niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 35



*Liam*
- I co z Magdą?- zapytał Harry’ego Lou
- Nareszcie zasnęła. Całą nos nie spała i martwiła się, co będzie jak spotka się z Leną. – powiedział Hazza
- A ty pewnie razem z nią. Idź spać, a ja powiem im dokładniej o co chodzi- powiedziałem. Harry nie protestował. Pobiegł do siebie i po chwili spał jak kamień. Dokładną historię Leny znałem tylko ja, Hazza i Martyna, a reszta tyle, ile dziś rano Martyna im powiedziała. zastanawialiśmy się teraz, co zrobić, żeby jakoś pomóc naszej przyjaciółce, ale stwierdziliśmy, że jedyne co możemy zrobić, to wspierać ją chociaż to pewnie niewiele da. Zadzwoniliśmy do mamy Magdy. Kobieta powiedziała nam, że jej starsza córka jest w domu i chce przylecieć do Londynu, żeby zobaczyć się z siostrą jutro powinna być u nas. Stwierdziliśmy, że musimy powiedzieć o tym Magdzie, ale nie chcieliśmy jej budzić. W końcu Martyna stwierdziła, że pójdzie z nią pogadać. 

*Martyna*
Niepewnie otworzyłam drzwi do pokoju mojej przyjaciółki. Zobaczyłam, że dziewczyna siedzi na łóżku i ogląda album ze zdjęciami.
- Hej, wszystko ok?- zapytałam
- Tak.- odpowiedziała nie przestając wpatrywać się w zdjęcia. – Powinnam się cieszyć, że wreszcie się znalazła, a Jasie boję. Boję się, że się nie dogadamy.
- Przecież wy zawsze się rozumiałyście. Niby czemu teraz miałoby być inaczej? Fakt, nie widziałyście się trochę, ale przecież  to jest ta sama dziewczyna co kiedyś. Pamiętasz, zawsze jak byłyśmy małe, to ona bawiła się z nami, czy jak się pokłóciłyśmy to starała się  nas pogodzić.
- Masz rację. Wtedy byłyśmy nierozłączne, to teraz też się dogadamy.  Powiedziała uśmiechnięta i wstała
- Gdzie idziesz?- zapytałam
- Musze coś zjeść, bo jest już chyba koło dwunastej, a ja jeszcze nic nie jadłam
- Haha. Mi nie musisz tego tłumaczyć. Jestem dziewczyną Niall’a na tyle długo, że zdążyłam się przyzwyczaić do napadów głodu- powiedziałam radośnie i pobiegłyśmy do kuchni. Zaczęłam przygotowywać dla Magdy śniadanie.
- Lou, Zayn! Obudźcie Harry’ego, bo nikomu nie będzie się chciało znowu śniadania robić.- powiedziałam i po chwili usłyszałam krzyki na górze. Następnie zobaczyłam jak chłopcy niosą zaspanego Hazzę na dół. Razem z Magdą zaczęłyśmy się śmiać, bo wyglądało to uroczo, ale też komicznie. W końcu posadzili go przy stole i poszli do pokoju obok oglądać film. Skończyłam przygotowywać posiłek i zostawiłam moich zaspanych przyjaciół samych.  Usiadłam koło Niall’a i przytuliłam się do niego. Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Cały dzień zleciał nam jakoś szybko i dosyć nudno.

*Maga* (następnego dnia)
Wstałam wcześnie, bo nie mogłam się doczekać spotkania z Leną.  Szybko umyłam się i ubrałam. Po moja siostrę mieliśmy jechac dopiero za godzinę, ale ja siedziałam jak na szpilkach i co chwila spoglądałam na zegarek. Po chwili do pokoju weszła Nina.
-Cześć!- przywitała mnie, a ja tylko uśmiechnęłam się.
- Nina, pojedziecie ze mną na lotnisko?- zapytałam przerywając głucha cisze.
- Jeżeli chcesz, to możemy jechać, ale myślę, że lepiej będzie jak my zostaniemy w domu i dopiero tutaj się z nią spotkamy. Wtedy pierwsze emocje już opadną i będziemy mogli spokojnie porozmawiać. A poza tym pomyśl, jak ty byś się czuła na jej miejscu, gdybyś zobaczyła taki tłum. Weź tylko Harry’ego.
- Masz rację, poczułaby się dziwnie gdyby nas wszystkich zobaczyła. Idę obudzić Harry’ego- powiedziałam niepewnie uśmiechając się do niej.
- Nie martw się tak. Będzie dobrze.
Poszłam do pokoju mojego chłopaka, który oczywiście spał jak zabity.
- Harry, obudź się.- powiedziałam dosyć cicho i łagodnie, ale on nawet nie drgnął. -Harry!!-Zaczęłam krzyczeć, lecz to też nic nie dawało. Zaczęłam go łaskotać i wreszcie się obudził.
