sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 8



Gdy rano zeszłam na śniadanie zobaczyłam, że w kuchni jest tylko Niall i Martyna. Siedzieli zajadając się płatkami z mlekiem i patrzyli sobie w oczy.
- Ale jesteście słodcy- powitałam ich
- Co? O co ci chodzi przecież my tylko jemy śniadanie.-  powiedziała Martyna.
- Jaaasne akurat wam uwierzę, że  te wasze spojrzenia w oczy to tylko takie patrzenie się jak na kogoś z kim się je śniadanie.- powiedziałam i zaczęłam ich prześwietlać wzrokiem
- No dobra tak! Jesteśmy parą! Tylko przestań mi posyłać to spojrzenie- zaczął krzyczeć Niall.
- Wiedziałam, że to na ciebie zadziała. Martyna już się uodporniła, ale na innych to działa.
- Ty idioto mieliśmy nikomu nie mówić- powiedziała Martyna
-- Przepraszam, ale ona zabijała mnie wzrokiem
- Spoko nikomu nic nie powiem jeśli nie chcecie , ale jak będziecie tak krzyczeć to zaraz wszyscy was usłyszą.
Zaczęliśmy się śmiać. W tym momencie do kuchni wszedł Harry.
- Cześć- powiedziałam posyłając mu mój najpiękniejszy uśmiech. Chłopak spojrzał na mnie zapuchniętymi oczami i wyszedł z kuchni idąc do swojego pokoju.
- Czy wy też macie wrażenie, że on wygląda jakby płakał całą noc ?- zapytałam
Martyna i Niall pokiwali twierdząco głowami.
- Nie pamiętam czy kiedykolwiek widziałem go w takim stanie- stwierdził Niall.
W tym momencie do kuchni wszedł Louis, ale zamiast zwykłego cześć usłyszałam: 
-  Zadowolona z siebie jesteś?
- Lou o co chodzi?- zapytała Martyna, bo mnie odebrało mowę.
- Jej się zapytaj- powiedział patrząc na mnie.
- Ale o co chodzi? Bo ja naprawdę nie wiem o czym ty mówisz Lou- powiedziałam
- To idź do Liama może jak go zobaczysz to ci się przypomni- powiedział wyraźnie wściekły na mnie i poszedł.
- Albo mi się wydaje, albo wszyscy w tym domu są na mnie źli.
- My nie.- powiedzieli Niall i Martyna.- I tak szczerze to też nie wiemy o co chodzi.
- Cześć- powitał nas Zayn, który właśnie wszedł do kuchni.
- Ty też jesteś na mnie wściekły?- zapytałam
- A niby czemu? Coś się stało?
- No właśnie nie wiem Louis i Harry są na mnie wyraźnie  źli, a my nie wiemy o co chodzi. Czyli możemy już liczyć tylko na Liama.
Chyba ściągnęłam go myślami, bo w tym momencie pojawił się Liam.
- Cześć. Może ty wiesz czemu Harry się do mnie nie odzywa i wygląda jakby płakał całą noc, a Lou jest na mnie wściekły
- Nie wiem, ale się domyślam. Chodź musimy pogadać- powiedział idąc w stronę tarasu. Pozostali wymienili tylko spojrzenia i stwierdzili, że lepiej zostawić nas samych.
- No wiec o co chodzi?
- Pamiętasz jak wczoraj płakałaś, a ja cię pocieszałem?
- Tak. Ale co to ma wspólnego z całą tą sprawą, bo nadal nie wiem.
- Pamiętasz ten hałas za oknem, kiedy powiedziałem, ze to wiatr.? To był Harry. Widział jak cię przytulam i przypuszczam, że powiedział o wszystkim Louisowi i dlatego dzisiejszy poranek wygląda tak, a nie inaczej.
- Ale to przecież jedna wielka pomyłka
- Wiem, ale oni nie. Chodź myślę, że innym też należą się jakieś wyjaśnienia.
Gdy weszliśmy w kuchni był też Harry i Louis.
- Nienawidzę cię- powiedział  Harry do Liama i wybiegł z domu. Bez zastanowienia ruszyłam za nim.
- Harry stój! Harry zaczekaj!
- Po co Liam już ci się znudził?- zapytał z pretensjami.
- Harry to nie tak…
- A jak? Wczorajsza scena była jednoznaczna.
Wyjaśniłam mu wszystko.
- Naprawdę? Czyli on tylko cię pocieszał, bo ty dowiedziałaś się o tych wynikach? Ale ze mnie dureń!
- Trzeba było przyjść i zapytać mnie wprost, a nie siedzieć i wypłakiwać sobie oczy.- powiedziałam.
- Harry a dlaczego tak się zdenerwowałeś kiedy zobaczyłeś mnie i Liama?- zapytałam, a on zaczął wpatrywać się w taflę wody pod mostkiem, na którym siedzieliśmy.
- Bo… Bo…
- Bo co? Wyduś to.
-Bo Liam to mój przyjaciel, a ty jesteś moją przyjaciółką i martwię się o was. A poza tym zawsze wszyscy są szczęśliwi , tylko ja zawsze jestem sam.
- Przykro mi- powiedziałam
- Jeśli go kochasz to życzę wam szczęścia.- powiedział z wymuszonym uśmiechem
- Ale ja go nie kocham. Traktuję go jak brata. Przecież wiesz. Mówiłam ci nic nas nie łączy.- powiedziałam, a Harry uśmiechnął się.
- Chodźmy już, bo zaraz wszyscy zaczną się martwić dlaczego nas tak długo nie ma.
- Ok. – powiedział . Widziałam wyraz ulgi na jego twarzy, gdy zapewniłam go, że nie kocham Liama. Ale dlaczego? Przecież gdyby coś do mnie czuł to powiedziałby mi o tym, a nie wykręcał się tym, że  się o mnie martwi.
Gdy wróciliśmy do domu Zayn zadecydował, że wszyscy jedziemy do wesołego miasteczka.
Gdy dojechaliśmy wszyscy rzucili się na wielką kolejkę górską. Tylko ja i Harry trzymaliśmy się jakoś z boku. –Ty też się boisz?- zapytał
- No trochę- przyznałam
- Usiądźmy razem to będziemy się nawzajem wspierać- zaproponował
- OK.- Zgodziłam się.
- Żyjemy! Żyjemy!- krzyczeliśmy gdy już byliśmy bezpieczni. Rzuciłam się Harremu na szyję. Oboje cieszyliśmy się, że przejażdżka wreszcie się skończyła. Więcej nie poszliśmy już na kolejkę górską, ale na wszystkich innych karuzelach jeździliśmy razem. Gdy przechodziliśmy obok tunelu miłości Martyna i Niall wymienili spojrzenia.
- Idźcie poczekamy na was- powiedział Zayn., a oni zaczęli się śmiać i pobiegli po bilety. My w tym czasie poszliśmy na lody. Potem poszliśmy jeszcze do domu strachów, który był tak straszny, ze zamiast się bać, śmialiśmy się z niego. Nawet ja, a mnie naprawdę łatwo przestraszyć.
Gdy wróciliśmy do domu wszyscy byli bardzo zmęczeni, więc każdy poszedł do swojego pokoju.

