sobota, 18 maja 2013

Rozdział 36



Usiadłam na krześle obok biurka, a Lena rozglądała się po moim pokoju.
-Kochasz go?- zapytała patrząc na moje zdjęcie z Harry’m stojące obok łóżka.
-Oczywiście, że tak. Czemu w ogóle pytasz?
-Bo jakoś nie widzi mi się ten wasz związek. On jest sławny, bogaty i może mieć każdą. Za miesiąc czy dwa mu się znudzisz i będziesz mieć złamane serce, a on znajdzie sobie ładniejszą.
- Nieprawda. Jak w ogóle możesz tak mówić? Nie znasz go, nie wiesz jaki  jest. Mnie też nie znasz. To kim byłam kiedyś, a to kim jestem teraz, to zupełnie dwie różne osoby.- krzyczałam, bo byłam na nią wściekła
-Widzę, że jesteś zaślepiona i nic do ciebie nie dociera, więc nie będę cię przekonywać, ale wspomnisz moje słowa.- powiedziała i już chciała wyjść, ale zatrzymałam ją.
- Miałaś mi powiedzieć, co się z tobą działo
- Nie zamierzam ci tego mówić. I tak nie zrozumiesz.
-Co? Dlaczego? Zrozum, nie jestem już dzieckiem.
-Serio? A właśnie tak się zachowujesz.
- A ty niby lepsza jesteś? Pojawiasz się nagle i mówisz mi co mam robić, a czego nie.
-Bo jestem twoją starszą siostrą
- To co? Nie jesteś moją matką. Nie masz prawa się tak wobec mnie zachowywać.
-Zerwij z nim!
-Co? Niby czemu? Już całkiem ci na ten pusty łeb padło?
- Mi nie, ale tobie tak! Nie widzisz, że on cię zmienił? Że jesteś inna?
-A skąd ty możesz to wiedzieć?  Ostatnio widziałaś mnie jak miałam 10 lat! Myślisz, że całe życie będę małą dziewczynką bawiącą się lalkami?- krzyczałam już naprawdę rozwścieczona, bo za kogo ona się ma? Pojawia się i mówi, że się zmieniłam, a nawet nie wie jaka byłam zanim poznałam Harry’ego.
-Rzuć go póki jeszcze czas!- powiedziała i trzasnęła drzwiami wychodząc z pokoju, a ja siedziałam patrząc się w nie. Zaczęłam żałośnie płakać. Tyle lat czekałam na ten moment, a gdy wreszcie się spotkałyśmy zaczęłam ją nienawidzić.
-Co się stało?- zapytała Martyna, która właśnie weszła do pokoju.
-Kazała mi zerwać z Harry’m. Myśli, że nie powinnam z nim być, bo jest sławny i jak tylko nadarzy się jakaś okazja to zdradzi mnie. Czy ja według ciebie się zmieniłam odkąd jesteśmy parą?
- Tak. Oczywiście, że się zmieniłaś, ale zdecydowanie na plus. Ciągle się uśmiechasz, jesteś szczęśliwa, a dawniej zobaczenie uśmiechu na twojej twarzy było niemal niemożliwe, bo cały czas byłaś smutna. Przestałaś się wszystkiego bać. Naprawdę to, że jesteście razem bardzo dobrze na ciebie wpływa.- powiedziała, ale ja dalej zanosiłam się płaczem.
- A jeśli ona miała rację? A jeśli ja faktycznie jestem tylko zabawką, którą wyrzuci, jak znajdzie ładniejszą?
-Chyba żartujesz! Przecież on nie jest taki, a poza tym ładniejszej nie znajdzie, bo uważa cię za najpiękniejszą na świecie.  Poczekaj chwilę.- powiedziała i wyjęła z kieszeni telefon. Wystukała coś na klawiaturze i schowała go z powrotem. Po chwili na korytarzu usłyszałyśmy krzyki
-Gdzie leziesz?
-Nie twój interes. Zjedź mi z drogi.
- Nie! Nie licz na to, że będę tolerowała to, że jesteś  z moją siostrą.- i to było ostatnie co usłyszałyśmy poza trzaskaniem drzwi w pokoju obok. Po chwili ktoś zastukał w szybę. To był Harry. Stał na naszym wspólnym balkonie i czekała aż któraś z nas go wpuści. Martyna podniosła się i otworzyła mu. Chłopak nie zwrócił na nią najmniejszej uwagi, tylko od razu podbiegł do mnie.
- Co się stało?- zapytał ocierając mi łzy z oczu. Opowiedziałam mu o mojej kłótni z Leną i o tym co mówiła na temat naszego związku.