- Jedziemy już?- zapytał
-Tak. Wstawaj szybko.- powiedziałam i wyszłam. Po chwili chłopak stał już obok mnie ubrany i uczesany. Pojechaliśmy na lotnisko. Samolot miał przylecieć za 10 minut, więc siedzieliśmy na ławce i niecierpliwie spoglądaliśmy na zegarki. Wreszcie maszyna wylądowała i zobaczyłam wysiadających ludzi , lecz w żadnym z nich nie umiałam poznać mojej siostry. W naszą stronę kierowała się wysoka dziewczyna. Miała czarne, proste włosy i podobne do moich, niebieskie oczy.
-Magda?- zapytała niepewnie
- Tak to ja. Lena jak ty się zmieniłaś.
- Tak, sporo czasu minęło odkąd się ostatnio widziałyśmy i to dlatego. Ty też nie jesteś już taka małą dziewczynką, którą byłaś. A to kto?- zapytała patrząc na Harry’ego
- To mój chłopak, Harry.- powiedziałam, a dziewczyna wybałuszyła oczy
- Jak cie ostatnio widziałam miałaś jakieś dziesięć lat, a teraz masz już chłopaka. Jej naprawdę sporo się zmieniło.
- Tak masz rację. A.. Lena. Mogę cię o coś zapytać? Dlaczego wyjechałaś? Dlaczego przestałaś się z nami kontaktować? Wiesz ile ja nocy przepłakałam po twoim odejściu? Codziennie czekałam na telefon od ciebie, ale nigdy się nie doczekałam.
- Przepraszam. Nie chciałam, żeby tak wyszło.
- Ale gdzie ty byłaś? Czemu nie dzwoniłaś?
- Magda, to jest strasznie długo historia, a to nie czas i nie miejsce. Możemy pogadać o tym później?
- Dobra. Chodźmy do domu..
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Lena czuła się trochę nieswojo , ale próbowała jakoś podtrzymać rozmowę.
- Od dawna jesteście razem
- Nie aż tak długo, ale wcześniej byliśmy przyjaciółmi. Poznaliśmy się jakoś pod koniec roku szkolnego.- odpowiedziałam
- I mieszkacie razem?
- Tak, ale nie tylko my. Mieszkają z nami jeszcze koledzy Harry’ego z zespołu i moje przyjaciółki.
- Jesteś w zespole? Jakim?- zapytała zaciekawiona
- One Direction.  Kojarzysz?- zapytał
- Nie. Nic mi ta nazwa nie mówi.- powiedziała. Zdziwiło mnie to trochę, bo przecież chłopcy są znani na całym świecie i ciężko o nich niczego nie słyszeć. Dojechaliśmy do domu i wysiedliśmy z auta.
-Jej. Nieźle się tu urządziliście.- powiedziała, gdy zobaczyła budynek.  Weszliśmy do środka, gdzie wszyscy o czymś rozmawiali.  Przedstawiłam im Lenę i przypomniałam jej kim jest Martyna. Oczywiście moja siostra nie mogła uwierzyć, że tak się zmieniła itd. Opowiedziałyśmy jej o tym, jak poznałyśmy chłopaków i o tym, co się od tego czasu wydarzyło, a chłopcy mówili jej o zespole i ogólnie o sobie. W ten sposób przegadaliśmy kilka godzin, ale tak naprawdę to my mówiliśmy, a Lena słuchała. W końcu Nina powiedziała, ze musi iść do domu, więc Liam poszedł ją odwieść, a reszta skorzystała z okazji, że można się ulotnić i właśnie to zrobiła.  Zostaliśmy tylko ja, Lena i Harry.
- Może wreszcie ty powiesz nam co działo się u ciebie przez te wszystkie lata?
- Dobra powiem ci, bo mi nie odpuścisz, ale chodźmy gdzie indzie. Chcę  porozmawiać z tobą w cztery oczy.
- W takim razie chodźmy do mojego pokoju- powiedziałam puszczając dłoń Harry’ego  i zaprowadziłam Lenę do mojego pokoju.
____________________________________________________
Cześć! Jak Wam się podoba rozdział? Według mnie jest taki sobie, ale ocenę pozostawiam Wam. Dziękuje za wszystkie miłe komentarze i mam nadzieję, że ten rozdział też chętnie skomentujecie:)
A czy któraś z Was była wczoraj na koncercie chłopców? Ja niestety nie mogłam, chociaż bardzo bym chciała:( Jeśli któraś z Was była to powiedzcie jak było, chociaż domyślam sie, że świetnie. Boże to ich wykonanie "My heart will go on". Normalnie padłam na kolana.

sobota, 4 maja 2013

Rozdział 34



Poszłam do pokoju mojego chłopaka. To, co tam zobaczyłam kompletnie mnie zaskoczyło. Harry leżała na łóżku, a obok niego znajdował się Louis, który bawił się jego włosami. Chłopcy  przytulali się i byli tak sobą zajęci, że nawet mnie nie zauważyli.  Nie chciałam im przeszkadzać, więc wyszłam. Czułam się trochę dziwnie, ale nie byłam zła. Właściwie, byłam pozbawiona wszelkich emocji i uczuć. Poszłam tam, gdzie mnie nogi poniosły, czyli do kuchni. Tam zastałam Niall’a, który oczywiście jak zwykle jadł. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego włosy były… rude. Co się dzisiaj dzieje? Czy ja wariuję?