*Niall*
Otworzyłem drzwi mojego pokoju i rozejrzałem się, ale na korytarzu nikogo nie było. Wyszedłem na palcach i pobiegłem do drzwi naprzeciwko, gdy nagle na korytarzu pojawił się Lou.
- Co ty robisz?- zapytał
- A nic. Zostawiłem coś u Martyny w pokoju i…
- Ta jasne. Załóżmy, że ci wierzę.

*Martyna*
Siedziałam w swoim pokoju, gdy nagle wszedł do mnie Niall. Ucieszyłam się.
- I jak ci się podobał dzisiejszy dzień?- zapytał
- Było super- odpowiedziałam siedząc mu już na kolanach.
- A jutro mam dla ciebie niespodziankę
- Jaką?
- Zobaczysz jutro- powiedział uśmiechając się
- Powiedz dzisiaj, bo jak nie to…
- To co?- zapytał, a ja pocałowałam go. On spojrzał mi w oczy, przytulił mnie i również mnie pocałował. Byliśmy szczęśliwi. Ja wreszcie miałam chłopaka, który mnie kocha i rozumie, a on miał dziewczynę, na którą tak długo czekał. Cieszyliśmy się, że nic nie jest w stanie zniszczyć naszej miłości i naszego szczęścia. Gdyby tylko jeszcze Magda i Harry byli szczęśliwi…
____________________________________________________
Cześć! Przepraszam was, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału, ale wiecie szkoła. Robienie testu z fizyki i z chemii w jednym tygodniu powinno być zakazane. Widzę, że pod ostatnim rozdziałem jest tylko 5 komentarzy. Nie podobał wam się?  Mam nadzieję, że pod tym doczekam się chociaż ośmiu, bo wiem, że was na to stać, a to naprawdę bardzo motywuje. Jak widzę, że pod jakimś rozdziałem jest dużo komentarzy to od razu humor mi się poprawia i chce mi się pisać następny. Tak więc proszę was jeśli czytacie to komentujcie.

niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 7

*Tydzień później* *Martyna*
Dzisiaj po południu znów pojechaliśmy nad jezioro. Widok był przepiękny. Błękitna woda, złocista plaża, a za nią las. Odkąd przyjechałam do Anglii jestem ciągle szczęśliwa. Wreszcie poznałam One Direction i zaprzyjaźniła się z nimi. Magda też ciągle się uśmiecha.  Już dawno nie widziałam jej w tak dobrym humorze.  Szkoda tylko, że Niall nie zauważa, że jest dla mnie kimś więcej niż tylko zwykłym przyjacielem.
Siedzieliśmy na plaży i jak zwykle się śmialiśmy, gdy Niall zaproponował mi spacer po lesie. Spojrzałam na moją przyjaciółkę, która posłała mi spojrzenie w stylu idź na co czekasz, więc zgodziłam się. Początkowo szliśmy w cisz, bo jakoś nie było o czym rozmawiać. Niall trzymał mnie za rękę, a ja wpatrywałam się w niego z uśmiechem ma twarzy. Gdy zatrzymaliśmy się żeby odpocząć pomyślałam: teraz albo nigdy.
- Niall musimy o czymś porozmawiać.
- Ja chyba nawet wiem o czym chcesz ze mną rozmawiać- powiedział i nim zdążyłam coś powiedzieć delikatnie mnie pocałował. To było niezwykłe. Nigdy nawet nie liczyłam na to, że go spotkam, a co dopiero na to, ze n pokocha mnie tak ja jego.
- Czy o tym chciałaś ze mną porozmawiać?- zapytał uśmiechając się. Posłałam mu serdeczny uśmiech i odpowiedziałam mu tak samo jak on mi.
-Kocham cię- powiedział
- Ja ciebie też. Czy to znaczy, ze jesteśmy parą?- zapytałam nie wierząc we własne szczęście.
- Jeśli chcesz i jesteś w stanie wytrzymać z kimś takim jak ja to wygląd na to, ze tak- powiedział śmiejąc się
- Tylko wiesz na razie nie mówmy o tym innym niech się pogłowią- powiedział i znów mnie pocałował. Wracaliśmy wtuleni w siebie patrząc sobie głęboko w oczy. Szliśmy tą samą drogą co wcześniej, tak jak wcześniej, lecz teraz było inaczej. Zdecydowanie lepiej.

