dziękuję ci.- powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. Nina przytulała Liam’a i dziękowała mu. Później staliśmy tuż obok sceny i słuchaliśmy naszego nowego znajomego. Kiedy miał śpiewać „Lego house” uśmiechnął się do nas i powiedział, że tą piosenkę dedykuje swoim nowym przyjaciółkom. Oczywiście nikt nie wiedział o kogo chodzi, ale my pękałyśmy z dumy. Po koncercie siedzieliśmy za kulisami i rozmawialiśmy.
- I ja wam się podobał koncert?- zapytał Ed
- Było super, a zwłaszcza jak śpiewałeś „Give me love”.
- Dzięki.- powiedział skromnie. Jeszcze przez ponad godzinę siedzieliśmy rozmawiając i żartując sobie ze wszystkiego. Potem Liam pojechał odwieść Ninę , a Harry i ja udaliśmy się do domu gdy weszłam do swojego pokoju, na biurku zoczyłam wielki bukiet różowych tulipanów z karteczka, na której było napisane „kocham cię”
___________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że tak dawno niczego nie dodawałam, ale miałam teraz strasznie ciężki okres i naprawdę nie dawałam rady. Po pierwsze nie miałam czasu, żeby pisać, a po drugie nie miałam weny, bo byłam tak zmęczona, że jak miałam pisać to zasypiałam nad zeszytem. Teraz jeszcze przez najbliższy tydzień czy dwa też może być różnie z dodawaniem rozdziałów, ale postaram się dodać następny za tydzień. Obiecuję, że najwyżej za 2 tygodnie wszystko wróci do normy i będę częściej dodawać rozdziały.
A co sądzicie o tym? Według mnie jest trochę nudny, ale tak jak mówiłam, nie miałam za bardzo weny. Mam do Was prośbę: komentujcie. Dla Was to jest kilka minut, a dla mnie informacja, że nie pisze tego dla siebie i że wam się podoba. Nie muszą być jakieś nie wiadomo jak długie. Naprawdę jedno czy dwa zdania też mnie zadowolą. Dziękuję tym, którzy komentują:) Następny rozdział pojawi się jak pod tym będzie co najmniej 10 komentarzy. Przepraszam, nie chcę Was szantażować, ale nie mam wyjścia, bo tak to nie komentujecie, a wejścia jakieś są, więc to znaczy że ktoś to czyta,dlatego bardzo proszę komentujcie:)

środa, 27 marca 2013

Rozdział 31



Gdy rano się obudziłam, zobaczyłam, że Niall i Liam śpią na podłodze przytulając się. Dobrze, że dziewczyny tego nie widzą, bo byłyby zazdrosne.  Zayn spał na siedząco na krześle, a Louis leżał obok drzwi.  Harry siedział przy moim łóżku i trzymał mnie za rękę. Nie spał, bo miał otwarte oczy, ale był lekko nieprzytomny. Myślę, że przez całą noc nie zmrużył oka. Zapewniałam go, że już się dobrze czuje i poprosiłam, żeby zrobił zdjęcie Niall’owi i Liam’owi. On tylko uśmiechnął się i wyjął z szuflady mój aparat .
- Ty w ogóle dzisiaj spałeś?- zapytałam widząc jak ziewa
- Nie. Całą noc siedziałem i pilnowałem, żeby nic ci się nie stało.
- Dziękuję- wyszeptałam i pocałowałam go. Posiedziałam z nim jeszcze chwilę bawiąc się jego włosami aż zasnął. Przykryłam go kołdrą i poszłam do dziewczyn. Przygotowania szły pełną parą i wszystko już prawie było gotowe. Wszystko oprócz prezentu.
- Mam już pomysł- powiedziałam i uśmiechnęłam się tajemniczo. Chciałam się tym zająć sama, bo tak naprawdę nie zrobiłam nic innego, a moje przyjaciółki tak się męczyły. Dziewczyny zgodziły się, bo nie miały innego wyjścia. Kazałam im pilnować, żeby chłopcy nie odkryli niespodzianki i wyszłam. Wstąpiłam do kilku sklepów i kupiłam niezbędne rzeczy. Postanowiłam od razu wracać do domu, bo wiedziałam, że chłopaki pojechali już na lekcję śpiewu.  