-Niall, co się stało z twoimi włosami?
- A niby co się miało stać? Przecież zawsze takie były.- powiedział i wrócił do jedzenia kurczaka. Postanowiłam pójść gdzie indziej, bo wiedziałam, że z nim się nie dogadam. Poszłam zobaczyć co robi Martyna i może od niej się czegoś dowiedzieć. Bez pukania weszłam do jej pokoju i prawie przewróciłam się, gdy spojrzałam, co robi moja przyjaciółka. Siedziała u Zayn’a na kolanach. Byli do siebie przytuleni tak mocno, że nie dzieliły ich nawet milimetry.  Siedzieli tak całując się i nie widząc świata poza sobą. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Czułam się kompletnie samotna i bezradna.  Wszyscy zachowują się tak dziwnie. Nawet mnie nie zauważają. Jakbym była powietrzem. Jedynie Niall, niechętnie, ale jednak odezwał się do mnie.  Zrezygnowana poszłam do Liam’a, bo stwierdziłam, że jeśli nie on, to już nikt mi nie pomoże. Otworzyłam drzwi i ujrzałam chłopaka siedzącego przy oknie i patrzącego niewidzącym wzrokiem na coś za szybą. Gdyby nie to, że był jakiś nieobecny, to wszystko z nim było w porządku.
-Liam..-szepnęłam cicho, a on odwrócił ku mnie głowę. Miał takie dziwne oczy. Wręcz przerażające. Uśmiechnął się delikatnie i bez słowa złapał mnie za rękę po czym przyciągnął do siebie.  Przeczesałam jego włosy, a on zaczął mnie gładzic po policzku.  Bałam się go, ale jednocześnie nie chciałam stamtąd odejść. To była jedyna osoba, która się mną zainteresowała. Chłopak znów się uśmiechnął i skierował wzrok na okno. Zobaczyłam, ze przed naszym domem stoi czarny samochód, obok niego dwaj mężczyźni w kominiarkach, którzy porywają Anię. Spojrzałam prosto w oczy Liam’a i spostrzegłam, że są jakby metalowe. Przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć. Chciałam uciekać, ale on mocno mnie trzymał.
-Magda! Magda! Obudź się! – usłyszałam głos Harry’ego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jestem w swoim pokoju, obok mnie siedzi Harry.
- Co… co się dzieje?- zapytałam zdezorientowana
- Miałaś zły sen i krzyczałaś, więc przybiegłem. Spokojnie, już wszystko jest dobrze. - powiedział uspokajającym głosem.
-To było straszne…
-Opowiedz mi, co się stało.- powiedział i zapalił lampkę. Opowiedziałam mu o moim dziwnym śnie, a on przez ten cały czas przytulał mnie i głaskał po głowie.
- Nie masz się już czego bać. To był tylko koszmar.- powiedział próbując mnie uspokoić. Za oknem szalała burza, więc było strasznie ciemno z wyjątkiem momentów, gdy nagle jakaś błyskawica rozświetlała pochmurne niebo. Zrzuciłam z siebie kołdrę i podniosłam się z łóżka.
- Gdzie idziesz?- zapytał zdziwiony Harry
- Dopóki nie zobaczę, że wszystko jest ok, nie uspokoję się- powiedziałam, a on zamiast zaprotestować i powiedzieć, że to niedorzeczne biegać w środku nocy po domu i sprawdzać coś, co jest oczywiste, złapał mnie za rękę i podeszliśmy do drzwi naprzeciwko. Cicho zapukałam i o dziwo usłyszałam „proszę”.. nacisnęłam na klamkę i zobaczyłam twarz Liam’a oświetloną światłem z komórki.
-Coś się stało? Co wy tu robicie? – zapytał
- A nie, nic. – powiedziałam spokojnie, bo wyglądał całkiem normalnie, a najważniejsze, jego oczy były takie, jak zawsze.
- a ty co robisz? Czemu jeszcze nie śpisz?- zapytałam
- Pisze z Niną i tak się jakoś zagadaliśmy.- powiedział niepewnie się uśmiechając
- To my już ci nie przeszkadzamy. Dobranoc.- powiedzieliśmy i wyszliśmy. Dalej był pokój Niall’a. Harry cicho otworzył drzwi i zobaczyłam, że blondyn leży przytulony do Martyny i oboje śpią z uśmiechami na twarzach.  Tak obeszliśmy wszystkie pokoje i upewniłam się, że wszystko jest ok. weszłam pod kołdrę i położyłam się przy ścianie, robiąc miejsce Harry’emu.
- Zostaniesz ze mną?- zapytałam
- No pewnie.- powiedział i już leżał obok mnie. Przytuliłam go mocno i położyłam głowę na jego torsie.  Chłopak delikatnie mnie pocałował.
- Nie ma to jak całować się w środku nocy. A tak w ogóle, to która jest godzina?- zapytałam
- Nie mam pojęcia.- powiedział znów mnie całując.