- I naprawdę myślisz, że tak bym postąpił? Że cię nie kocha i zostawię cię przy pierwszej lepszej okazji? Gdyby tak było myślisz, że biłbym się wtedy z tamtym chłopakiem dlatego, że cię obraził? Albo, że poleciałbym za tobą do Paryża?  Gdybym był taki, za jakiego ona mnie ma, byłbym z tobą tylko kiedy wszystko jest dobrze, a ja jestem z tobą zawsze.- powiedział przytulając mnie. Trochę mnie tym pocieszył, ale nadal nie byłam w stanie się uśmiechnąć.  Martwił mnie fakt, ze Lena tak się zmieniła. Kiedyś miła, pogodna i przyjacielska dziewczyna, a teraz zło wcielone.
-Wiecie, ja może już pójdę, nie będę wam przeszkadzać. Magda masz się komu wyżalić, więc ja idę. Pogadajcie sobie spokojnie- powiedziała Martyna i wyszła.
- Wiesz, może ona się źle czuje z tym, że tyle czasu cię nie widziała i chciałaby coś zrobić, żeby pokazać ci, że się o ciebie martwi, ale nie umie tego dobrze okazać.
- Nie wiem. Może masz rację, ale to nie zmienia faktu, że była dla mnie wredna. Myślisz, że jestem brzydka?
-Co? Dlaczego miałbym tak Myślec?
-Bo powiedziała, że ty niedługo pewnie znajdziesz sobie ładniejszą  dziewczyną i jednocześnie dała mi do zrozumienia, że ja do miss piękności nie należę.
- Bo ty faktycznie do nich nie pasujesz, bo ty nie jesteś sztuczna i plastikowa.
I know you're never loved the sound of your voice on tape, You never want to know how much you weigh. You still have to squeeze into your jeans, But you're perfect to me. - zaśpiewał akcentując ostatnią linijkę.
-Coś ci pokażę- powiedział i wyjął telefon, po czym wszedł na swój profil na twitterze. Było tam nasze wspólne zdjęcie, a pod nim oczywiście kilkaset komentarzy. Pierwszy, który przeczytałam wyglądał mniej więcej tak: „mimo tego, że przez moją zazdrość nigdy jakoś szczególnie nie polubię twojej dziewczyny, to muszę stwierdzić, że jest śliczna i pięknie razem wyglądacie…”
-Jej- powiedziałam zdziwiona.
No widzisz. Jak mi nie wierzysz, to moim fankom uwierz. W końcu one zawsze mają rację.- zaśmiał się. Ja też odruchowo się uśmiechnęłam.
-No wreszcie mi się udało.- powiedział
-Co?- zapytałam zdziwiona
- Rozweselić cię.  Wiesz co muszę pogadać z Leną i zapytać ją co ona do mnie ma, bo jestem tego ciekaw.  Może uda mi się dowiedzieć co się z nią działo jak jej nie było.
- Lepiej poczekaj z tą rozmową do jutra, bo dzisiaj nie ma humoru.
- Dobra, ale obiecuję, że jak mnie wkurzy, to jej wygarnę wszystko co o niej myślę.
- Ok. Mów jej co chcesz, byleby była taka jak dawniej. Kiedyś się nie wywyższała, traktowała wszystkich jak równych sobie, a teraz wszystkich ma za niedojrzałe bachory, z którymi są same problemy.- powiedziałam smutno
-Nie przejmuj się, może się zmieni- powiedział całując mnie w czoło. Uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego. Chłopak głaskał mnie po plecach. Spojrzałam na jego zielone oczy, a on pocałował mnie.  Odpowiedziałam mu tym samym. Harry uśmiechnął się i posadził mnie na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się patrząc mu głęboko w oczy i zbliżyłam swoje wargi do jego malinowych ust. Nagle ktoś z hukiem otworzył drzwi
- A co wy tu robicie?!- wrzeszczała wyraźnie wściekła Lena. Spojrzeliśmy na nią zdezorientowani, jednak nie odsunęliśmy się od siebie.
- Harry wynocha! Idź do siebie i daj jej wreszcie święty spokój!- powiedziała pchając go w kierunku drzwi. Chłopak jakoś szczególnie nie protestował, więc moja siostra szybko zamknęła za sobą drzwi i zostawiła mnie samą. Usłyszałam szczękniecie zamka w drzwiach i zrozumiałam, że Lena mnie zamknęła. Ale kiedy ona zdążyła wziąć klucz? Na balkonie zobaczyłam Harry’ego.
- Chodźmy do mnie- powiedział i trzymając się za ręce poszliśmy do jego pokoju. Chłopak przekręcił klucz w drzwiach, żeby nikt się do nas nie dobijał.