*Magda* *wieczorem*
-Wiecie ja już chyba pójdę do swojego pokoju trochę odpocząć.- powiedziałam, gdy zjadłam kolację. Wszyscy stwierdzili, że też są już zmęczeni i że też się dzisiaj wcześniej położą. Gdy siedziałam już w swoim pokoju myślałam o tym co się stało w zeszłym tygodniu. Czy on faktycznie mnie pocałował czy to jakiś mój wymysł od omdlenia? Niby od tego czasu zachowuje się normalnie, jakby nic się nie stało. Ale dlaczego zrobił się czerwony kiedy Niall zaczął żartować? No właśnie Niall. On i Martyna zachowują się dzisiaj jakoś dziwnie. Posyłają sobie jakieś spojrzenia, śmieją się nie wiadomo z czego. W tym momencie moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi. Zdziwiłam się, bo przecież mówiłam wszystkim, że chcę odpocząć co było równoznaczne z chcę być sama. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam w nich Liama.
- Mogę wejść?- zapytał
- Jasne- odpowiedziałam trochę niepewnym głosem, bo tak naprawdę spodziewałam się tu każdego, ale nie jego, bo wiedziałam, że Liam to ten najrozsądniejszy i jak proszę o spokój to uszanuje to.
- Coś się stało?- zapytałam
- Dzwoniła do mnie twoja mama- powiedział ze smutkiem
- I?- zapytałam niepewnie
- Ma już część twoich wyników .
W tej chwili siedziałam i wpatrywałam się w niego z takim oczekiwaniem jakby miał powiedzieć czy za chwilę będzie koniec świata czy jednak nie.
I wyniki nie są zbyt zadowalające i trzeba jeszcze poczekać na inne, a w razie konieczności powtórzyć te wszystkie badania, ale wygląda na to, że chyba jednak będziesz musiała mieć tą operację.
Poczułam, że po mojej twarzy spływają łzy.
- Nie martw się będzie dobrze zobaczysz. Tamte wyniki na pewno będą lepsze- powiedział łagodnym głosem.
- Ale ja się boję. Tak strasznie się boję- szlochałam. Liam przytulił mnie. Siedziałam tak wtulona w niego wylewając morze łez, gdy nagle usłyszałam  jakiś hałas za oknem, , co sprawiło, że puściłam Liama i spojrzałam za siebie, ale nic nie zobaczyłam.
- To pewnie wiatr- powiedział uspokajająco
- Pewnie tak- powiedziałam nie do końca przekonana.
- Wszystko jest już ok?- zapytał
- Nie. Nic nie jest ok. Mogę stracić życie. Właśnie teraz, kiedy znalazłam przyjaciół i …
- I co?- zapytał
- Ale nie powiesz tego nikomu?
-Nie. Obiecuję. – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- Zakochałam się- przyznałam. Liam spojrzał na mnie  wzrokiem, z którego można było wyczytać jedno pytanie: w kim? Popatrzyłam na niego
- Ale na pewno nikomu nie powiesz?- zapytałam niepewnie
- Na pewno. No to kto to jest?
- Harry- odpowiedziałam niemal bezgłośnie.
- Tak myślałam. To dlatego wtedy zemdlałaś? Co się stało?
Opowiedziałam mu o wydarzeniach z tamtego dnia.- Tylko wiesz przez to, że zemdlałam nie jestem pewna, że wszystko tak było- przyznałam ze smutkiem
- Na pewno tak było. Inaczej czemu byś zemdlała?
- No może- odpowiedziałam  niepewnie.
- Słuchaj porozmawiam z nim- zaproponował
- O nie. Nie ma mowy. Obiecałeś!
- No dobra, ale pamiętaj jak coś to mogę z nim pogadać ok?
-Ok. Zapamiętam, ale raczej nie skorzystam.

* Harry* ( w tym samym czasie)
Ubrałem się w nowe ciuchy, spryskałem się chyba wiadrem perfum i spędziłem prawie pół godziny przed lustrem, ale moje włosy wyglądały ciągle tak samo. Trudno- pomyślałem. Byłem bardzo zdenerwowany. Zamierzałem iść właśnie do Magdy. Mieliśmy wspólny balkon, więc chciałem przejść tamtędy niezauważony. Gdy stanąłem pod jej oknem ujrzałem widok jakiego nie chciałby  widzieć żaden zakochany chłopak. Magda siedziała i ściskała się z Liamem.- Moja Magda- pomyślałem – I mój kumpel.
Z nerw kopnąłem  w ścianę i w tym momencie stwierdziłem, że nie był to dobry pomysł, bo narobiłem hałasu. Liam mnie chyba dostrzegł, ale Magda nie zdążyła  bo siedziała tyłem, a zanim się odwróciła mnie już nie było. Siedziałem w swoim pokoju i płakałem. Nagle wpadł do mnie Louis.
- Co się stało? Wyglądasz jakby właśnie cały twój świat się zawalił.- powiedział
- Bo tak jest.- powiedziałem cały czas płacząc.
- Co? Dlaczego?
- Pamiętasz jak jeszcze byliśmy w szpitalu  i mówiłem ci , że się zakochałem.
- Tak- przyznał niepewnie Lou. – I?
- I … i tą dziewczyną była Magda. To jest miłość od pierwszego wejrzenia. Kocham ją, a ona siedzi i obściskuje się z Liamem.
- Co? Z Liamem? Chyba żartujesz?
- Nie- odpowiedziałem już całkiem przybity .Tydzień temu mi się zwierzała, całowała mnie, a dzisiaj stwierdziła, że woli Liama. Nie daruję mu tego. Nie będę się kumplował z kimś kto odbił mi dziewczynę. To koniec! Koniec naszej przyjaźni i koniec One Direction.
_________________________________________________________
I jak wam się podoba rozdział? Wiem, że trochę za szybko ich połączyłam, ale jakos tak wyszło. Dziękuje wam za te wszystkie miłe komentarze. Jak mam zły humor to wchodzę tu i czytam co mi piszecie i od razu robi mi się ciepło na sercu. Dziekuję wam i mam nadzieję, że spodoba wam się ten rozdział. Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale w szkole miałam straszny tydzień i przez prawie cały wekend ,nie mnie było i dopiero teraz mogłam dodać nowy rozdział.