- Na szafce obok łóżka leży mój telefon. Zobacz, która jest- poprosiłam. Chłopak teatralnie westchnął po czym odkleił się ode mnie i sięgnął po moją komórkę.
- Dostałaś jakiegoś sms’a.
-Co? Od kogo?
- A skąd mam wiedzieć! To ja ciebie powinienem zapytać z kim romansujesz w środku nocy.
- Jakbyś nie zauważył, to z tobą. Pokaż mi ten telefon- powiedziałam cmokając go w policzek. Przeczytałam wiadomość i bezmyślnie gapiłam się w wyświetlacz.
- Co się stało?- zapytał, a ja nie odpowiedziałam, tylko podałam mu telefon.
- „Znaleźliśmy ją-mama”- przeczytał na głos i podobnie jak ja nie wiedział, co ma robić.
- Powinnaś się cieszyć.- powiedział niepewnie
- Chyba tak…- powiedziałam, chociaż nie wiedziałam, co mam o tym myśleć, bo z jednej strony tęskniłam za siostrą i chciałam się z nią spotkać, a z drugiej nie umiałam zapomnieć o tym, że nas zostawiła. Bałam się, że nie będę już potrafiła z nią rozmawiać.
Cześć:) Przepraszam, że dopiero teraz dodaję, ale cały dzień nie było mnie w domu. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze. Od razu pisać się chce jak się coś takiego widzi. Jesteście wspaniałe :*
A jak Wam się podoba ten rozdział? Początek namieszał Wam trochę w głowach?

środa, 1 maja 2013

Rozdział 33



*Magda*
Obudził mnie dzwoniący telefon. Zaspanym wzrokiem spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam napis „mama”. Jej przypomniała sobie o mnie. Nie dzwoniła do mnie od czasu, kiedy wróciłam z Polski i miałam jej to za złe. Pytała co u nas słychać, jak się czuję i o masę innych nieistotnych rzeczy. W końcu przeszła do sedna sprawy i powiedziała, ze prawie udało im się znaleźć Lenę i być może Ida mi się z nią spotkać jeszcze przed operacją. Mama jeszcze przez chwilę zanudzała mnie opowieściami co tam w domu i jak to wszyscy za mną tęsknią, ale ja już jej nie słuchałam. Patrzyłam na kalendarz wiszący na ścianie i nie chciałam Wierzyc w to, co widzę. Już tylko kilka dni dzieli mnie od tego dnia. Od dnia, który zadecyduje o mojej przyszłości. Pomyślałam o mojej siostrze. Tak dawno jej nie widziałam. Dlaczego ona nas zostawiła? Dlaczego przez tyle lat nie dawała znaku życia? Czy ja po tym wszystkim będę umiała z nią normalnie rozmawiać? Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł  uśmiechnięty Harry
- Czemu masz taka minę? Coś się stało?- zapytał. Opowiedziałam mu o telefonie od mamy i o wszystkich moich obawach.
- Powinnaś przestać się tym przejmować i cieszyć się tym, co jest tu i teraz. Wstawaj, chodź na dół i wszyscy razem wymyślimy coś ciekawego.
Podniosłam się z łóżka, założyłam bluzę i poszliśmy do kuchni, gdzie wszyscy nasi przyjaciele jedli już śniadanie.
- Jakie macie plany na dzisiaj?- zapytał ich Harry
- Nie wiem. Właściwie to nie mamy żadnego mądrego pomysłu.- stwierdził Liam
- Może chodźmy do Aquaparku- zaproponował Louis
- O nie, ja z wami na basen już więcej nie pójdę.- powiedziałam patrząc na Louisa.
- Nie panikuj, już nie będę próbował cię utopić. A poza tym  teraz Harry chyba by mnie za coś takiego zabił. – powiedział jak zwykle z bananem na twarzy.
- No dobra, zaryzykuję- powiedziałam i złapałam kanapkę, której jakimś cudem Niall jeszcze nie zjadł.  Potem pobiegłam się ubrać i spakować rzeczy na basen.  Po piętnastu minutach byłam gotowa, więc poszłam do salonu i usiadłam obok Zayn’a.
-Co ci jest? Dlaczego ciągle chodzisz obrażony na cały świat?- zapytałam, bo nie mogłam już znieść widoku jego przekrwionych po kolejnej nieprzespanej nocy oczu, które w ciągu zaledwie kilku dni straciły cały swój blask.