- Spać mi się chce- stwierdziłam kładąc się na łóżku. Harry zgasił światło po czym ułożył się koło mnie i cichutko zaczął śpiewać „Moments”. Bardzo lubiłam tę piosenkę, więc uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego w skupieniu słuchając tego spokojnego i ciepłego głosu. Później zaśpiewał jeszcze „Gotta be you”, a ja zasnęłam z uśmiechem na twarzy
_______________________________________________________
Cześć! Jak Wam się podoba rozdział? Według mnie wyszedł mi okropnie i jest strasznie nudny, ale możne Wam chociaż trochę się spodoba. Przepraszam, że jest taki kiepski, ale nie miałam jakoś weny. ostatnio w ogóle nie mam zapału ani chęci do pisania. A właściwie nie miałam, bo dzisiaj zauważyłam, że zaczyna mi wracać chęć do pisania,a to już połowa sukcesu. Dziękuję Wam za te wszystkie miłe komentarze. Bardzo mnie to motywuje i poprawia mi humor. A dałybyście radę napisać pod tym rozdziałem 12? Byłabym Wam bardzo wdzięczna:) Naprawdę czym więcej komentarzy, tym bardziej chce mi się pisać, dlatego bardzo Was proszę i dziękuję tym, którzy zawsze komentują :D

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 35



*Liam*
- I co z Magdą?- zapytał Harry’ego Lou
- Nareszcie zasnęła. Całą nos nie spała i martwiła się, co będzie jak spotka się z Leną. – powiedział Hazza
- A ty pewnie razem z nią. Idź spać, a ja powiem im dokładniej o co chodzi- powiedziałem. Harry nie protestował. Pobiegł do siebie i po chwili spał jak kamień. Dokładną historię Leny znałem tylko ja, Hazza i Martyna, a reszta tyle, ile dziś rano Martyna im powiedziała. zastanawialiśmy się teraz, co zrobić, żeby jakoś pomóc naszej przyjaciółce, ale stwierdziliśmy, że jedyne co możemy zrobić, to wspierać ją chociaż to pewnie niewiele da. Zadzwoniliśmy do mamy Magdy. Kobieta powiedziała nam, że jej starsza córka jest w domu i chce przylecieć do Londynu, żeby zobaczyć się z siostrą jutro powinna być u nas. Stwierdziliśmy, że musimy powiedzieć o tym Magdzie, ale nie chcieliśmy jej budzić. W końcu Martyna stwierdziła, że pójdzie z nią pogadać. 

*Martyna*
Niepewnie otworzyłam drzwi do pokoju mojej przyjaciółki. Zobaczyłam, że dziewczyna siedzi na łóżku i ogląda album ze zdjęciami.
- Hej, wszystko ok?- zapytałam
- Tak.- odpowiedziała nie przestając wpatrywać się w zdjęcia. – Powinnam się cieszyć, że wreszcie się znalazła, a Jasie boję. Boję się, że się nie dogadamy.
- Przecież wy zawsze się rozumiałyście. Niby czemu teraz miałoby być inaczej? Fakt, nie widziałyście się trochę, ale przecież  to jest ta sama dziewczyna co kiedyś. Pamiętasz, zawsze jak byłyśmy małe, to ona bawiła się z nami, czy jak się pokłóciłyśmy to starała się  nas pogodzić.
- Masz rację. Wtedy byłyśmy nierozłączne, to teraz też się dogadamy.  Powiedziała uśmiechnięta i wstała
- Gdzie idziesz?- zapytałam
- Musze coś zjeść, bo jest już chyba koło dwunastej, a ja jeszcze nic nie jadłam
- Haha. Mi nie musisz tego tłumaczyć. Jestem dziewczyną Niall’a na tyle długo, że zdążyłam się przyzwyczaić do napadów głodu- powiedziałam radośnie i pobiegłyśmy do kuchni. Zaczęłam przygotowywać dla Magdy śniadanie.
- Lou, Zayn! Obudźcie Harry’ego, bo nikomu nie będzie się chciało znowu śniadania robić.- powiedziałam i po chwili usłyszałam krzyki na górze. Następnie zobaczyłam jak chłopcy niosą zaspanego Hazzę na dół. Razem z Magdą zaczęłyśmy się śmiać, bo wyglądało to uroczo, ale też komicznie. W końcu posadzili go przy stole i poszli do pokoju obok oglądać film. Skończyłam przygotowywać posiłek i zostawiłam moich zaspanych przyjaciół samych.  Usiadłam koło Niall’a i przytuliłam się do niego. Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Cały dzień zleciał nam jakoś szybko i dosyć nudno.

*Maga* (następnego dnia)
Wstałam wcześnie, bo nie mogłam się doczekać spotkania z Leną.  Szybko umyłam się i ubrałam. Po moja siostrę mieliśmy jechac dopiero za godzinę, ale ja siedziałam jak na szpilkach i co chwila spoglądałam na zegarek. Po chwili do pokoju weszła Nina.
-Cześć!- przywitała mnie, a ja tylko uśmiechnęłam się.
- Nina, pojedziecie ze mną na lotnisko?- zapytałam przerywając głucha cisze.