- co im kupiłaś?- zaczęły mnie wypytywać dziewczyny.
- Mnie też miło was widzieć- zażartowałam i podałam im torby z zakupami. Przyjaciółki wyjęły pięć białych koszulek. Na każdej był napis I LOVE, ale każda miała inne zakończenie. Na koszulce dla Harry’ego był namalowany kot, Liama- żółw, Louisa- marchewka, Zayn’a- lusterko , a Niall’a hamburger . Dziewczyny zaczęły się zmiąć na widok tych napisów, ale stwierdziły, że prezent jest świetny.
- Zobaczcie jeszcze to…- powiedziałam i podałam im album. Na pierwszej stronie były zdjęcia chłopców z x-factora , gdy jeszcze nie byli zespołem. Na kolejnej widniało ich pierwsze wspólne zdjęcie , gdy dowiedzieli się, że są zespołem, a dalej ich pierwsze występy. Na kolejnych stronach były uwiecznione najważniejsze dla zespołu chwile, jednak nie były to tylko momenty, gdy odbierali nagrody, ale też życie prywatne. Ja i Harry, Martyna i Niall, Nina i Liam oraz zdjęcia naszej całej dziesiątki.  Na końcu było jeszcze sporo wolnych kartek, bo stwierdziłam, że jeszcze dużo ciekawych rzeczy się wydarzy i warto je będzie uwiecznić. Po kilku godzinach zadzwonili chłopcy i powiedzieli, że zaraz będą w domu. Szybko zgasiłyśmy światła i schowałyśmy się.
- Ał  Lou stanąłeś mi na nodze- narzekał Niall
- Przepraszam, ale tu jest tak ciemno, że nic nie widać.- tłumaczył się
- Dziewczyny jesteście?!- krzyknął Zayn, ale nie usłyszał odpowiedzi.  Po chwili chłopcy weszli do pokoju i zapalili światło, a my wyskoczyłyśmy krzycząc „niespodzianka”. Ich miny były bezcenne. Byli jednocześnie zaskoczeni i zadowoleni. Harry podbiegł do mnie i przytulił mnie. To samo zrobili Liam i Niall, a Zayn, Lou, Ania i Aga zrobili jeden zbiorowy uścisk.
-Z okazji urodzin najlepszego zespołu na świecie chciałybyśmy wam życzyć jak najdłuższej współpracy, kolejnych mega hitów , zdobycia wszystkich możliwych nagród i tego, żebyście nigdy się nie zmieniali. Żebyście na zawsze pozostali tymi wariatami, których kochamy i tymi chłopcami z x-factora.- powiedziałyśmy wszystkie i wręczyłyśmy im prezenty. Byli zachwyceni. Założyli swoje koszulki i usiedli nad albumem wspominając początki swojej kariery. Cieszę się, że mówiąc o historii zespołu, mówi się też o mnie i moich przyjaciółkach. Jesteśmy częścią historii One Direction. Historii, która cały czas się tworzy i miejmy nadzieję, że będzie trwać jak najdłużej. Kiedy Agnieszka pokazała nam tort, który upiekła, byliśmy pod wielkim wrażeniem. Był czerwony, na wierzchu miał biały napis 1D, a z boku były wypisane imiona chłopaków.
- I ty to sama upiekłaś?- zdziwił się Liam
- Tak. Ja piekłam tort, Ania przygotowywała resztę jedzenia, Nina i Martyna zajmowały się wszystkimi sprawami organizacyjnymi i tym wielkim napisem (dziewczyny zrobiły wielki plakat z napisem „Happy birthday One Direction i przykleiły tam zdjęcia chłopaków), a Magda zajęła się prezentami i pilnowaniem żebyście przypadkiem nie odkryli niespodzianki. Pracowałyśmy nad tym dzisiaj całą noc, a Magda pilnowała, żebyście przypadkiem nie zeszli na dół- powiedziała z uśmiechem
- Co? Czyli, że ty tylko udawałaś, że się źle czujesz?- chłopcy zaczęli mierzyć mnie wzrokiem
- Przepraszam was, ale musiałyśmy coś wymyślić …
- A ja całą noc siedziałem i martwiłem się o ciebie- przerwał mi Harry
- Przepraszam- powiedziałam i przytuliłam go – Obiecuję, że więcej was nie okłamię- powiedziałam do wszystkich przytulając wciąż złego Harry’ego – Gniewasz się na mnie?- zapytałam smutno. Chłopak popatrzył na mnie tylko obrażonym wzrokiem i przewiercał mnie tym zimnym spojrzeniem, gdy nagle zaczął mnie łaskotać.