- Nie wiem. Patrzę na was wszystkich i nie rozumiem, dlaczego wszyscy mogą być szczęśliwi, tylko ja nie. Często myślę o Julce. Ja ją tak kochałem, a ona wcale się mną nie interesowała.  Dla niej liczyła się tylko kasa i popularność.- powiedział
 Zrobiło mi się go strasznie żal, bo przypomniałam sobie, jak kiedyś ja przez nią cierpiałam. Przez kilka miesięcy ciągle płakałam, nie spałam i prawie nic nie jadałam. Zayn w porównaniu do mnie świetnie się trzyma , albo przynajmniej udaje, że jest dobrze. Tym razem nie dałam się jej i nie skrzywdziła mnie tak, bo Harry mi pomógł, a Zayn nie miał nikogo. Zastanawiałam się tylko, dlaczego teraz nagle mu się przypomniało. Przecież było już tak dobrze. A może on ciągle udawał, ze jest ok, a teraz w końcu już nie wytrzymał i musiał to z siebie wydusić. W takich sytuacjach człowiek zawsze kryje wszystko w sobie i czasem w nocy, lub gdy jest sam, uroni łzę, ale tak aby nikt się o tym nie dowiedział.  A potem przychodzi taki moment, że już nie dajemy sobie z tym rady i musimy się komuś wyżalić.  Bardzo dobrze go rozumiałam, bo sama przez to przeszłam.  Miesiącami dusiłam w sobie wszystko co złe, aż któregoś dnia nie wytrzymałam. Jeśli nadchodzi już czas, żeby  komuś się wyżalić, to znaczy, że  nadchodzi też czas, żeby powiedzieć „nie” temu, co nas rani, zamknąć za sobą kolejny rozdział w swoim życiu i iść dalej.
-Będzie dobrze. Ja wiem, że może ci się wydawać, ze to są tylko puste słowa, ale zobaczysz, wszystko się ułoży. Znajdziesz jeszcze dziewczynę, która będzie warta twoich uczuć.- powiedziałam i poklepałam go po plecach.
-Wiesz, ostatnio ją widziałem. Szła z jakimś chłopakiem… Przytulali się… Boli mnie to, że nawet jak była ze mną, to bardziej interesowała się Harry’m niż mną.- powiedział, a z jego czekoladowych oczu poleciało kilka maleńkich łez. Przytuliłam go, żeby go pocieszyć.
- Dziękuję ci- powiedział
- Nie ma za co. Polecam się na przyszłość. A teraz chodź, trzeba trochę pospieszyć resztę, bo jakoś długo się szykują.
Okazało się, ze Martyna i niell się zagadali (jak na mój gust to niezbyt dużo  mówili za to nadrabiali pocałunkami, ale nie będę się już czepiać szczegółów), Ania nie mogła znaleźć klapek i biegała od szafki do szafki, a Aga jej pomagała. Liam rozmawiał z Niną przez telefon, bo dziewczyna była u siebie w domu i po drodze mieliśmy ją zabrać. Lou widział, że wszyscy są jeszcze  niegotowi , więc usiadł przed komputerem i jak gdyby nigdy nic siedział na facebooku, ale to i tak nie było najdziwniejsze, co zobaczyłam. Harry przebił wszystkich. Stał przed lustrem w samych bokserkach  i smarował się samoopalaczem.
- Harry, co ty odwalasz?- zapytałam lekko zdezorientowana.
-  No, bo jest środek lata , a ja jestem taki blady i jak teraz idziemy na basen, to będzie to bardzo widać, więc postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić- powiedział beztrosko, a ja dalej stałam z miną idiotki. Chłopak uśmiechnął się i przytulił mnie, a dokładniej chciał to zrobić, bo mu uciekłam, ponieważ nie miałam ochoty mieć całych ciuchów w kremie, chociaż widok mojego chłopaka bez koszulki sprawiał, ze miałam ochotę się na niego rzucić.
- Zacny kaloryfer Haroldzie- powiedziałam i już mnie nie było.
Po 20 minutach wszyscy byli gotowi. Pojechaliśmy do Niny, która już od dawna na nas czekała i wreszcie dotarliśmy na basen. Wszyscy rozbiegliśmy się do swoich szatni. Szybko się przebrałam, wepchnęłam wszystkie rzeczy do szafki i zamknęłam ją. Pobiegłam pod prysznic, gdzie czekały już na mnie dziewczyny.
- Wiesz co, tak sobie rozmawiałyśmy o tobie i postanowiłyśmy, że musimy cie nauczyć pływać.- powiedziały dumne ze swego pomysłu.
- Nie! Błagam nie!- wykrzyczałam, bo miałam już tego serdecznie dosyć. Zawsze jak idę z kimś na basen, to ta osoba bierze sobie za życiowy cel nauczenie mnie pływać, a ja nie potrafię i nie chcę się nauczyć. Uważam, ze ta umiejętność nie jest mi do szczęścia potrzebna i nie chce mi się uczyć.
Weszłyśmy do basenu, w którym byli już chłopcy. Od razu pobiegliśmy na zjeżdżalnię.  Ja, Harry, Liam, Nina Martyna i Niall poszliśmy na taką, na której zjeżdża się na dwuosobowych pontonach. Lou, Ania i Aga poszli na jakąś, na jaką ja w życiu się nie odważę., a Zayn stwierdził, że woli nie ryzykować.
- Jedziemy pierwsi- powiedział Harry
- Co? Nie!