- Jeżeli chcesz, to możemy jechać, ale myślę, że lepiej będzie jak my zostaniemy w domu i dopiero tutaj się z nią spotkamy. Wtedy pierwsze emocje już opadną i będziemy mogli spokojnie porozmawiać. A poza tym pomyśl, jak ty byś się czuła na jej miejscu, gdybyś zobaczyła taki tłum. Weź tylko Harry’ego.
- Masz rację, poczułaby się dziwnie gdyby nas wszystkich zobaczyła. Idę obudzić Harry’ego- powiedziałam niepewnie uśmiechając się do niej.
- Nie martw się tak. Będzie dobrze.
Poszłam do pokoju mojego chłopaka, który oczywiście spał jak zabity.
- Harry, obudź się.- powiedziałam dosyć cicho i łagodnie, ale on nawet nie drgnął. -Harry!!-Zaczęłam krzyczeć, lecz to też nic nie dawało. Zaczęłam go łaskotać i wreszcie się obudził.
- Jedziemy już?- zapytał
-Tak. Wstawaj szybko.- powiedziałam i wyszłam. Po chwili chłopak stał już obok mnie ubrany i uczesany. Pojechaliśmy na lotnisko. Samolot miał przylecieć za 10 minut, więc siedzieliśmy na ławce i niecierpliwie spoglądaliśmy na zegarki. Wreszcie maszyna wylądowała i zobaczyłam wysiadających ludzi , lecz w żadnym z nich nie umiałam poznać mojej siostry. W naszą stronę kierowała się wysoka dziewczyna. Miała czarne, proste włosy i podobne do moich, niebieskie oczy.
-Magda?- zapytała niepewnie
- Tak to ja. Lena jak ty się zmieniłaś.
- Tak, sporo czasu minęło odkąd się ostatnio widziałyśmy i to dlatego. Ty też nie jesteś już taka małą dziewczynką, którą byłaś. A to kto?- zapytała patrząc na Harry’ego
- To mój chłopak, Harry.- powiedziałam, a dziewczyna wybałuszyła oczy
- Jak cie ostatnio widziałam miałaś jakieś dziesięć lat, a teraz masz już chłopaka. Jej naprawdę sporo się zmieniło.
- Tak masz rację. A.. Lena. Mogę cię o coś zapytać? Dlaczego wyjechałaś? Dlaczego przestałaś się z nami kontaktować? Wiesz ile ja nocy przepłakałam po twoim odejściu? Codziennie czekałam na telefon od ciebie, ale nigdy się nie doczekałam.
- Przepraszam. Nie chciałam, żeby tak wyszło.
- Ale gdzie ty byłaś? Czemu nie dzwoniłaś?
- Magda, to jest strasznie długo historia, a to nie czas i nie miejsce. Możemy pogadać o tym później?
- Dobra. Chodźmy do domu..
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Lena czuła się trochę nieswojo , ale próbowała jakoś podtrzymać rozmowę.
- Od dawna jesteście razem
- Nie aż tak długo, ale wcześniej byliśmy przyjaciółmi. Poznaliśmy się jakoś pod koniec roku szkolnego.- odpowiedziałam
- I mieszkacie razem?
- Tak, ale nie tylko my. Mieszkają z nami jeszcze koledzy Harry’ego z zespołu i moje przyjaciółki.
- Jesteś w zespole? Jakim?- zapytała zaciekawiona
- One Direction.  Kojarzysz?- zapytał
- Nie. Nic mi ta nazwa nie mówi.- powiedziała. Zdziwiło mnie to trochę, bo przecież chłopcy są znani na całym świecie i ciężko o nich niczego nie słyszeć. Dojechaliśmy do domu i wysiedliśmy z auta.
-Jej. Nieźle się tu urządziliście.- powiedziała, gdy zobaczyła budynek.  Weszliśmy do środka, gdzie wszyscy o czymś rozmawiali.  Przedstawiłam im Lenę i przypomniałam jej kim jest Martyna. Oczywiście moja siostra nie mogła uwierzyć, że tak się zmieniła itd. Opowiedziałyśmy jej o tym, jak poznałyśmy chłopaków i o tym, co się od tego czasu wydarzyło, a chłopcy mówili jej o zespole i ogólnie o sobie. W ten sposób przegadaliśmy kilka godzin, ale tak naprawdę to my mówiliśmy, a Lena słuchała. W końcu Nina powiedziała, ze musi iść do domu, więc Liam poszedł ją odwieść, a reszta skorzystała z okazji, że można się ulotnić i właśnie to zrobiła.  Zostaliśmy tylko ja, Lena i Harry.
- Może wreszcie ty powiesz nam co działo się u ciebie przez te wszystkie lata?
- Dobra powiem ci, bo mi nie odpuścisz, ale chodźmy gdzie indzie. Chcę  porozmawiać z tobą w cztery oczy.