- Nie, Harry błagam przestań! Proszę cię, wiesz, że mam straszne łaskotki- krzyczałam
- Wiem i dlatego to robię. Ja całą noc się o ciebie martwiłem, to teraz ty chwilę pocierpisz. – powiedział. Po chwili udało mi się go ubłagać, żeby przestał.
- Gniewasz się jeszcze na mnie?- zapytałam, a Harry nadstawił policzek. Natychmiast go pocałowałam i przytuliłam mocno.  
- No teraz się już nie gniewam- powiedział z uśmiechem
- Ale jedno trzeba ci przyznać: zdolności aktorskie masz niezłe- przyznał Lou
- Jesteś tak dobrą aktorką, jak Aga kucharką- powiedział jednocześnie jedząc Niall. Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać. Impreza trwała do pierwszej w nocy, gdy już wszyscy byliśmy wyczerpani. Szłam do swojego pokoju, ale Harry złapał mnie za rękę i poszliśmy do niego.
- Ja się wczoraj przez ciebie nie wyspałem, to ty też- powiedział kładąc się do łóżka tuż pod ścianą, żeby dla mnie też było miejsce. Położyłam się obok i zaczęłam przeczesywać jego włosy. Hazza uśmiechnął się i delikatnie mnie pocałował. Do rana leżeliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Około szóstej zasnęłam w ramionach mojego księcia z bajki.
_____________________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że znowu tak długo nie dodawałam, ale ostatnio mam tyle na głowie, że ledwo co się z tym wszystkim wyrabiam. Nie wiem czy ci nauczyciele cierpią na brak zajęcia w domu i żeby się nie nudzić to robią nam kartkówki, żeby mieli co sprawdzać? Wiem, że rozdział jest nudny za co też przepraszam, ale nie miałam weny, a coś dodać trzeba było. Dziękuję Wam za wszystkie miłe komentarze i mam nadzieję, że tym razem nie będę musiała Was szantażować, żeby jakoś was zachęcić do komentowania:)
Nie wiem, czy uda mi się jeszcze dodać coś przed świętami, więc już teraz chciałabym Wam życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT I MOKREGO DYNGUSA :D

poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 30

*Harry*
Obudziło mnie delikatne pukanie do drzwi. Powiedziałem cicho „proszę”, żeby nie obudzić wtulonej we mnie Magdy.
- Widzę, że się pogodziliście- powiedziała moja mama, a ja uśmiechnąłem się. Nagle dziewczyna poruszyła się i otworzyła oczy
-Dzień dobry- przywitała nas zaspanym głosem
- Już się na tego idiotę nie gniewasz?- zapytała mama
- Ej ja tu jestem!- powiedziałem oburzony
-Nie, już nie. Nie potrafię się na niego długo gniewać.- powiedziała, a ja jeszcze mocniej ją przytuliłem.
- Całe szczęście. Bardzo cię polubiłam i mam nadzieję, że wam się ułoży. Kto wie może  w przyszłości zostaniemy rodziną?- powiedziała mama i puściła do nas oczko po czym wyszła z pokoju. Po kilku minutach jedliśmy już śniadanie. Do Londynu mieliśmy wracać dopiero wieczorem, więc czekał nas miły dzień w moim domu.

*Martyna*
-Co tu się stało?- zapytałam widząc bałagan panujący w pokoju
- No  bo Louis mi zabrał kanapkę, więc ja mu zabrałem marchewki i…- zaczął tłumaczyć mój chłopak, ale zagłuszył go krzyk
-Aaaa! Nie! Zayn przestań błagam – krzyczał Liam
- A tobie co się stało?
- On ma łyżkę- powiedział chowając się za moimi plecami. Nie ma to jak życie w domu wariatów. Niall i Lou robią bitwę na żarcie, a Zayn gania biednego Liam’a z łyżką. Dobrze, że nie ma Niny, bo by się Zayn’owi oberwało.