-Nie bój się. Nic ci się nie stanie. Będę jechał tuż za tobą.- powiedział. Niepewnie pokiwałam głową i usiadłam na pontonie podtrzymywanym przez Harry’ego.  Zobaczyłam zielone światło i poczułam, że chłopak odepchnął się rękami od ściany. Jechaliśmy, jak na mój gust, z prędkością światła. Gdy wreszcie wylądowaliśmy w basenie, Harry złapał mnie mocno w talii, żebym nie wpadła pod wodę. Rzuciłam mu się na szyję i próbowałam uspokoić oddech.
- Spokojnie. Nic ci się nie stało, żyjesz.- powiedział z uśmiechem.
- Ok, już dobrze.- powiedziałam dochodząc do siebie.
- Fajnie było, prawda?
-Fajnie? Myślałam, ze już tego nie przeżyję
- Idziemy jeszcze raz?
- Chyba zwariowałeś
- Nie. Niby dlaczego. Pamiętasz, co mówiłem ci rano? Ciesz się tym, co jest tu i teraz.
- No dobra, niech ci będzie- powiedziałam i trzymając się za ręce poszliśmy po ponton. Nie było aż tak źle. Mogę nawet powiedzieć, ze było fajnie. Na tyle fajnie, że zjeżdżaliśmy jeszcze jakieś dziesięć razy. 
_______________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że znów tak długo nie dodawałam, ale tak jak już wcześniej wspomniałam miałam egzaminy i nie miałam czasu, a potem nie miałam internetu. Do tego doszło jeszcze parę innych problemów, które sprawiły, że w ogóle nie miałam chęci do pisania, ani żadnych ciekawych pomysłów.:( Teraz postaram się już dodawać częściej. Jeśli mi się uda, to następny rozdział dodam w sobotę :D Pod warunkiem,  że ktokolwiek będzie to czytał i komentował. Dziękuję za te wszystkie miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem.Sprawiłyście mi tym wielką radość, a zwłaszcza osoby, które nawoływały innych do komentowania. Nawet nie wiecie, jaką to mi radość sprawiło. Dziękuję Wam:*
A jak Wam się podoba ten rozdział? Jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tekstem, w którym Magda mówi, że nie chce iść z Lou na basen, to jest to nawiązanie do jednego z pierwszych rozdziałów, w którym Louis próbował podtopić bohaterkę. Mówię to, bo wiem, że możecie już tak dokładnie nie pamiętać co się tam działo. To był rozdział, w którym Magda i Harry pierwszy raz się pocałowali. Gdybyście czegoś jeszcze nie pamiętały i nie mogły skojarzyć o co chodzi, to piszcie w komentarzach, to wam przypomnę :D
Wiem, że trochę dużo tych przemyśleń wyszło, ale miałam akurat taki humor i jakoś mnie tak wzięło na pisanie takiego rozdziału z głębi serca. Mam nadzieję, że Wam się podoba i Was za bardzo nie zanudziłam. Proszę komentujcie, bo to sprawia mi wielką radość i bardzo motywuje do dalszego pisania :)

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 32



*Nina*
I jak ci się podobała niespodzianka, którą dla was przygotowałyśmy?- zapytałam z uśmiechem
- Była świetna. Teraz powinienem ci się zrewanżować. – powiedział Liam łapiąc mnie w talii i sadzając na swoich kolanach. Uśmiechnęłam się najpiękniejszym uśmiechem, na jaki było mnie stać i spojrzałam głęboko w jego brązowe oczy. On odpowiedział mi swoim charakterystycznym nieśmiałym uśmiechem i delikatnie mnie pocałował. Nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Jeszcze niedawno byliśmy tylko przyjaciółmi, a ja nawet obawiałam się czy on mnie w ogóle lubi… A teraz moja miłość wreszcie została odwzajemniona.
- Kocham cię- powiedział. W jego ustach brzmiało to tak pięknie.
- Ja ciebie też- odpowiedziałam
- Hi!- krzyknął wesoło Harry
- Cześć!- odpowiedzieliśmy niezbyt zadowoleni z jego obecności.
- Liam, to o czym wczoraj rozmawialiśmy jest nadal aktualne?- zapytał, a mój chłopak pokiwał twierdząco głową.
-O czym wy mówicie?- zapytałam
- O niczym.- powiedział Liam
- Dowiesz się w swoim czasie…- dodał Hazza
- Może pójdziemy do kina?- zapytał mnie najodpowiedzialniejszy z całej piątki
- Ok, możemy iść.- powiedziałam niezbyt świadoma tego, co się tu dzieje.
Godzinę później siedzieliśmy już w ciemnej sali kinowej  przepełnionej zapachem popcornu. Oglądaliśmy straszny wyciskacz łez. Przytuliłam się do Liama, a on objął mnie swoim silnym ramieniem , dzięki czemu czułam się bezpiecznie. Gdy główny bohater umierał, nie mogłam powstrzymać łez, które mimowolnie spływały po moich policzkach. Chłopak, widząc to, otarł łzy z mojej twarzy i spojrzał na mnie swoimi szklistymi oczami. On też się wzruszył, ale nie aż tak jak ja. Wtuliłam się w niego, opierając głowę na  jego ramieniu. Liam, widząc, że film wywarł na mnie wielkie wrażenie, delikatnie głaskał mnie po głowie i jednocześnie bawił się kosmykami moich włosów.