- W takim razie chodźmy do mojego pokoju- powiedziałam puszczając dłoń Harry’ego  i zaprowadziłam Lenę do mojego pokoju.
____________________________________________________
Cześć! Jak Wam się podoba rozdział? Według mnie jest taki sobie, ale ocenę pozostawiam Wam. Dziękuje za wszystkie miłe komentarze i mam nadzieję, że ten rozdział też chętnie skomentujecie:)
A czy któraś z Was była wczoraj na koncercie chłopców? Ja niestety nie mogłam, chociaż bardzo bym chciała:( Jeśli któraś z Was była to powiedzcie jak było, chociaż domyślam sie, że świetnie. Boże to ich wykonanie "My heart will go on". Normalnie padłam na kolana.

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 34



Poszłam do pokoju mojego chłopaka. To, co tam zobaczyłam kompletnie mnie zaskoczyło. Harry leżała na łóżku, a obok niego znajdował się Louis, który bawił się jego włosami. Chłopcy  przytulali się i byli tak sobą zajęci, że nawet mnie nie zauważyli.  Nie chciałam im przeszkadzać, więc wyszłam. Czułam się trochę dziwnie, ale nie byłam zła. Właściwie, byłam pozbawiona wszelkich emocji i uczuć. Poszłam tam, gdzie mnie nogi poniosły, czyli do kuchni. Tam zastałam Niall’a, który oczywiście jak zwykle jadł. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego włosy były… rude. Co się dzisiaj dzieje? Czy ja wariuję?
-Niall, co się stało z twoimi włosami?
- A niby co się miało stać? Przecież zawsze takie były.- powiedział i wrócił do jedzenia kurczaka. Postanowiłam pójść gdzie indziej, bo wiedziałam, że z nim się nie dogadam. Poszłam zobaczyć co robi Martyna i może od niej się czegoś dowiedzieć. Bez pukania weszłam do jej pokoju i prawie przewróciłam się, gdy spojrzałam, co robi moja przyjaciółka. Siedziała u Zayn’a na kolanach. Byli do siebie przytuleni tak mocno, że nie dzieliły ich nawet milimetry.  Siedzieli tak całując się i nie widząc świata poza sobą. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Czułam się kompletnie samotna i bezradna.  Wszyscy zachowują się tak dziwnie. Nawet mnie nie zauważają. Jakbym była powietrzem. Jedynie Niall, niechętnie, ale jednak odezwał się do mnie.  Zrezygnowana poszłam do Liam’a, bo stwierdziłam, że jeśli nie on, to już nikt mi nie pomoże. Otworzyłam drzwi i ujrzałam chłopaka siedzącego przy oknie i patrzącego niewidzącym wzrokiem na coś za szybą. Gdyby nie to, że był jakiś nieobecny, to wszystko z nim było w porządku.
-Liam..-szepnęłam cicho, a on odwrócił ku mnie głowę. Miał takie dziwne oczy. Wręcz przerażające. Uśmiechnął się delikatnie i bez słowa złapał mnie za rękę po czym przyciągnął do siebie.  Przeczesałam jego włosy, a on zaczął mnie gładzic po policzku.  Bałam się go, ale jednocześnie nie chciałam stamtąd odejść. To była jedyna osoba, która się mną zainteresowała. Chłopak znów się uśmiechnął i skierował wzrok na okno. Zobaczyłam, ze przed naszym domem stoi czarny samochód, obok niego dwaj mężczyźni w kominiarkach, którzy porywają Anię. Spojrzałam prosto w oczy Liam’a i spostrzegłam, że są jakby metalowe. Przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć. Chciałam uciekać, ale on mocno mnie trzymał.
-Magda! Magda! Obudź się! – usłyszałam głos Harry’ego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jestem w swoim pokoju, obok mnie siedzi Harry.
- Co… co się dzieje?- zapytałam zdezorientowana
- Miałaś zły sen i krzyczałaś, więc przybiegłem. Spokojnie, już wszystko jest dobrze. - powiedział uspokajającym głosem.
-To było straszne…
-Opowiedz mi, co się stało.- powiedział i zapalił lampkę. Opowiedziałam mu o moim dziwnym śnie, a on przez ten cały czas przytulał mnie i głaskał po głowie.
- Nie masz się już czego bać. To był tylko koszmar.- powiedział próbując mnie uspokoić. Za oknem szalała burza, więc było strasznie ciemno z wyjątkiem momentów, gdy nagle jakaś błyskawica rozświetlała pochmurne niebo. Zrzuciłam z siebie kołdrę i podniosłam się z łóżka.