- Macie to posprzątać- powiedziałam zdecydowanym głosem
- Ja też? Ja jedzeniem nie rzucałem- bronił się Liam
- Tak, ty też!
- Dlaczego?
- Bo gdybyś nie uciekał przed tą jakże straszną łyżką, to robiłbyś to samo co oni.
- Co się tu stało?- zapytały Ania i Aga, które dopiero teraz zeszły na dół.
- Ci idioci od rana robią sobie wojnę na żarcie- wyjaśniłam
- I nie zaczekaliście na nas?- zapytała zmartwiona Ania, a my skarciłyśmy ją spojrzeniem
- Co się jej czepiacie? Przynajmniej nie jest taka sztywna jak wy- powiedział Louis
- My sztywne? Pożałujesz tego- powiedziała Aga i wzięła co miała pod ręką i rzuciła w niego. Teraz dopiero rozpoczęła się walka. Biegaliśmy po całym domu i rzucaliśmy się wszystkim czym się dało. W pewnym momencie wyszliśmy na dwór.  Chłopcy wykorzystali swoją przewagę liczebną i wrzucili nas do basenu. Oczywiście my w ramach zemsty pociągnęłyśmy ich za sobą.  Po kilkunastu minutach wszyscy się uspokoiliśmy i  cali mokrzy wracaliśmy do domu.
- Cześć!- przywitała nas Nina, która właśnie przyszła. Nawet szczególnie się nie zdziwiła widząc nas ociekających wodą.
- Cześć!- odpowiedział Liam i już chciał ją przytulić, gdy dziewczyna odsunęła się.
- Jak się wysuszysz, to się z tobą przywitam- powiedziała, a chłopak zrobił minę dziecka, któremu ktoś zabrał lizaka i szybko pobiegł się przebrać. Po chwili wszyscy byliśmy już w nowych, suchych ubraniach.
- Słuchajcie nie ma Magdy i Hazzy, wiec mamy jedyną i niepowtarzalną okazję żeby obejrzeć jakiś horror- stwierdziłam. Wszyscy zgodzili się ze mną. Usiadłam Niall’owi na kolanach i zaczęłam oglądać film. Nina wtuliła się w Liam’a. Słodko razem wyglądali. Cieszę się, ze on ja kocha i  powiedział jej o tym. Ania i Louis śmiali się z najstraszniejszych scen, a Agnieszka zaczynała panikować. Zayn usiadł bliżej niej, chcąc umożliwić jej przytulenie się do siebie, jednak ona wybrała leżącą obok poduszkę. Oni są jak ogień i woda, ciągle się kłócą. Nieraz mam już tego dosyć. Film minął mi strasznie szybko. Nawet nie zdążyłam  się dobrze zorientować o cym jest, bo jakoś tak szybko się skończył. Może się na nim jakoś dokładnie nie skupiłam, bo Niall mnie dekoncentrował.  Cały czas głaskał mnie po głowie, a co kilka minut całowaliśmy się. I jak tu się skupić na filmie? Wieczorem wróciła Magda z Hary’m. Chłopcy musieli iść udzielić wywiadu dla jakiejś gazety, więc siedziałyśmy w moim pokoju i gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Magda opowiedziała nam o mamie  swojego chłopaka i o Emmie.   Myślę, że jej nie polubiła, ale nie martwi się nią jakoś  szczególnie, bo ufa Harry’emu a poza tym chłopak powiedział, że lubili się jako dzieci , teraz już praktycznie się nie kontaktują.
- Wiecie jaki jutro jest dzień?- zapytała Nina
- Środa- odpowiedziała Aga
- A dokładniej?- kontynuowała Nina, ale jakoś nie mogłyśmy domyśleć się o co jej chodzi.
- Już wiem! Jutro są urodziny najlepszego zespołu na świecie- wykrzyknęła Magda z wyraźną radością, że ją olśniło.
- No tak! Trzeba im zrobić jakąś niespodziankę.- stwierdziłam
- Dobra, tylko że mamy bardzo mało czasu i musimy się pospieszyć- powiedziała Ania
- Trzeba zamówić tort…- zaczęła Myślec Nina
- Nie trzeba. Ja mogę upiec- powiedziała Agnieszka, a my wszystkie spojrzałyśmy na nią, jakby powiedziała, że widziała kosmitę.