*Zayn*
Idąc po schodach, usłyszałem, ze ktoś jest na dole. Gdy wszedłem do salonu, zobaczyłem Harry’ego i Agnieszkę, którzy z czegoś się śmiali.
- Cześć!- przywitałem się niechętnie, bo niezbyt ją lubię. Nie wiem dlaczego, bo przecież nic mi nie zrobiła, ale jakoś mnie denerwuje.
-Harry, gdzie jest Magda, że romansujesz tu z Agą?- zacząłem żartować
- Poszła z Martyną do sklepu, zaraz powinny wrócić. A co, nie można nawet z przyjaciółką pogadać?
- Można. Tylko, że jak przyjaciółka tak się na ciebie patrzy…
- Sugerujesz coś? Znowu się mnie czepiasz?! Ja nie wiem, jak reszta zespołu z tobą wytrzymuje! Mam cię serdecznie dosyć!- wykrzyknęła i poszła do swojego pokoju
-Jej, ale bulwers – podsumował Hazza
- Nie zna się na żartach. Przejdzie jej zaraz. A gdzie jest reszta?
- Liam z Nina są w kinie, Niall poszedł się położyć, bo boli go głowa, ale nie wiem, gdzie się podział Louis i Ania. Czy tylko mi się wydaje, że coś ciekawego się szykuje?- zapytał unosząc brwi
- Nie wiem. Niedługo się dowiemy.- powiedziałem niechętnie. Nie wiem czemu, ale jakoś wszystko mnie dzisiaj irytuje. Chyba za dużo wczoraj wypiłem. Po kilkunastu minutach przyszły dziewczyny.  Harry wziął od nich  torby z zakupami, a ja nawet się nie ruszyłem. Nie wiem co się dzisiaj ze mną działo, ale miałem napad egoizmu i lenistwa. Później Magda poszła do Agi, a Martyna i Harry o czymś rozmawiali. Z tego, co usłyszałem, wychodzi na to, że Harry coś szykuje dla Magdy i chce, żeby Martyna przypilnowała, żeby nie zepsuła sobie niespodzianki.  Do pokoju wszedł Niall i przytulił Martynę od tyłu, na co dziewczyna zareagowała bardzo entuzjastycznie. Blondyn zaproponował jej jakieś wyjście dzisiaj wieczorem, a ona oczywiście zgodziła się. Czyli wychodzi na to, że  Hazza z Magdą gdzieś idą, głodomorek i jego dziewczyna też, mister łyżka z Niną już gdzieś wyszli, a Lou i Ania gdzieś przepadli. Czyli dzisiejszy wieczór spędzę sam, bo z Agą nie zamierzam. Już wiem dlaczego jestem taki zły. W koło sami zakochani, a ja nie potrafię znaleźć sobie dziewczyny. Nie wiem czemu, ale boję się jakiejś zaufać, bo strasznie przeżyłem tą całą sprawę z Julką. Bardzo mnie skrzywdziła.

*Magda*
Harry zostawił mi na biurku karteczkę, na której napisał żebyśmy spotkali się o 18 koło Big Bena. Miała tam też być Nina z Liam’em. O 17:45 byłam już w umówionym miejscu, ale nikogo jeszcze nie było. Po chwili przyszła Nina i we dwie czekałyśmy na chłopaków. Punktualnie o 18 pojawił się Liam. Czule pocałował swoją dziewczynę i przywitał się ze mną. Czekaliśmy już tylko na Harry’ego. Zegar na wieży pokazywał już godzinę 18:15, a chłopaka dale nie było. Dzwoniliśmy do niego kilka razy, ale nie odbierał. Liam powiedział, że wszyscy razem mieliśmy iść do restauracji, a później gdzieś jeszcze, ale nie chciał powiedzieć gdzie.
- Może Harry się pomylił i jest już na miejscu i czeka na nas?- Nina zaczęła dzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami
- Wątpię w to. Sam wymyślił, żebyśmy się tu spotkali.
- To może wy już idźcie, a ja tu zaczekam- powiedziałam
- Zostaniemy z tobą, albo weźmiemy cię ze sobą, ale na pewno nie zostawimy cie tu samej.- powiedziała Nina. Długo musiałam ich namawiać, żeby jednak poszli beze mnie, ale w końcu się zgodzili. Stałam tu teraz sama, a moi przyjaciele poszli na romantyczną kolację. Zaczynałam się już martwic o Harry’ego. Do głowy przychodziły mi różne czarne myśli, a dokładniej dwie opcje: pierwsza, coś mu się stało i druga, wystawił mnie do wiatru. Wybiła 19. Postanowiłam wracać do domu, bo stwierdziłam, że chłopak już nie przyjdzie. Szłam ze spuszczona głową przyglądając się swoim butom i powstrzymując łzy, gdy nagle zderzyłam się z kimś.