- Gdzie idziesz?- zapytał zdziwiony Harry
- Dopóki nie zobaczę, że wszystko jest ok, nie uspokoję się- powiedziałam, a on zamiast zaprotestować i powiedzieć, że to niedorzeczne biegać w środku nocy po domu i sprawdzać coś, co jest oczywiste, złapał mnie za rękę i podeszliśmy do drzwi naprzeciwko. Cicho zapukałam i o dziwo usłyszałam „proszę”.. nacisnęłam na klamkę i zobaczyłam twarz Liam’a oświetloną światłem z komórki.
-Coś się stało? Co wy tu robicie? – zapytał
- A nie, nic. – powiedziałam spokojnie, bo wyglądał całkiem normalnie, a najważniejsze, jego oczy były takie, jak zawsze.
- a ty co robisz? Czemu jeszcze nie śpisz?- zapytałam
- Pisze z Niną i tak się jakoś zagadaliśmy.- powiedział niepewnie się uśmiechając
- To my już ci nie przeszkadzamy. Dobranoc.- powiedzieliśmy i wyszliśmy. Dalej był pokój Niall’a. Harry cicho otworzył drzwi i zobaczyłam, że blondyn leży przytulony do Martyny i oboje śpią z uśmiechami na twarzach.  Tak obeszliśmy wszystkie pokoje i upewniłam się, że wszystko jest ok. weszłam pod kołdrę i położyłam się przy ścianie, robiąc miejsce Harry’emu.
- Zostaniesz ze mną?- zapytałam
- No pewnie.- powiedział i już leżał obok mnie. Przytuliłam go mocno i położyłam głowę na jego torsie.  Chłopak delikatnie mnie pocałował.
- Nie ma to jak całować się w środku nocy. A tak w ogóle, to która jest godzina?- zapytałam
- Nie mam pojęcia.- powiedział znów mnie całując.
- Na szafce obok łóżka leży mój telefon. Zobacz, która jest- poprosiłam. Chłopak teatralnie westchnął po czym odkleił się ode mnie i sięgnął po moją komórkę.
- Dostałaś jakiegoś sms’a.
-Co? Od kogo?
- A skąd mam wiedzieć! To ja ciebie powinienem zapytać z kim romansujesz w środku nocy.
- Jakbyś nie zauważył, to z tobą. Pokaż mi ten telefon- powiedziałam cmokając go w policzek. Przeczytałam wiadomość i bezmyślnie gapiłam się w wyświetlacz.
- Co się stało?- zapytał, a ja nie odpowiedziałam, tylko podałam mu telefon.
- „Znaleźliśmy ją-mama”- przeczytał na głos i podobnie jak ja nie wiedział, co ma robić.
- Powinnaś się cieszyć.- powiedział niepewnie
- Chyba tak…- powiedziałam, chociaż nie wiedziałam, co mam o tym myśleć, bo z jednej strony tęskniłam za siostrą i chciałam się z nią spotkać, a z drugiej nie umiałam zapomnieć o tym, że nas zostawiła. Bałam się, że nie będę już potrafiła z nią rozmawiać.
Cześć:) Przepraszam, że dopiero teraz dodaję, ale cały dzień nie było mnie w domu. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze. Od razu pisać się chce jak się coś takiego widzi. Jesteście wspaniałe :*
A jak Wam się podoba ten rozdział? Początek namieszał Wam trochę w głowach?

środa, 1 maja 2013

Rozdział 33



*Magda*
Obudził mnie dzwoniący telefon. Zaspanym wzrokiem spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam napis „mama”. Jej przypomniała sobie o mnie. Nie dzwoniła do mnie od czasu, kiedy wróciłam z Polski i miałam jej to za złe. Pytała co u nas słychać, jak się czuję i o masę innych nieistotnych rzeczy. W końcu przeszła do sedna sprawy i powiedziała, ze prawie udało im się znaleźć Lenę i być może Ida mi się z nią spotkać jeszcze przed operacją. Mama jeszcze przez chwilę zanudzała mnie opowieściami co tam w domu i jak to wszyscy za mną tęsknią, ale ja już jej nie słuchałam. Patrzyłam na kalendarz wiszący na ścianie i nie chciałam Wierzyc w to, co widzę. Już tylko kilka dni dzieli mnie od tego dnia. Od dnia, który zadecyduje o mojej przyszłości. Pomyślałam o mojej siostrze. Tak dawno jej nie widziałam. Dlaczego ona nas zostawiła? Dlaczego przez tyle lat nie dawała znaku życia? Czy ja po tym wszystkim będę umiała z nią normalnie rozmawiać? Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł  uśmiechnięty Harry
- Czemu masz taka minę? Coś się stało?- zapytał. Opowiedziałam mu o telefonie od mamy i o wszystkich moich obawach.
- Powinnaś przestać się tym przejmować i cieszyć się tym, co jest tu i teraz. Wstawaj, chodź na dół i wszyscy razem wymyślimy coś ciekawego.