środa, 7 listopada 2012

Rozdział 6


Gdy się ocknęłam stał nade mną Harry i Martyna. Usiadłam, a on natychmiast mnie przytulił. W oczach miał łzy.
- Jak ja się o ciebie bałem. Nie wiedziałem co robić więc zadzwoniłem po Martynę, żeby pomogła mi cię ocucić.
-Przepraszam- wyszeptałam.
- Nie przeprasza, bo nie masz za co, tylko więcej nas tak nie strasz.- powiedziała Martyna.
- Spróbuję- powiedziałam uśmiechając się lekko. –Wybaczysz mi?- Zapytałam patrząc nieśmiało na Harrego.  On w odpowiedzi przytulił mnie i szepnął mi prosto do ucha
- Czy mógłbym się gniewać na kogoś tak dla mnie ważnego ?
Zaskoczyło mnie to nieco, bo myślałam, ze nasz pocałunek był tylko jakimś jakby snem w czasie omdlenia.
- Chodźcie.-powiedziała niczego nieświadoma Martyna
-Trzeba cię zawieść do lekarza i sprawdzić czy na pewno wszystko jest w porządku.- powiedziała pomagając mi wstać, ale ja chwiałam się na nogach. Harry widząc to, podszedł do nas i wziął mnie na ręce niosąc mnie do domu. Oplotłam ręce wokół jego szyi i wtuliłam się w niego. Czułam bicie jego serca. To było cudowne uczucie. Gdy dotarliśmy do domu wszyscy siedzieli i czekali w napięciu. Pierwszy rzucił się na nas Louis.
- Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? Tak cię przepraszam za to w basenie. Postąpiłem jak dureń. Przepraszam
- Nie ma sprawy. Przepraszam, że tak na ciebie nawrzeszczałam.- powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Należało mi się.
Naszą rozmowę przerwał Liam- Słuchajcie zadzwoniłem już po lekarza i zaraz powinien tu być.
- Co? Ale po co lekarza?- przestraszyłam się – Przecież już wszystko jest ok.
- Teraz jest ale wcześniej nie było. Ludzie nie mdleją tak bez powodu kiedy siedzą i wpatrują się w gwiazdy.- powiedział Zayn
- A skąd wiesz, że nie miała powodu. W końcu była z Harrym.- zażartował Niall. Wszyscy roześmieli się z jego żartu, a Harry zrobił się czerwony co tylko spotęgowało śmiech wszystkich dookoła.
Lekarz stwierdził, ze zemdlałam bo mam chore serce i w mojej przypadku takie rzeczy zdarzają się na skutek różnych sytuacji jak na przykład spotkanie idola czy coś podobnego. Ale trafnie mi to wytłumaczył. Skoro mogłabym zemdleć na widok któregoś z chłopców to moja reakcja na pocałunek Harrego była jak najbardziej normalna.
Wszyscy poszliśmy zjeść śniadanie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam ile jest w stanie zjeść Niall. Chłopcy zaproponowali nam wycieczkę nad jezioro. Zgodziłyśmy się. Ja, Martyna, Harry i Niall pływaliśmy rowerami wodnymi. Lou i Liam zdecydowali się na kajak, a Zayn stwierdził, że woli zostać na lądzie.