- Spokojnie nikogo nie zatruje.  Już kilkakrotnie jadłam jej wypieki i jeszcze żyję. -Stwierdziła jej siostra
- Ok. To tort mamy z głowy. Trzeba jeszcze pomyśleć nad jakimś jedzeniem- powiedziała Magda
- Ja mogę się tym zająć- powiedziałam
-Jesteś dziewczyną Niall’a wiec najlepiej się nadajesz- zażartowała Aga
- A kupujemy im jakiś prezent? I jeśli tak, to jeden wspólny, czy dla każdego coś innego?- zapytała Magda
- Coś im kupimy tylko co? Musimy wymyślić coś fajnego, ale niezbyt skomplikowanego  i najlepiej by było gdyby każdy z nich dostał to samo, tylko na przykład w innym kolorze.- Nina zaczęła głośno myśleć. Wszystkie zgodziłyśmy się z nią.
- Tylko musimy wymyślić coś, żeby pozbyć się ich z domu, gdy będziemy wszystko szykować, bo inaczej niespodzianka nam nie wyjdzie.
Postanowiłyśmy pójść do sklepu po rzeczy niezbędne do upieczenia tortu, a rano miałyśmy  zrobić resztę zakupów. Aga i Ania w nocy będą zajmować się przygotowaniem jedzenia, a ja, Magda i Nina  zajmiemy się wszystkimi pozostałymi sprawami organizacyjnymi.
- Ale co zrobimy, żeby oni nie zeszli na dół? Przecież Niall nie opanuje się, jak wyczuje jedzenie.- martwiła się Nina
- Zamkniemy ich wszystkich w jednym pokoju i jedna z nas będzie ich pilnować. Magda, ty się nadajesz. Udasz, że się źle czujesz i będą z tobą siedzieć- powiedziałam. Dziewczyna początkowo protestowała, ale potem zgodziła się.

*Magda*
 Wszyscy siedzieliśmy w moim pokoju.  W pewnym momencie Ania i Aga powiedziały, ze muszą zadzwonić do rodziców, a tu jest za duży hałas i ze idą na dół i mamy im nie przeszkadzać.  Chwilę po ich wyjściu zaczęłam symulować ból serca. Chłopcy nieźle się wystraszyli. Martyna i Nina powiedziały, że idą zadzwonić do lekarza, żeby zapytać się co mamy robić. Źle się czułam z tym, że ich tak okłamuję, bo chłopcy strasznie przejęli się całą sytuacją. Harry zrobił się blady jak ściana i cały czas siedział koło mnie, trzymając mnie za rękę, jakby się bał, że gdy mnie puści, to coś się stanie.  W tym czasie dziewczyny były w pokoju Ani i szykowały dekoracje.  Po jakimś czasie przyszły ze szklanką wody i jak na mój gust z jakimś cukierkiem i powiedziały, że to powinno mi pomóc.  Podziękowałam im i powiedziałam żeby poszły spać, a mną się nie przejmowały. Zgodziły się, ale pod warunkiem, że chłopaki zostaną ze mną przez całą noc i  nie odstąpią mnie na krok. Oczywiście wszyscy się zgodzili i dzięki temu dziewczyny mogły spokojnie przygotowywać niespodziankę.
_______________________________________________________
Przepraszam Was, że dopiero dzisiaj dodaję nowy rozdział, ale nie miałam siły żeby go napisać. Wiem, że jest dosyć nudny, ale miałam gorączkę jak go pisałam, więc nie byłam w stanie wymyślić nic lepszego. Mam nadzieję, że mimo wszystko chociaż trochę Wam się podoba i że będziecie komentować. Liczba komentarzy pod ostatnim rozdziałem nie jest zbyt zadowalająca zwłaszcza, ze wiem, że stać Was na więcej, więc mały szantażyk. Nowy rozdział dodam jak pod tym będzie co najmniej 10 komentarzy. Nie chce Was szantażować, ale muszę bo nie komentujecie, a dla Was to jest chwila, a dal mnie radość, że ktoś to czyta i moja praca nie idzie na marne :)