Podniosłam się z łóżka, założyłam bluzę i poszliśmy do kuchni, gdzie wszyscy nasi przyjaciele jedli już śniadanie.
- Jakie macie plany na dzisiaj?- zapytał ich Harry
- Nie wiem. Właściwie to nie mamy żadnego mądrego pomysłu.- stwierdził Liam
- Może chodźmy do Aquaparku- zaproponował Louis
- O nie, ja z wami na basen już więcej nie pójdę.- powiedziałam patrząc na Louisa.
- Nie panikuj, już nie będę próbował cię utopić. A poza tym  teraz Harry chyba by mnie za coś takiego zabił. – powiedział jak zwykle z bananem na twarzy.
- No dobra, zaryzykuję- powiedziałam i złapałam kanapkę, której jakimś cudem Niall jeszcze nie zjadł.  Potem pobiegłam się ubrać i spakować rzeczy na basen.  Po piętnastu minutach byłam gotowa, więc poszłam do salonu i usiadłam obok Zayn’a.
-Co ci jest? Dlaczego ciągle chodzisz obrażony na cały świat?- zapytałam, bo nie mogłam już znieść widoku jego przekrwionych po kolejnej nieprzespanej nocy oczu, które w ciągu zaledwie kilku dni straciły cały swój blask.
- Nie wiem. Patrzę na was wszystkich i nie rozumiem, dlaczego wszyscy mogą być szczęśliwi, tylko ja nie. Często myślę o Julce. Ja ją tak kochałem, a ona wcale się mną nie interesowała.  Dla niej liczyła się tylko kasa i popularność.- powiedział
 Zrobiło mi się go strasznie żal, bo przypomniałam sobie, jak kiedyś ja przez nią cierpiałam. Przez kilka miesięcy ciągle płakałam, nie spałam i prawie nic nie jadałam. Zayn w porównaniu do mnie świetnie się trzyma , albo przynajmniej udaje, że jest dobrze. Tym razem nie dałam się jej i nie skrzywdziła mnie tak, bo Harry mi pomógł, a Zayn nie miał nikogo. Zastanawiałam się tylko, dlaczego teraz nagle mu się przypomniało. Przecież było już tak dobrze. A może on ciągle udawał, ze jest ok, a teraz w końcu już nie wytrzymał i musiał to z siebie wydusić. W takich sytuacjach człowiek zawsze kryje wszystko w sobie i czasem w nocy, lub gdy jest sam, uroni łzę, ale tak aby nikt się o tym nie dowiedział.  A potem przychodzi taki moment, że już nie dajemy sobie z tym rady i musimy się komuś wyżalić.  Bardzo dobrze go rozumiałam, bo sama przez to przeszłam.  Miesiącami dusiłam w sobie wszystko co złe, aż któregoś dnia nie wytrzymałam. Jeśli nadchodzi już czas, żeby  komuś się wyżalić, to znaczy, że  nadchodzi też czas, żeby powiedzieć „nie” temu, co nas rani, zamknąć za sobą kolejny rozdział w swoim życiu i iść dalej.
-Będzie dobrze. Ja wiem, że może ci się wydawać, ze to są tylko puste słowa, ale zobaczysz, wszystko się ułoży. Znajdziesz jeszcze dziewczynę, która będzie warta twoich uczuć.- powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Wiesz, ostatnio ją widziałem. Szła z jakimś chłopakiem… Przytulali się… Boli mnie to, że nawet jak była ze mną, to bardziej interesowała się Harry’m niż mną.- powiedział, a z jego czekoladowych oczu poleciało kilka maleńkich łez. Przytuliłam go, żeby go pocieszyć.
- Dziękuję ci- powiedział
- Nie ma za co. Polecam się na przyszłość. A teraz chodź, trzeba trochę pospieszyć resztę, bo jakoś długo się szykują.
Okazało się, ze Martyna i niell się zagadali (jak na mój gust to niezbyt dużo  mówili za to nadrabiali pocałunkami, ale nie będę się już czepiać szczegółów), Ania nie mogła znaleźć klapek i biegała od szafki do szafki, a Aga jej pomagała. Liam rozmawiał z Niną przez telefon, bo dziewczyna była u siebie w domu i po drodze mieliśmy ją zabrać. Lou widział, że wszyscy są jeszcze  niegotowi , więc usiadł przed komputerem i jak gdyby nigdy nic siedział na facebooku, ale to i tak nie było najdziwniejsze, co zobaczyłam. Harry przebił wszystkich. Stał przed lustrem w samych bokserkach  i smarował się samoopalaczem.
- Harry, co ty odwalasz?- zapytałam lekko zdezorientowana.