 *Martyna*
Gdy skończyliśmy pływać rozłożyliśmy koce na plaży i zaczęliśmy rozmawiać. Przecież tak naprawdę chłopcy nic o nas nie wiedzą. My jesteśmy w nieco lepszej sytuacji, bo znamy różne ciekawostki na ich temat.
- Słuchajcie, a może zagramy w taką grę: każdy po kolei zadaje pytania danej osobie i ta osoba musi na nie szczerze odpowiedzieć. W ten sposób szybciej się poznamy. Co wy na to?- zaproponował Liam. Wszyscy się zgodziliśmy więc zaczęliśmy zadawać sobie pytania.
- Martyna który z nas jest najbardziej przystojny?- zapytał Louis
-Niall- odpowiedziałam  bez wahania. Chłopak uśmiechnął się i lekko się zarumienił.
- Magda jak myślisz z którym z nas masz najwięcej wspólnego?- zapytał Zayn.
- Nie wiem, bo nie znam was jeszcze aż tak dobrze.
- To powiedz jaka jesteś co lubisz robić, a my porównamy- powiedział Louis
- OK. Więc tak myślę, że jestem dosyć cierpliwa, raczej nieśmiała i nigdy jak pierwszy raz z kimś rozmawiam to nie czuję się pewnie. Jestem zaskoczona, że z wami tak od razu się dogadałam. Umiem żonglować, nie umiem pływać, ale to już chyba wiecie, czasem jak jestem sama to lubię sobie pośpiewać, ale nie polecam nikomu mnie słuchać- powiedziała moja przyjaciółka
- Szczerze ciężko ocenić z którym z nas masz najwięcej wspólnego. Chyba z każdym coś. To dobrze, bo to znaczy, że się ze wszystkimi dogadasz- powiedział Harry.
- Martyna a ty co nam ciekawego o sobie powiesz?
- Lubię grać na gitarze chociaż do perfekcji mi jeszcze daleko, mój ulubiony film to Uprowadzona…
Jeszcze przez bardzo długi czas mówiliśmy sobie wszystko o sobie i muszę przyznać, że bardzo się polubiliśmy. Ta rozmowa zbliżyła nas wszystkich do siebie. Teraz dopiero zaczynam lubić chłopców za to kim naprawdę są, bo dopiero teraz  to wiem. Bardzo się cieszę, że mam takich przyjaciół, bo naprawdę świetnie się dogadujemy. Później zrobiliśmy ognisko. Wszyscy opowiadaliśmy  sobie zabawne, a nieraz żenujące historie z naszego życia. Lou powiedział, że jak był kiedyś z Harrym na nartach, podjechała do nich para z aparatem, więc chłopcy stanęli koło nich chcąc sobie zrobić z nimi zdjęcie. Ale my chcieliśmy, żebyście wy nam zrobili zdjęcie- powiedziała dziewczyna. Gdy to usłyszeliśmy  nie mogliśmy przestać się śmiać. Później Niall wyjął gitarę zaczął grać. Byłyśmy pod wrażeniem jego zdolności.
- Martyna pokarz co potrafisz- powiedział i podał mi instrument. Niepewnie wzięłam gitarę i zagrałam jakąś piosenkę, która akurat mi się przypomniała.
- Jesteś świetna!- stwierdził Liam
- A ty Niall co myślisz?- zapytałam
- Jesteś wspaniała- powiedział z uśmiechem
- Dzięki powiedziałam ciesząc się jak głupia. Złapałam kolejny chwyt próbując zagrać Gotta be you, ale jakoś mi nie wychodziło. Wtedy Niall podszedł do mnie i złapał moją rękę układając ją odpowiednio na gryfie.- Spróbuj teraz- powiedział, a ja zaczęłam grać już zdecydowanie lepiej niż wcześniej. Po prostu jego obecność obok mnie sprawiała, że wszystko wychodziło mi lepiej, a świat wydawał mi się piękniejszy. Jak ja bym chciała, żeby on poczuł do mnie to co ja czuję do niego.
__________________________________________________
DZIĘKUJĘ wam za te 12 komentarzy.  Jestem bardzo zadowolona, bo nie sądziłam, że aż tyle osób to czyta i im się podoba. W szczególności dziękuję Ninie. Naprawdę twoje wejście sprawiło mi ogromną radość, bo twój blog jest moim ulubionym i bardzo zależało mi na twoim wejściu tu i na twojej opinii, więc bardzo się cieszę, że ci się podoba. Dziękuję też wszystkim pozostałym obserwatorom. Jak widzę, że komuś się podoba mój blog to cieszę się jak głupia. Nawet nie wiecie jak te wszystkie miłe komentarze motywują. Tak więc dziękuje wam wszystkim razem i każdej z osobna i mam nadzieję, ze pod tym rozdziałem również doczekam się paru miłych słów od was. Wiem, że ten rozdział jest trochę nudny i zdecydowanie gorszy od poprzedniego, ale mimo wszystko mam nadzieję, że wam się spodoba:)

piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 5


*Magda*

Poszłam do swojego pokoju się przebrać. Założyłam kostium, a na niego kwiecistą sukienkę wiązaną na szyi. Zapukałam do pokoju Martyny
- Poczekaj moment kończę się przebierać- powiedziała moja przyjaciółka i po chwili wpuściła mnie. Wyglądała  wspaniale. Miała śliczna zielona sukienkę.
- To co idziemy?- zapytałam
- Ok.- odpowiedziała z uśmiechem. Widać było, że tak jak ja ma ochotę skakać ze szczęścia. Gdy wyszłyśmy na taras zobaczyłyśmy ogromny basen i pięciu najfajniejszych chłopaków świata. Po kilku minutach wszyscy byli już w basenie. Ja jedna trzymałam się nieco z boku, ponieważ nie czułam się pewnie w głębokiej wodzie nie mając jak złapać się brzegu. W pewnym momencie podpłynął do mnie Liam. Ucieszyłam się, że ktoś jednak pamięta o tym, że istnieję.
- Miałem cię nauczyć pływać- powiedział obdarowując mnie szczerym uśmiechem.
- Trochę się boję- przyznałam niechętnie
- Dasz radę wierzę w ciebie
- No dobra
- Połóż się na wodzie
- Co? Nie, boję się!
- Spokojnie będę cię trzymał.
Nieśmiało położyłam się. Poczułam, jak Liam podkłada ręce pod moje plecy. Przeszły mnie dreszcze. Nie wiem czy dlatego, że mnie dotknął, czy dlatego, że tak bardzo się bałam.
- Utopię się, utopię!!!- Zaczęłam krzyczeć
- Spokojnie nie panikuj. Trzymam cie tak? Ok?
- Ok.- Powiedziałam niepewnie. Było mi głupio, bo zrobiłam panikę, jak jakaś idiotka. Liam chyba zauważył wyraz mojej twarzy i odgadł o czym myślę, bo powiedział – Nie przejmuj się. Zayn robi większą panikę. Tylko on głośniej piszczy.- Powiedział uśmiechając się, a ja zaśmiałam się. Nagle poczułam, że cos, a raczej ktoś ciągnie mnie za nogę próbując mnie podtopić. Oczywiście był to Louis. Zaczęłam krzyczeć jak opętana i krztusić się wodą. Harry, Niall i Martyna podpłynęli szybko pomóc Liamowi utrzymać mnie na powierzchni. Gdy stałam już przy brzegu zaczęłam się drzeć- Ty idioto mówiłam ci, że nie umiem pływać! Mogłeś mnie utopić!- Wykrzyczałam wściekła i wyszłam z wody idąc prosto do mojego pokoju.
- To było przegięcie Lou nawet jak na ciebie- powiedział Harry.
Gdy przebrałam się w suche ubranie usłyszałam, że ktoś puka do drzwi. Otworzyłam je bez wahania myśląc, że to Martyna albo Lou, któremu zrobiło się trochę głupio. Ku mojemu zaskoczeniu w drzwiach stał Harry.
- Wszystko ok?- zapytał
- Tak.- Odpowiedziałam udawanym głosem i widać nie jestem zbyt dobrą aktorką, bo chłopak tego nie kupił.
- Chodź. Muszę ci coś pokazać- powiedział
- Co?- Zapytałam nieco zdziwiona.
- Zobaczysz, chodź.
Założyłam buty i wyszłam z pokoju. Szliśmy przez ciemny ogród, aż doszliśmy do chyba najpiękniejszego miejsca na ziemi. Rosło tam ogromne drzewo, a pod nim stała ławka. Widać stąd było wielkie jezioro, łąki i las, a w tle góry. Usiedliśmy na ławce. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że nie wzięłam bluzy, a było już dosyć zimno. Harry chyba zauważył, że się trzęsę, bo natychmiast zdjął swoją bluzę i założył mi ją, a następnie przytulił mnie do siebie.
- No to powiedz dlaczego jesteś taka smutna?
- Moja historia jest dosyć długa na pewno chcesz jej słuchać?- zapytałam z niedowierzaniem w głosie, bo niby dlaczego ktoś taki jak Harry miałby się interesować moim nędznym życiem.