- Uważaj jak łazisz!- wykrzyknęłam ze złością nie podnosząc nawet wzroku
- Fajnie się ze mną witasz- usłyszałam znajomy głos i już miałam zacząć na niego wrzeszczeć, ze kazał mi tu tyle czasu czekać i nawet nie raczył odebrać telefonu, żeby mi powiedzieć, że  nic mu nie jest, ale on nie dopuścił mnie do słowa.
- przepraszam cie bardzo, ale szedłem już do ciebie, gdy nagle spotkałem Emmę, która się przewróciła i złamała nogę. Zawiozłem ją do szpitala i musiałem z nią trochę zostać. Miała pecha, bo przyjechała odwiedzić kuzynkę i zanim do niej dotarła to miała wypadek.
- A czemu nie odbierałeś?
- padła mi bateria. Przepraszam.- powiedział robiąc słodkie oczy. Byłam na niego zła, ale jednocześnie wiedziałam, że to nie jego wina i nie mógł postąpić inaczej. Przez pół godziny siedzieliśmy jeszcze w restauracji, a potem musieliśmy już jechać. Chłopcy nie chcieli nam powiedzieć gdzie jedziemy, a my byłyśmy bardzo ciekawe co oni wymyślili. W dodatku zawiązali nam oczy, więc nawet nie widziałyśmy gdzie jedziemy.  Po kilku minutach wysiadłyśmy z auta i już chciałyśmy zdjąć chustki a oczu, ale chłopcy nie pozwolili nam. Harry złapał mnie w talii i zaczął gdzieś prowadzić. Przed nami szła Nina z Liam’em, który co chwila mówił: - Uważaj schody, wysoki próg…
Po chwili zatrzymaliśmy się i mój chłopak mnie puścił po czym zaczął rozwiązywać chustkę  na moich oczach. Gdy wreszcie mu się udało zobaczyłam, że przed nami stoi wysoki, mody chłopak. Uśmiechnęłam się, bo zrozumiałam, że chłopcy przyprowadzili nas na koncert Ed’a Sheeran’a, a osoba stojąca przede mną, to sam piosenkarz. Z wrażenie zaniemówiłam. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Miałam kilku swoich idoli, których zawsze chciałam zobaczyć (oczywiście numerem jeden było one Direction), a Ed znajdował się na tej liście. Mimo tego, że Sheeran był piosenkarzem, którego lubię i cieszyłam się ze spotkania z nim, to nie czułam tego samego, co wtedy, gdy spotkałam 1D.Ed przywitał się z nami i dał nam swój autograf, po czym przeprosił nas i powiedział, że musi już iść na scenę.
- I jak wrażenia?- zapytał Harry
- Super.  Dziękuję ci.- powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. Nina przytulała Liam’a i dziękowała mu. Później staliśmy tuż obok sceny i słuchaliśmy naszego nowego znajomego. Kiedy miał śpiewać „Lego house” uśmiechnął się do nas i powiedział, że tą piosenkę dedykuje swoim nowym przyjaciółkom. Oczywiście nikt nie wiedział o kogo chodzi, ale my pękałyśmy z dumy. Po koncercie siedzieliśmy za kulisami i rozmawialiśmy.
- I ja wam się podobał koncert?- zapytał Ed
- Było super, a zwłaszcza jak śpiewałeś „Give me love”.
- Dzięki.- powiedział skromnie. Jeszcze przez ponad godzinę siedzieliśmy rozmawiając i żartując sobie ze wszystkiego. Potem Liam pojechał odwieść Ninę , a Harry i ja udaliśmy się do domu gdy weszłam do swojego pokoju, na biurku zoczyłam wielki bukiet różowych tulipanów z karteczka, na której było napisane „kocham cię”
___________________________________________________
Cześć! Przepraszam Was, że tak dawno niczego nie dodawałam, ale miałam teraz strasznie ciężki okres i naprawdę nie dawałam rady. Po pierwsze nie miałam czasu, żeby pisać, a po drugie nie miałam weny, bo byłam tak zmęczona, że jak miałam pisać to zasypiałam nad zeszytem. Teraz jeszcze przez najbliższy tydzień czy dwa też może być różnie z dodawaniem rozdziałów, ale postaram się dodać następny za tydzień. Obiecuję, że najwyżej za 2 tygodnie wszystko wróci do normy i będę częściej dodawać rozdziały.
A co sądzicie o tym? Według mnie jest trochę nudny, ale tak jak mówiłam, nie miałam za bardzo weny. Mam do Was prośbę: komentujcie. Dla Was to jest kilka minut, a dla mnie informacja, że nie pisze tego dla siebie i że wam się podoba. Nie muszą być jakieś nie wiadomo jak długie. Naprawdę jedno czy dwa zdania też mnie zadowolą. Dziękuję tym, którzy komentują:) Następny rozdział pojawi się jak pod tym będzie co najmniej 10 komentarzy. Przepraszam, nie chcę Was szantażować, ale nie mam wyjścia, bo tak to nie komentujecie, a wejścia jakieś są, więc to znaczy że ktoś to czyta,dlatego bardzo proszę komentujcie:)