-  No, bo jest środek lata , a ja jestem taki blady i jak teraz idziemy na basen, to będzie to bardzo widać, więc postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić- powiedział beztrosko, a ja dalej stałam z miną idiotki. Chłopak uśmiechnął się i przytulił mnie, a dokładniej chciał to zrobić, bo mu uciekłam, ponieważ nie miałam ochoty mieć całych ciuchów w kremie, chociaż widok mojego chłopaka bez koszulki sprawiał, ze miałam ochotę się na niego rzucić.
- Zacny kaloryfer Haroldzie- powiedziałam i już mnie nie było.
Po 20 minutach wszyscy byli gotowi. Pojechaliśmy do Niny, która już od dawna na nas czekała i wreszcie dotarliśmy na basen. Wszyscy rozbiegliśmy się do swoich szatni. Szybko się przebrałam, wepchnęłam wszystkie rzeczy do szafki i zamknęłam ją. Pobiegłam pod prysznic, gdzie czekały już na mnie dziewczyny.
- Wiesz co, tak sobie rozmawiałyśmy o tobie i postanowiłyśmy, że musimy cie nauczyć pływać.- powiedziały dumne ze swego pomysłu.
- Nie! Błagam nie!- wykrzyczałam, bo miałam już tego serdecznie dosyć. Zawsze jak idę z kimś na basen, to ta osoba bierze sobie za życiowy cel nauczenie mnie pływać, a ja nie potrafię i nie chcę się nauczyć. Uważam, ze ta umiejętność nie jest mi do szczęścia potrzebna i nie chce mi się uczyć.
Weszłyśmy do basenu, w którym byli już chłopcy. Od razu pobiegliśmy na zjeżdżalnię.  Ja, Harry, Liam, Nina Martyna i Niall poszliśmy na taką, na której zjeżdża się na dwuosobowych pontonach. Lou, Ania i Aga poszli na jakąś, na jaką ja w życiu się nie odważę., a Zayn stwierdził, że woli nie ryzykować.
- Jedziemy pierwsi- powiedział Harry
- Co? Nie!
-Nie bój się. Nic ci się nie stanie. Będę jechał tuż za tobą.- powiedział. Niepewnie pokiwałam głową i usiadłam na pontonie podtrzymywanym przez Harry’ego.  Zobaczyłam zielone światło i poczułam, że chłopak odepchnął się rękami od ściany. Jechaliśmy, jak na mój gust, z prędkością światła. Gdy wreszcie wylądowaliśmy w basenie, Harry złapał mnie mocno w talii, żebym nie wpadła pod wodę. Rzuciłam mu się na szyję i próbowałam uspokoić oddech.
- Spokojnie. Nic ci się nie stało, żyjesz.- powiedział z uśmiechem.
- Ok, już dobrze.- powiedziałam dochodząc do siebie.
- Fajnie było, prawda?
-Fajnie? Myślałam, ze już tego nie przeżyję
- Idziemy jeszcze raz?
- Chyba zwariowałeś
- Nie. Niby dlaczego. Pamiętasz, co mówiłem ci rano? Ciesz się tym, co jest tu i teraz.
- No dobra, niech ci będzie- powiedziałam i trzymając się za ręce poszliśmy po ponton. Nie było aż tak źle. Mogę nawet powiedzieć, ze było fajnie. Na tyle fajnie, że zjeżdżaliśmy jeszcze jakieś dziesięć razy. 
_______________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że znów tak długo nie dodawałam, ale tak jak już wcześniej wspomniałam miałam egzaminy i nie miałam czasu, a potem nie miałam internetu. Do tego doszło jeszcze parę innych problemów, które sprawiły, że w ogóle nie miałam chęci do pisania, ani żadnych ciekawych pomysłów.:( Teraz postaram się już dodawać częściej. Jeśli mi się uda, to następny rozdział dodam w sobotę :D Pod warunkiem,  że ktokolwiek będzie to czytał i komentował. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem.Sprawiłyście mi tym wielką radość, a zwłaszcza osoby, które nawoływały innych do komentowania. Nawet nie wiecie, jaką to mi radość sprawiło. Dziękuję Wam:*
A jak Wam się podoba ten rozdział? Jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tekstem, w którym Magda mówi, że nie chce iść z Lou na basen, to jest to nawiązanie do jednego z pierwszych rozdziałów, w którym Louis próbował podtopić bohaterkę. Mówię to, bo wiem, że możecie już tak dokładnie nie pamiętać co się tam działo. To był rozdział, w którym Magda i Harry pierwszy raz się pocałowali. Gdybyście czegoś jeszcze nie pamiętały i nie mogły skojarzyć o co chodzi, to piszcie w komentarzach, to wam przypomnę :D
Wiem, że trochę dużo tych przemyśleń wyszło, ale miałam akurat taki humor i jakoś mnie tak wzięło na pisanie takiego rozdziału z głębi serca. Mam nadzieję, że Wam się podoba i Was za bardzo nie zanudziłam. Proszę komentujcie, bo to sprawia mi wielką radość i bardzo motywuje do dalszego pisania :)