- Nie pozwolę ci odejść dopóki mi nie powiesz.
- Wszystkie moje problemy zaczęły się chyba od tego, że  nie byłam zbyt lubiana. Męczyło mnie to strasznie, ale na szczęście  udało mi się znaleźć przyjaciółkę. Miała na imię Julia. Ona też nie była  najpopularniejsza więc szybko znalazłyśmy wspólny język. Byłyśmy nierozłączne. W tym czasie spotykało mnie mnóstwo przykrości, ale jednak zawsze dawałam sobie jakoś radę, bo miałam się komu zwierzyć. Po jakichś dwóch latach, kiedy myślałam, że wszystko jest już dobrze, bo miałam przyjaciółkę i jeszcze jedna nowa uczennica bardzo mnie polubiła, Julka  po prostu wystawiła mnie do wiatru. Zaczęła mnie obgadywać, buntować wszystkich przeciw mnie. Nie miałam wtedy nikogo. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Ta nowa koleżanka też zaczynała na mnie patrzeć z niechęcia, a na dodatek…- otarłam łzę spływającą po policzku i wzięłam głęboki oddech, bo to o czym miałam teraz opowiedzieć było dla mnie strasznym przeżyciem.-… poinformowała nas, że  nie będzie już z nami w klasie, bo gdy wczoraj wracała ze szkoły samochód potrącił ją śmiertelnie. To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Dobijał mnie też fakt, że nauczycielka powiedziała to bez żadnych emocji. Jakby mówiła, że na jutro mamy napisać wypracowanie.- mówiłam krztusząc się łzami. Nie zorientowałam się nawet kiedy zaczęłam płakać.- Moje życie jest pełne bólu i cierpienia-dodałam. Harry patrzył tylko na mnie smutnym wzrokiem i powiedział- Przykro mi. Następne posadził mnie sobie na kolanach i przytulił mocno. Potem zaczął głaskać mnie po głowie jednocześnie ocierając mi łzy z twarzy.
- To, że ona cię olała, to że inni cię nie lubili, to nic takiego. To ich strata. To z nimi jest coś nie tak, a nie z tobą. Ty jesteś wspaniała i masz nigdy o tym nie zapominać.- Podniosłam wzrok i spojrzałam na niego. Zaczął patrzeć mi głęboko w oczy i w pewnym momencie spostrzegłam, że jego twarz jest coraz bliżej mojej. Zanim zdążyłam zareagować on pocałował mnie delikatnie. Poczułam, że nogi robią mi się, jak z waty, a moje serce bije szybciej. To już zdecydowanie nie był tylko przyjacielski gest. Spojrzałam na niego speszona. – Przepraszam- powiedział- Nie chciałem, żebyś mnie źle zrozumiała, ale nie chcę być twoim przyjacielem. Jesteś dla mnie kimś o wiele ważniejszym.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Poczułam, że robi mi się ciemno przed oczami i, że przestaje do mnie docierać to, co mówi Harry. Zemdlałam.

______________________________________

 I jak wam się podoba rozdział ? Mam nadzieje, że go docenicie i dacie dużo komentarzy, bo jest pisany prosto z serca. Niestety tacy ludzie jak Julka istnieją i ja niestety miałam okazje przekonać się o tym... ale to dłuższa historia i nie zamierzam was nią zanudzać. Ale na szczęści są też ludzie tacy jak wy. Ludzie dzięki, którym się uśmiecham i  cieszę życiem. Dziękuję wam za to:D
A jak wam się podoba nowa piosenka naszych ukochanych? Według mnie jest świetna. Przyznam szczerze, że się popłakałam jak ją usłyszałam. Teledysk też kocham:) A wy co sądzicie o piosence i teledysku?